Roli położnej nie można sprowadzić jedynie do ciąży, porodu, połogu
Autorka: Klaudia Torchała
W Polsce mamy wystarczająco dużo położnych. Wyzwaniem jest jednak brak równomiernej opieki nad pacjentkami, niewystarczające wykorzystanie kompetencji w obliczu spadku liczby porodówek i urodzeń. Położne nie chcą ograniczać pracy jedynie do sal porodowych, ale towarzyszyć kobietom na każdym etapie życia, wspierać edukację zdrowotną, planowanie rodziny, dbać o profilaktykę – i pozostać odrębnym zawodem.
Raport pt. „Sytuacja kadrowa położnych. Analizy i rekomendacje” przygotowany na zlecenie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych dowodzi, że kompetencje położnych mogłyby dotyczyć innych obszarów zdrowia kobiet niż tylko prowadzenie ciąży i wspieranie kobiety w czasie porodu i połogu. Zawód położnych rośnie w siłę. Jest ich coraz więcej, ale spada dzietność i zmniejsza się liczba porodówek.
Kwestią nie jest „ile” trzeba położnych, ale „jak” wykorzystać ich kompetencje
Uczestnicy konferencji prasowej poświęconej raportowi zwrócili uwagę, że trzeba odpowiedzieć przede wszystkim na pytanie „jak wykorzystać kompetencje przy zmieniających się potrzebach zdrowotnych”, a nie „ile potrzebujemy położnych przy spadającej demografii”. Liczby bronią się same.
W Polsce jest wystarczająco dużo położnych, ale…
W Polsce spośród 43 tys. położnych posiadających prawo wykonywania zawodu w 2024 roku pracowało 28,8 tys. (25 tys. w systemie publicznym) przy wskaźniku dzietności wynoszącym w tym czasie 1,1. Dla porównania w 2019 roku pracowało 27,7 tys. położnych, a wskaźnik dzietności kształtował się na poziomie 1,4. Polska osiągnęła też jeden z najwyższych wskaźników zatrudnienia położnych na 1000 mieszkańców. To 0,79 przy średniej 0,4 dla analizowanych w raporcie krajów OECD. Dodatkowo raport wskazuje „na względnie zachowaną zastępowalność pokoleniową”. Położnictwo co roku kończy około 1000 osób.
„Około dwie trzecie absolwentów podejmuje pracę w zawodzie niemal natychmiast, a około 90 proc. w ciągu trzech lat” – podkreślają autorzy raportu.
Do tego obrazu dołączyć można też pewien obserwowany od wielu trend. Kobiety później zostają matkami. W 2024 roku średni wiek kobiety rodzącej pierwsze dziecko wynosił 29 lat, a w 2000 roku 25 lat. Ma to wpływ na przebieg ciąży i wymaga bardziej specjalistycznej opieki.
Raport pokazał, że w 2024 roku 42 proc. pacjentek zakwalifikowano do grupy ciąży i porodów skomplikowanych, a 61 proc. noworodków wymagało opieki innej niż normalna.
– Do tego dochodzą zmiany epidemiologiczne, leczenie niepłodności, rosnący wiek kobiet decydujących się na macierzyństwo, profilaktyka nowotworowa oraz potrzeby kobiet przed okresem rozrodczym i po jego zakończeniu – wylicza Ewa Jędzura, położna, przewodnicząca regionu kujawsko-pomorskiego OZZPiP.
Na mapie Polski widoczne są białe plamy. To dodatkowe wyzwanie w opiece. Różnica między powiatami w liczbie położnych przypadających na mieszkańców jest nawet stukrotna.
– Aż jedna czwarta położnych opiekująca się pacjentkami pracuje na terenie miasta stołecznego Warszawy – podkreślił Krzysztof Zdobylak, członek Zarządu IFIC Polska, ekspert ds. transformacji i strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia. To cztery położne na 1000 mieszkańców, w powiecie łomżyńskim to 0,04 na 1000.
Uczestnicy konferencji podkreślili, że przy zmniejszeniu w ciągu sześciu lat liczby porodówek o 80 (do 300) położne muszą być dostępne blisko zamieszkania pacjentek, w ambulatoryjnej i podstawowej opiece. Znaczenie opieki domowej i środowiskowej powinno wzrosnąć.
– Jeśli położne mają dbać o zdrowie kobiet, to muszą być blisko. Jak najbliższa położna jest 20, 30 km od miejsca zamieszkania, to nie ma szans, żeby była dostępna – podkreśla Beata Maksymowicz, położna z Warszawy, członkini Krajowej Komisji Rewizyjnej OZZPiP.
Strategia, a nie matematyka
Położne nie chcą, by w kształtowaniu brano głównie pod uwagę demografię, ale kierowano się faktycznymi potrzebami zdrowotnymi kobiet w każdym wieku, czerpano z dobrych przykładów innych państw, w których ta grupa zawodowa ma dużo szersze kompetencje. Np. w Wielkiej Brytanii położne prowadzą ciążę niskiego ryzyka, mogą też przepisywać leki np. na antykoncepcję czy hormonalną terapia zastępczą. W Polsce ordynacja leków ogranicza się m.in. do leków w ramach kontynuacji leczenia i antykoncepcji awaryjnej. Ponadto w Polsce, pomimo niższych czynników ryzyka, wykonuje się więcej cięć cesarskich.
„Istnieją dowody, że upowszechnienie modelu, w którym położna sprawuje większa opiekę nad kobieta w ciąży, może prowadzić do obniżenia ich skali” – czytamy w prezentacji do raportu.
Za zasadnością zwiększania kompetencji położnych przemawia też fakt, że średnia wieku lekarzy ze specjalizacją z położnictwa i ginekologii wynosi powyżej 58 lat.
Położna musi pozostać samodzielnym zawodem
Wśród położnych kontrowersje wzbudza pomysł zmiany modelu kształcenia zapisany w projekcie ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej, który trafił do konsultacji publicznych w maju 2026 roku. Mówi o tym, że uzyskanie tytułu położnej powinno być poprzedzone licencjackimi studiami z pielęgniarstwa. Jak zauważyli uczestnicy konferencji, to wbrew temu, co przyjęto w krajach rozwiniętych. Przez ostatnie 30 lat nie zmniejszono tam autonomii położnych, nie wprowadzono też „wymogu uzyskania najpierw tytułu pielęgniarki ani zmiany modelu kształcenia w kierunku likwidacji odrębnych studiów z położnictwa”.
– Kształcenie położnych powinno odbywać się jak do tej pory. To jest trend światowy – zaznaczyła Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPiP. Podkreśliła, że odrębność tego zawodu powinna być zachowana.
– W czasie, gdy inne państwa wzmacniają autonomię położnych, Polska nie powinna wybierać drogi odwrotnej. Nie likwidujmy zawodu i nie ograniczajmy jego potencjału. Zacznijmy go wreszcie w pełni wykorzystywać – apeluje Agata Semik, położna, przewodnicząca regionu w OZZPiP.