Bezpieczeństwo lekowe rodzi się na uczelniach
Autorka: Klaudia Torchała
Interdyscyplinarność w badaniach naukowych, kształcenie młodych kadr i kompetencji kierowniczych, ścisła współpraca w rozwoju innowacji między światem nauki i biznesu, budowanie odporności infrastruktury to elementy bezpieczeństwa lekowego – podkreślili eksperci podczas konferencji pt. „Innovation Day: bezpieczeństwo lekowe Polski i Europy. Nauka, medycyna, rozwój”.
Zdaniem prof. Ewy Krogulec, prorektorki ds. rozwoju Uniwersytetu Warszawskiego trudno wyznaczyć, gdzie zaczyna i kończy bezpieczeństwo lekowe. Wskazuje, że być może na uczelniach, które kształcą kadry i biorą udział w badaniach naukowych. Nie mniej istotna jest kwestia interdyscyplinarności, elastyczności w podejściu do badań i całego procesu, współpraca naukowców z otoczeniem m.in. biznesem (firmami farmaceutycznymi).
– Naukowiec to nie jest osoba zamknięta w wieży z kości słoniowej. Uniwersytet Warszawski to nie mury, aparatura. Najważniejsi są ludzie – podkreślił prof. Zygmunt Lalak, prorektor ds. badań UW. Dodał, że uniwersytet to ogromny potencjał ludzki i innowacyjny.
Uczestnicy zgodzili się, że wielką sztuką jest znaleźć, wykształcić i odpowiednio pokierować potencjałem ludzkim. Trzeba o te „ponadprzeciętne umysły” umieć zadbać, by nie odpływały na rynek komercyjny. Równocześnie zapewnić odpowiednie środki na infrastrukturę badawczą i mieć świadomość, że nie przynoszą one natychmiastowego efektu. Kluczowe jest inwestowanie w badania podstawowe i wsparcie transferu technologii do przemysłu, który skomercjalizuje ostatecznie pomysł. Dzięki temu możliwe jest osiągnięcie efektu synergii.
– Trzeba pamiętać, że naukowiec to nie jest przedsiębiorca. Inaczej myśli naukowiec, który zajmuje się badaniem podstawowym. Inaczej myśli organizacja – tłumaczył prof. Lalak.
Dr inż. Zuzanna Nowak-Życzyńska, dyrektorka Wydziału Nauki i Ewaluacji z Agencji Badań Medycznych przypomniała, że powstała w 2019 roku agencja finansuje produkcję leków generycznych i innowacyjnych w technologii CAR-T oraz niekomercyjne badania kliniczne, które dotyczą np. deeskalacji dawek leku (zmniejszania lub odstawienia) lub ulepszania procedur medycznych, by skracać pobyt pacjenta w szpitali. ABM przeznaczyła środki do utworzenie dziewięciu ośrodków badań klinicznych wczesnych faz, w których można sprawdzić w kryzysowych, czy lek jest bezpieczny (biorównoważność). Ponadto finansuje studia podyplomowe, np. program realizowany przez Harvard Medical School dla badaczy.
– Pozwala on wejść na poziom badań międzynarodowych, żeby (…) umożliwić kontakty z badaczami z całego świata – podkreśla ekspertka. Przypomniała, że od 2027 r. mają zostać wprowadzone zmiany w polityce lekowej (od 2027 r. resort zdrowia planuje wdrożenie nowych zasad refundacyjnych w ramach dokumentu „Polityka Lekowa Państwa” na lata 2026–2031), które wpłyną na działalność agencji.
Z kolei prof. Maciej Masłyk, prof. KUL, dyrektor Instytutu Nauk Biologicznych, porównał proces wytwarzania leków do lejka, który u góry jest bardzo szeroki. Tutaj mieszczą się „badania podstawowe, później następują badania weryfikacyjne, a na końcu wypada jedna, dwie, trzy cząsteczki, które trafiają do badań klinicznych”. Ten model produkcji leków, zdaniem prof. Masłyka, powinno się odnieść do skali całego kraju.
– Mam tutaj na myśli bardzo solidne dofinansowanie badań podstawowych, czyli ten sam początek. Jeżeli badaniami podstawowymi wypełnimy worek innowacji po brzegi, aż się będzie wylewało, to później będzie z czego wybierać – zaznaczył.
Uczestnicy wydarzenia zwrócili uwagę, że istotne jest szkolenie młodej kadry naukowej, którą trzeba uczyć współpracy, także międzynarodowej, budować zespoły naukowców, które mają kompetencje, są odpowiednio zarządzane, a kierowanie nimi – wynagradzane.
– Ferment badawczy jest niezwykle potrzebny – stwierdziła dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. SGH, prorektorka ds. nauki Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Dodała, że umiejętności zarządcze z pewnością wspierają zdrowie. Niezwykle istotne jest też rozwijanie umiejętność komunikacji między środowiskami: akademickim i biznesu. Tego wciąż brakuje. Ekonomia ma ogromne zastosowanie w bezpieczeństwie lekowym, trzeba to wykorzystać. To przygotowanie odpornej na kryzys infrastruktury (łańcuchy dostaw), by zapewnić zaopatrzenie aptek i szpitali, zidentyfikować punkty ryzyka, ale też kształcenie zarządzających. I tutaj ogromne znaczenie ma przygotowanie zawodów medycznych na sytuacje kryzysowe. W przypadku konfliktu może się okazać, że – podobnie jak w Ukrainie – większość aptek przestanie działać. Trzeba budować system, który jest przygotowany na takie sytuacje.
– Najlepszy lek to dostępny, najskuteczniejszy to stosowany – stwierdził Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny.
Przykładem wielopłaszczyznowego i długofalowego działania jest program Horyzont Europa. To program badawczo-rozwojowy Komisji Europejskiej. Uczestniczy w nim 110 ośrodków z Polski. Jak wytłumaczyła Dagmara Robakowska-Hyżorek, ekspertka w EU Framework Programme (Horizon Europe) – sektor zdrowia, NCBR, oceniane są tutaj trzy kryteria: doskonałość naukowa, wdrożenie, ale przede wszystkim wpływ projektu nie tylko pod względem ekonomicznym, ale całościowo np. na zdrowie publiczne.
Artur Białoszewski, dyrektor Ośrodka Strategii i Analiz Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, dyrektor MBA w Badaniach Klinicznych i Innowacjach Biomedycznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podsumował, że bezpieczeństwo to nie domena państwa, ale każdego z nas, a kapitału trzeba szukać w sobie, jak i w otoczeniu.