Program „Moje zdrowie” to przede wszystkim sito dla zdrowych

Bezpłatny program profilaktyczny „Moje zdrowie” nie pozwala, żeby doszło do rozwoju choroby, bo wyeliminować można świadomie czynniki ryzyka, a jeśli już tli się, to można ją wychwycić na wczesnym etapie. To najważniejsze założenie tego populacyjnego programu. Na jakich zasadach można z niego skorzystać i dlaczego warto, nawet jeśli czujemy się wyjątkowo zdrowi, wyjaśnia dr Janusz Krupa, lekarz rodzinny, pracujący w przychodni „Orlik”, wykładowca w Zakładzie Medycyny Rodzinnej CMKP w Warszawie.

PAP/ Albert Zawada
PAP/ Albert Zawada

Młodym i zdrowym wydaje się, że są nieśmiertelni i pewnie trudno namówić ich do profilaktyki? Jak się ma w tym kontekście realizacja programu „Moje zdrowie”.

Program „Moje zdrowie” to program populacyjny, przeznaczony jest absolutnie dla wszystkich ubezpieczonych w NFZ w wieku 20 lat i starszych. Liczy się tutaj rok urodzenia, a nie dokładna data. Jest dolna granica wieku, górnej nie ma. Można zaryzykować stwierdzenie, że program jest głównie dla tych, którzy są zdrowi i rzadko odwiedzają lekarza. Największa korzyść zdrowotna to wykrycie choroby na wczesnym jej etapie lub zapobiegnięcie jej wystąpieniu. Ten program na to pozwala. Chodzi o to, by chorobę zdiagnozować, a nawet jej zapobiec poprzez eliminację tych czynników ryzyka, które zależą od stylu życia, czyli wyborów, jakich każdy z nas dokonuje każdego dnia. Szczególnie skrupulatnie poszukujemy palaczy, osób, które mają nadwagę lub już chorobę otyłościową, a także osób, u których można stwierdzić hipercholesterolemię (zbyt wysoki poziom cholesterole we krwi), hiperglikemię (nadmiar glukozy we krwi) czy też ciśnienie tętnicze w górnej granicy normy.

Wypełniona ankieta przez osobę chcącą wziąć udział w programie automatycznie przez system P1 trafia do lekarza, pielęgniarki, a w przypadku kobiety – także do położnej placówki POZ, którą wybrała w deklaracji. Przychodnia ma za zadanie skontaktować się z taką osobą jak najszybciej i zaprosić na odpowiednie pod jej kątem zdrowotnym badania. Ankietę można wypełnić odręcznie w przychodni, ale dostępna jest także w wersji elektronicznej w Internetowym Koncie Pacjenta (IKP).

Program „Moje zdrowie” to następca  programu 40 plus, ale w znacznie lepszym wydaniu, bo tutaj nie tylko wykonane są badania, ale dzięki spotkaniu podsumowującemu identyfikujemy najważniejsze czynniki ryzyka lub chorobę na wczesnym etapie, co otwiera możliwość dalszej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej. Co więcej, jeśli zachodzi podejrzenie choroby nowotworowej takiej osobie wystawiamy kartę DiLO.

PAP/Grzegorz Michałowski

O czym mówią markery stanu zapalnego

Podwyższone CRP czy interleukiny to nie tylko wynik infekcji. Markery stanu zapalnego mogą wskazywać też na ryzyko poważnych chorób na długo przed pojawieniem się objawów. Jeszcze niedawno traktowane jako pomocnicze wskaźniki, dziś stają się jednym z kluczowych narzędzi diagnostycznych medycyny.

Jak długo czeka się na wizytę w gabinecie?

To oczywiście jest indywidualna kwestia każdej przychodni, ale średnio około miesiąca.

Żadne skierowanie nie jest potrzebne?

Nie potrzeba żadnego skierowania i to wielkie udogodnienie dla pacjenta. Wystarczy tak naprawdę świadomość – chcę być zdrowy, zrobić badania i dowiedzieć się więcej o swoim zdrowiu – wypełniam więc ankietę „Moje Zdrowie” na IKP (lub w przychodni). Aby zainicjować swój udział w tym programie pacjent nie musi robić nic więcej.

Jakie badania znajdują się w pakiecie?

Badanie zleca się na postawie wypełnionej ankiety. Podstawowy pakiet to badanie ogólne moczu i morfologia krwi, w tym stężenie glukozy, poziom kreatyniny wraz z oszacowaną wartością eGFR (parametr dotyczący wydolności nerek), lipidogram (cholesterol całkowity, frakcje LDL i HDL, trójglicerydy), TSH (hormon tyreotropowy). Pakiet rozszerzamy w zależności od wieku, ale też ze względu na zidentyfikowane czynniki ryzyka w ankiecie.

Np. wiele osób nosi tatuaże, więc są one w  grupie zwiększonego ryzyka zakażenia wirusem zapalenia wątroby typu C, zlecamy wtedy badanie anty-HCV. U mężczyzn powyżej 50 roku życia wykonywane jest przesiewowe badanie w kierunku raka gruczołowo-krokowego (PSA). U osób z podejrzeniem chorób wątroby badamy też parametry wątrobowe (ALAT, AspAT, GGTP).

Dodatkowo u wszystkich osób między 20. a 40. rokiem życia oznaczana jest lipoproteina A. To taka „dziwna frakcja cholesterolu", na którą nie mamy żadnego wpływu, ale warto żebyśmy wiedzieli, jaki jest jej poziom, bo w zależności od niego, podejmuje się decyzje, dotyczące dalszego postępowania z pacjentem. Pacjent, który ma bardzo wysokie stężenie lipoproteiny A, nawet jeżeli „biega maratony, zjada tylko sałatę i popija ją wodą”, powinien być traktowany jak pacjent po zawale serca. Powinien być objęty ścisłym nadzorem, bo jest o wiele bardziej zagrożony zespołami sercowo-naczyniowymi, niż osoby z niskim stężeniem tej substancji. U części pacjentów, którzy mają czynniki ryzyka, zwłaszcza choroby nowotworowe np. jelita grubego w rodzinie, ale nie tylko, wykonuje się test na krew utajoną w kale bardzo czułą metodą FIT-OC. Jeśli wynik jest dodatni to oznacza, że gdzieś w jelicie dochodzi do krwawienia, wtedy w ślad za takim podejrzeniem idzie skierowanie na kolonoskopię. Obecność krwi utajonej w kale, zwłaszcza wykryta testem FIT-OC, powinna być zawsze wyjaśniona.

Adobe Stock

Lipoproteina (a) – ważny parametr ryzyka naczyniowego

Około 20 proc. ludzkiej populacji ma genetycznie podwyższone stężenie cząsteczki o nazwie lipoproteina (a) – w skrócie Lp(a). Badania pokazują, że obok stężenia cholesterolu i innych typowych parametrów ryzyka sercowo-naczyniowego pełni ona kluczową rolę w powstawaniu zagrożenia problemami krążeniowymi. Warto sprawdzić jej poziom i ustalić z lekarzem najlepsze działanie w celu ochrony przed niebezpiecznymi powikłaniami, takimi jak zawał czy udar.

Jeżeli już pacjent, po wypełnieniu ankiety, zaproszony jest do gabinetu, to odbywa się fizykalne badanie?

Tak, personel medyczny, niekoniecznie lekarz, zawsze sprawdza, ciśnienie, tętno, waży i mierzy wzrost, także obwód talii i bioder, wylicza wskaźnik masy ciała (BMI) i stosunek obwodu talii do obwodu bioder (WHR). 

Badania można powiedzieć są takim wabikiem, by pacjent przyszedł do gabinetu, bo zbyt wielu odwiedza lekarza dopiero wtedy, gdy dzieje się już coś naprawdę bardzo niepokojącego i choroba jest zaawansowana. Najczęściej młodzi mają badania w porządku, ale ważne jest to, by przy okazji omówienia wyników, przeprowadzić pogłębiony wywiad medyczny. Dzięki temu możemy wyłapać osoby z ryzykiem pewnych chorób: cukrzycy, hipercholesterolemii, nowotworów. Jeśli w trakcie wizyty podsumowującej mamy podejrzenie depresji, wypełniamy 9-pytaniowy kwestionariusz przesiewowy, oceniający ryzyko i stopień jej nasilenia. Jeżeli pacjent po 60. roku życia zgłasza zaburzenia pamięci, to mamy skalę Mini-Cog, czyli krótki test przesiewowy, który ocenia pamięć i sprawność intelektualną. Dzięki tym prostym kwestionariuszom już na tym etapie jesteśmy w stanie wychwycić pacjentów w pierwszej fazie otępienia lub depresji. Potem ta ścieżka jest już bardzo indywidualna i to właśnie w tym programie jest najważniejsze. Każdy pacjent wychodząc z gabinetu otrzymuje do ręki Indywidualny Plan Zdrowotny. To taki przewodnik na 5 lat dla pacjentów od 20. do 49. roku życia i na 3 lata dla tych powyżej 49. roku życia. Znajdą w nim dokładne wskazówki dotyczące m.in. redukcji masy ciała, zmiany trybu życia, zwiększenia aktywności fizycznej. W zakresie aktywności fizycznej omawiane jest, ile tej aktywności powinno być, ile razy w tygodniu, z jaką intensywnością. Dla osób tych ustalane są cele redukcji masy ciała, zalecenia dietetyczne i to jest główna korzyść tego programu. Pacjent dowiaduje, co powinien zrobić, żeby zachować zdrowie. W programie dostępna jest także porada dietetyczna, edukacyjna albo antynikotynowa.

Część pacjentów ma też do dyspozycji opiekę koordynowaną w POZ. To druga ścieżka, niezależna od programu „Moje zdrowie”?

Opieką koordynowaną w POZ objęci są pacjenci, którzy mają co najmniej jedną z wymienionych chorób przewlekłych: nadciśnienie tętnicze, migotanie przedsionków, niewydolność serca, chorobę wieńcową, astmę, przewleką obturacyjną chorobę płuc, niedoczynność i nadczynność tarczycy oraz guzki tarczycy, cukrzycę 1 i 2 typu, stan przedcukrzycowy, przewlekłą chorobę nerek.

Jeśli badanie wykaże podwyższone stężenie glikemii we krwi, pacjent kierowany jest na badania pogłębione w kierunku cukrzycy. Jeśli ma wysoką kreatyninę, czyli początek przewlekłej choroby nerek, też może zostać objęty opieką koordynowaną. Jeśli pali papierosy, to w naszej placówce wykonujemy badanie spirometryczne. To ważne badanie, niestety zaniedbane w Polsce. To podstawa  diagnozy przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Tak naprawdę nie jest potrzebny żaden specjalista, żeby rozpoznać i leczyć POChP, cukrzycę czy nadciśnienie tętnicze, chyba że wystąpią powikłania tych chorób. Wówczas w ramach opieki koordynowanej konsultujemy tych pacjentów ze specjalistami.

Opieka koordynowana to  fenomenalny program. Natomiast rzeczywiście lekarz musi być do tego przekonany i rolą lekarza jest, by włączyć do niej pacjenta, przekonać go do udziału. Wielu pacjentów objętych opieką koordynowaną przyznaje, że czują się jak VIP,  bo POZ wydzwania, zleca badania, przypomina o ich wykonaniu. Część pacjentów żartuje, że boi się już odbierać od nas telefony, bo znowu będziemy chcieli robić im jakieś badania…

zdj. PAP

Półpasiec to nie jest łagodna choroba

Jest społeczne przekonanie, że choroby zakaźne to przeszłość. Nic bardziej mylnego. One nie znikną i będą pojawiały się nowe. Antybiotykoodporność w znacznej mierze dotyczy również tej grupy chorób, dlatego warto się szczepić. Dotyczy to m. in. półpaśca, którego przebieg może skończyć się neuralgią potrafiącą trwać latami.

W programie „Moje zdrowie” pojawia się też kwestia szczepień dla dorosłych. To taki ogródek uprawiany bardzo na uboczu do tej pory, też ze względu na barierę wejścia, bo za wiele szczepień trzeba zapłacić?  

Część oczywiście jest odpłatnych, ale warto o tym mówić, że np. pacjenci z chorobą niedokrewną serca, chorobą nowotworową, astmą, POChP czy cukrzycą mają w pełni refundowane szczepienie przeciw półpaścowi, a jedna dawka to koszt około 800 zł.  I zauważam, że jeśli pacjent zaszczepi się dwiema dawkami tej szczepionki i dobrze je zniósł, nie miał żadnych działań niepożądanych, to szczepi się dalej np. przeciw RSV, bo pacjenci powyżej 60. roku życia także otrzymuje je bezpłatnie. Co ciekawe, jest coraz więcej badań naukowych na temat dodatkowych korzyści szczepień na przykład, że szczepionka przeciw półpaścowi może zapobiegać albo opóźniać zmiany neurodegeneracyjne. Do szczepień namawiamy oczywiście wszystkich dorosłych, także tych zdrowych, bez chorób przewlekłych. To szczepienia sezonowe przeciw grypie i COVID-19, ale też wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i B, krztuścowi, błonicy i tężcowi, polio.

Ekspertka

Archiwum prywatne

lek. Janusz Krupa - absolwent I Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie (1990), specjalista medycyny rodzinnej. Na co dzień praktykuje w przychodni "Orlik", która jest także Zakładem Medyny Rodzinnej CMKP w Warszawie. Od 2017 wykładowca CMKP – prowadzi wykłady i szkolenia dla rezydentów medycyny rodzinnej oraz kursy doszkalające dla lekarzy rodzinnych i innych specjalności. Zawodowo – od lat propaguje znaczenie relacji terapeutycznej lekarz-pacjent oraz działań profilaktycznych nastawionych na uniknięcie chorób i ich powikłań.

ZOBACZ TEKSTY EKSPERTKI

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Adobe Stock

    Jad, który leczy

    Przez miliony lat ewolucja doskonaliła jad po to, by zabijać. Dziś naukowcy wykorzystują go, by ratować życie. Substancje pochodzące z jadów węży, skorpionów, ślimaków morskich, pająków, a nawet jadowitych jaszczurek, stały się inspiracją dla leków stosowanych w nadciśnieniu, cukrzycy, leczeniu bólu i chorobach serca. To jedna z najbardziej niezwykłych historii współczesnej farmakologii: trucizna zamieniona w terapię.

  • AdobeStock

    Mózg nie lubi otyłości

    Zbyt duża waga pogarsza różne obszary zdolności poznawczych. Ponadto sprzyja rozwojowi demencji. Seniorzy powinni także zwrócić uwagę na zbyt niską masę ciała.

  • Adobe Stock

    Morwa czarna, morwa biała

    Rozpoczął się sezon na morwę – owoc mniej znany, ale coraz lepiej opisany w badaniach naukowych. Zarówno morwa biała, jak i czarna zawierają substancje, które mogą mieć znaczenie dla zdrowia i profilaktyki chorób metabolicznych.

  • Źródło: PAP/EPA

    Płacz to u sportowca emocjonalny reset

    Po dramatycznym i wyczerpującym meczu pierwszej rundy Wimbledonu z Taylor Townsend Iga Świątek zakryła twarz ręcznikiem i rozpłakała się. Jej reakcja wywołała w internecie lawinę komentarzy: od słów wsparcia po krytykę. Tymczasem płacz po ważnym występie (zwycięskim czy przegranym) to dla sportowca kluczowy element higieny psychicznej.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Jad, który leczy

    Przez miliony lat ewolucja doskonaliła jad po to, by zabijać. Dziś naukowcy wykorzystują go, by ratować życie. Substancje pochodzące z jadów węży, skorpionów, ślimaków morskich, pająków, a nawet jadowitych jaszczurek, stały się inspiracją dla leków stosowanych w nadciśnieniu, cukrzycy, leczeniu bólu i chorobach serca. To jedna z najbardziej niezwykłych historii współczesnej farmakologii: trucizna zamieniona w terapię.

  • Gorzka czekolada jest dobra dla mózgu

  • Mózg nie lubi otyłości

  • Wypełnij swoją listę na ratunek

  • Pacjenci ze zwiększonym ryzykiem zaostrzeń POChP pozostali bez leczenia biologicznego

  • Źródło: PAP/EPA

    Płacz to u sportowca emocjonalny reset

    Po dramatycznym i wyczerpującym meczu pierwszej rundy Wimbledonu z Taylor Townsend Iga Świątek zakryła twarz ręcznikiem i rozpłakała się. Jej reakcja wywołała w internecie lawinę komentarzy: od słów wsparcia po krytykę. Tymczasem płacz po ważnym występie (zwycięskim czy przegranym) to dla sportowca kluczowy element higieny psychicznej.

  • Mizofonia – gdy chrząkanie czy mlaskanie wywołuje wściekłość

Serwisy ogólnodostępne PAP