Depresja poporodowa to nie tylko sprawa kobiet
Autorka: Monika Grzegorowska
Myśląc o depresji poporodowej, musimy pamiętać, że obok chorej kobiety jest dziecko i to, w jakim stanie psychicznym w czasie ciąży i w okresie poporodowym będzie matka, ma realny wpływ na jego rozwój.
Depresja poporodowa jest bardzo niebezpieczną chorobą. Wiąże się ona z ryzykiem samobójczym – to jedna z najczęstszych przyczyn śmiertelności kobiet między szóstym tygodniem a dwunastym miesiącem po porodzie.
Dlaczego wciąż niewystarczająco diagnozujemy i leczymy depresję poporodową?
– Bardzo ważny jest właściwie prowadzony screening, i to nie tylko kobiet z grupy wysokiego ryzyka, czyli z historią depresji, traumy, przemocy, czy z dysforycznym zaburzeniem przedmiesiączkowym (PMDD). Takie kobiety są najbardziej zagrożone rozwojem depresji poporodowej, ale musimy pamiętać, że u wszystkich kobiet ciąża i okres poporodowy mogą być bardzo trudnym okresem pod względem psychicznym – zwraca uwagę dr Anna Nowak, kierowniczka Poradni Zdrowia Psychicznego w Ciąży i w Połogu w Poradni Dialog.
Badania przeprowadzone w Holandii i w Hongkongu udowodniły, że gdy w wyniku screeningu zagrożone depresją kobiety były kierowane na odpowiednie programy profilaktyczne, obserwowano znaczący spadek rozpowszechnienia depresji poporodowej.
Depresję poporodową można leczyć
Co ważne – depresję poporodową można leczyć. Mamy już dowody na to, że leki SSRI stosowane w ciąży są bezpieczne i nie zagrażają zdrowiu ani mamy, ani dziecka. W 2025 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Amerykańskie Towarzystwo Ginekologiczno-Położnicze wydały oświadczenie na temat korzyści z dostępu do leków SSRI w czasie ciąży.
– Co więcej, nieleczona depresja wiąże się z różnymi powikłaniami okołoporodowymi: niższą masą urodzeniową dziecka czy z zaburzeniem więzi między matką a dzieckiem, co wpływa na jego późniejszy rozwój. Również odstawianie leków SSRI z powodu ciąży lub laktacji wiąże się z istotnym ryzykiem nawrotu. Jeśli więc istnieją wskazania kliniczne do leczenia, kobiety powinny mieć dostęp do właściwej farmakoterapii także w ciąży i połogu – uważa dr Nowak.
Od paru lat w leczeniu wykorzystuje się syntetyczne neurosteroidy. Pierwsza generacja tej metody, wprowadzona kilka lat temu, wymagała podania dożylnego bezpośrednio po rozwiązaniu. W tym roku Europejska Agencja Lekowa wydała jednak zgodę na stosowanie w Europie odpowiednika o działaniu doustnym, który przyjmuje się przez dwa tygodnie w formie kapsułek.
– Dzięki zastosowaniu tego leku wpływamy na jedną z głównych przyczyn depresji poporodowej związanej z nieprawidłowym funkcjonowaniem receptorów GABA. Nie wszystkie kobiety chorują na depresję poporodową, pomimo że u wszystkich dochodzi do gwałtownego spadku alopregnanolonu, ale te, które mają podatność związaną właśnie z funkcjonowaniem receptorów GABA – wyjaśnia lekarka.
Przypadek specjalny: ADHD w ciąży
Warto zauważyć, że stale rośnie liczba osób z diagnozą ADHD, w tym pacjentów przyjmujących leki. W praktyce oznacza to, że w gabinetach ginekologicznych i psychiatrycznych będziemy spotykać coraz więcej kobiet w wieku rozrodczym, które potrzebują wsparcia w bezpiecznym zarządzaniu tą diagnozą i farmakoterapią w kontekście macierzyństwa.
– ADHD znacząco zwiększa prawdopodobieństwo nieplanowanej lub przedwczesnej ciąży. Właśnie dlatego tak istotne jest, aby rutynowo rozmawiać z pacjentkami o świadomym macierzyństwie – ma to ogromny wpływ na ich bezpieczeństwo i dobrostan – zwraca uwagę psychiatrka.
Trzeba przy tym pamiętać, że ADHD przyczynia się do znacznego zwiększenia ryzyka depresji poporodowej u tych kobiet, jest czynnikiem powikłań okołoporodowych, a także może istotnie wpływać na obszar wyzwań rodzicielskich.
Większość badań udowadnia, że stosowanie leków na ADHD w ciąży nie ma istotnego negatywnego wpływu na zdrowie matek i dzieci. Niektóre wskazują wręcz, że kontynuacja leczenia ADHD zmniejsza ryzyko niekorzystnych skutków zaburzenia, a ich odstawienie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem poronienia.
Trzeba jednak wspomnieć też o negatywnych skutkach stosowania tych leków np. w stanie przedrzucawkowym. Wiadomo też, że modafinil – substancja o działaniu stymulującym ośrodkowy układ nerwowy – może przyczyniać się do rozwoju wad rodzonych u płodu, metylofenidat stosowany w pierwszym trymestrze może powodować niewielkie zwiększenie ryzyka wad serca – dlatego leki zawierające te substancje należy odstawić przed ciążą.
Jeśli chodzi o leki amfetaminopodobne, nie wiążą się one z większym ryzykiem wad wrodzonych, ale mogą prowadzić do przedwczesnego porodu czy hipotrofii.
Wciąż mamy mało danych na temat guanfacinatu, moxetyny czy klobidyny i ich wpływu na przyszłe zaburzenia neurorozwojowe u dzieci matek, które zażywają te substancje w ciąży czy podczas karmienia piersią. Stąd pytanie: leczyć, czy nie?
– To zależy. Jeżeli będziemy mieli dobrze funkcjonującą pacjentkę ze wsparciem, odpowiednią pomocą terapeutyczną, ustabilizowaną rodzinnie, to lepiej nie kontynuować farmakoterapii. Ale jeżeli pacjentka ma znacząco zaburzone funkcjonowanie przez objawy ADHD i może to wpływać na niewłaściwą opiekę w okresie prenatalnym i na trudności w codziennym funkcjonowaniu, należy poważnie rozważać leczenie – uważa dr Nowak.
Szczególnie, że po porodzie wiele par staje przed wyzwaniami rodzicielskimi, trudnościami z organizacją, z codzienną aktywnością. Dodatkowe zaburzenia u matki mogą bardzo wpływać na okres poporodowy i negatywnie odbijać się na zdrowiu dziecka.
Korzyścią jest to, że leki stosowane w ADHD łatwo odstawić i ewentualnie ponownie włączyć, w zależności od tego, co zaobserwujemy.
Psychoterapia jest niezbędna
Musimy też pamiętać, że nie ma profilaktyki i nie ma leczenia depresji poporodowej bez oddziaływań psychospołecznych.
Jak pokazało badanie przeprowadzone przez Instytut Psychiatrii, Psychologii i Neurobiologii (IoPPN) w King’s College London, specjalnie opracowana interwencja polegająca na grupowym śpiewaniu pod nazwą Breathe Melodies for Mums dała wspaniałe efekty w grupie matek cierpiących na depresję poporodową.
– Jest to niskokosztowa i efektywna interwencja. Polega ona na wdrażaniu krótkich interwencji psychoterapeutycznych przez przeszkolonych niespecjalistów. Wyniki analiz jednoznacznie wskazują, że udział w programie pozwala zredukować nasilenie objawów depresji poporodowej oraz zmniejszyć częstotliwość występowania myśli samobójczych. To badanie podpowiada nam, w jaki sposób możemy zwiększyć dostępność opieki psychoterapeutycznej dla tej grupy pacjentek – mówi
Niezwykle ważna metaanaliza ukazała się także na łamach czasopisma „World Psychiatry”. W badaniu tym zastosowano nowoczesny trend w psychiatrii – do współpracy zaproszono tzw. ekspertki przez doświadczenie, czyli kobiety, które osobiście przeszły przez zaburzenia psychiczne w okresie poporodowym.
– Analiza ta wyraźnie pokazała, że nie da się rzetelnie rozmawiać o depresji poporodowej bez uwzględnienia kontekstu społecznego. To, jaka narracja wokół macierzyństwa dominuje w danym społeczeństwie, ma ogromny wpływ na przebieg i rozwój tych zaburzeń – komentuje specjalistka.
Autorzy badania zwrócili również uwagę na palący problem diagnostyczny: częste mylenie depresji poporodowej z psychozą poporodową. Taka pomyłka bywa śmiertelnie niebezpieczna, ponieważ psychoza poporodowa niesie za sobą najwyższe ryzyko samobójstwa oraz dzieciobójstwa.
Wnioski z badania są jasne: musimy pilnie tworzyć i wdrażać programy przesiewowe w opiece ginekologicznej i położniczej, podnosić świadomość społeczną oraz włączać pacjentki w procesy badawcze. Głównym zadaniem jest jednak skuteczne przełamywanie barier, takich jak stygmatyzacja oraz nierówności w dostępie do opieki medycznej. Jeśli naprawdę chcemy realnie wpłynąć na zdrowie kobiet i ich rodzin, musimy prowadzić konsekwentne i systematyczne działania eliminujące te ograniczenia.