Czego NIE mówić osobie cierpiącej na depresję

07.12.2016 aktualizacja 22.12.2017

Osobie cierpiącej z powodu depresji potrzebne jest wsparcie. Są jednak takie słowa, których lepiej takiej osobie nie mówić.

Fot. Rosa Fot. Rosa

Chory potrzebuje towarzyszenia bliskich w jego bólu. Tym zwykle jest trudno patrzeć na stan chorego. Chcą pomóc i w dobrej wierze dają "dobre rady". Najczęściej chorzy słyszą:

"Nie przejmuj się, inni mają gorzej",

"Weź się w garść";

"Wszyscy miewają doły";

„Trzeba żyć dalej”;

„Masz dzieci, więc musisz sobie poradzić”;

Opowieści o ludziach, których spotkały straszne wydarzenia.

Niestety, wbrew intencjom takie rady i opowieści nie pomagają. Dlaczego? Człowiek chory na depresję cierpi z powodu poczucia winy, czuje się wyobcowany, ma zaburzone funkcje poznawcze, a wskutek tego ma tendencję do widzenia wszystkiego w czarnych kolorach. „Dobre rady” jedynie pogłębiają ten stan.

Wysłuchaj chorego na depresję  

Lepiej starać się bliskiego wysłuchać i go nie oceniać, przyznać, że cierpi i starać się namówić go na specjalistyczną pomoc. Nie należy „leczyć” depresji alkoholem lub wyciąganiem na siłę na zajęcia sportowe czy inne – alkohol powoduje pogłębienie stanów depresyjnych i a jego zażywanie w czasie depresji odznacza się wysokim ryzykiem uzależnienia, zaś na wiele aktywności chory po prostu nie ma siły.

Kiedy chandra, a kiedy depresja?

Nie każde gorsze samopoczucie oznacza od razu chorobę. Jednak jeśli trwa kilka tygodni, towarzyszą mu problemy ze snem, brak apetytu i apatia, lepiej poszukać pomocy specjalisty. Być może nie jest to zwykła chandra, ale depresja.

Depresja może być też maskowana innymi objawami: somatycznymi (np. kołatanie serca, duszności), ciągłą irytacją i skłonnością do wybuchów złego humoru.

Epidemia depresji

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) depresja jest czwartą najpoważniejszą chorobą społeczeństw (po chorobach układu krążenia, raku, cukrzycy). Średnio co roku na tą chorobę zapada ok 6 – 10 proc. całej populacji. Kobiety zapadają na nią statystycznie dwa razy częściej niż mężczyźni. Taka duża przewaga spowodowana jest kwestią występowania u kobiet depresji poporodowej. Szacuje się że częstość występowania zaburzeń depresyjnych w połogu waha się od 10 do 30 proc.. Według WHO nawet co 5. rodząca kobieta może borykać się z depresja poporodową.

Najlepsze rezultaty w leczeniu daje farmakoterapia połączona z psychoterapią. Leki trzeba przyjmować tak długo, jak zaleca to lekarz; przerwanie terapii po początkowej poprawie może być groźne.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

UWAGA REDAKCJE!

PAP S.A. zezwala na bezpłatną publikację artykułów z Serwisu Zdrowie w Polsce pod warunkiem zarejestrowania się w Serwisie Zdrowie i akceptacji regulaminu.

Zaloguj się   lub   Zarejestruj