Ekspert: publiczna stomatologia na równi pochyłej

Stomatologia w Polsce jest w kryzysie. Dostęp do leczenia na NFZ jest mocno ograniczony, a będzie jeszcze gorzej, bo publiczne leczenie przestaje w ogóle się opłacać. Lekarz otrzymuje średnio 50 zł za leczenie zęba u pacjenta. To nie pokrywa kosztów materiału i sprzętu. Więcej z funduszu otrzyma higienistka stomatologiczna za usuwanie kamienia nazębnego – podkreśla wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej ds. stomatologii Paweł Barucha. Dodaje, że środowisko nie czuje się od lat wysłuchane, a stomatologia publiczna znajduje się na równi pochyłej.

Adobe Stock
Adobe Stock

Stawia pan tezę, że publiczna stomatologia „przestaje istnieć na naszych oczach”. Dlaczego?

To powtórna prywatyzacja. Musimy pamiętać, że 93 proc. gabinetów w Polsce od wielu lat jest w rękach prywatnych. A nawet ta część publiczna wykonuje tylko pewne działania w tej sferze, bo faktycznie też jest już sprywatyzowana. Od długiego czasu niestety to równia pochyła. Stomatologia już dawno została wypchnięta poza system. Omijają ją programy profilaktyczne, programy lekowe, a w tej chwili nawet profilaktyka szkolna, a to podstawa zdrowia. Leczenie w szkole w ogóle będzie niemożliwe z tego względu, że przy każdej procedurze będzie musiał być rodzic. 

Akcent położony jest zatem głównie na medycynę naprawczą, a nie profilaktykę?

Czterokrotnie bardziej na fundusz opłaca się zęba usunąć niż go leczyć. To jest postawione na głowie. 

Czy ludzkość pokona próchnicę?

Próchnica zębów – choroba, która towarzyszy nam od zarania dziejów – wciąż pozostaje najbardziej rozpowszechnionym niezakaźnym schorzeniem na świecie. Czy możliwy jest świat, w którym dziury w zębach należą do przeszłości? Naukowcy nie przestają szukać uniwersalnego „lekarstwa na próchnice”.

Jakie konkretnie świadczenia stomatologiczne są niedofinansowane?

Przede wszystkim stomatologia zachowawcza i dziecięca, czyli tak naprawdę leczenie. NFZ za wypełnienie zęba płaci około 50 zł. To nie równoważy nawet zakupu materiału do wypełnień. Niebawem ma wejść w życie rozporządzenie mówiące o tym, że pacjent będzie miał prawo do wszystkich dostępnych na rynku materiałów przy pozostawieniu niezmienionej wyceny. Ministerstwo Zdrowia zdaje się nie dostrzegać tej różnicy. Pacjentowi będzie się należeć i to lekarz będzie musiał tłumaczyć tę absurdalną sytuację. To jest jakieś nieporozumienie. Gabinety po prostu nie będą podpisywać kontraktów z NFZ. Leczenie pacjentów nie będzie im się kompletnie opłacać. Zakładanie materiału utwardzanego światłem wymaga dodatkowego sprzętu. To wszystko kosztuje. Środowisko lekarskie próbowało rozmawiać, tłumaczyć, ale decydenci nie widzą w tym żadnego problemu. 

Higienistki stomatologiczne nie są rozwiązaniem wspierającym profilaktykę? 

Od początku tego roku higienistki stomatologiczne mogą przeprowadzać badanie jamy ustnej, nie mając tak sporej wiedzy, którą lekarze zdobywają na studiach. Wystarczy wspomnieć, że higienistką stomatologiczną można zostać po dwuletniej szkole pomaturalnej albo nawet po kursach internetowych. Są oczywiście też studia licencjackie, choć w Polsce nie ma jednolitego cyklu szkolenia zatwierdzonego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Lekarz dentysta musi kształcić się minimum sześć lat – pięć lat studiów plus rok stażu, by myśleć w ogóle o diagnozowaniu. Ktoś może skończyć internetowy kurs i mieć takie same uprawnienia do rozpoznawania chorób? Notabene, obecnie najlepiej płatną procedurą stomatologiczną jest usunięcie kamienia, lakierowanie zębów i badanie wstępne. I to właśnie może wykonywać higienistka stomatologiczna. Można z NFZ dostać za takie procedury około 300 zł, a za leczenie zęba lekarz dostaje 50 zł. 

Adobe Stock

Bezzębie to nadal problem, nie tylko zdrowotny

Choć na przestrzeni lat widać poprawę w uzębieniu Polaków, to nadal co trzeci senior nie ma w ogóle własnych zębów. A nie da się ukryć, że stan jamy ustnej rzutuje na inne kwestie zdrowotne, także psychiczne, a nawet społeczne. To jedno z wyzwań dla zdrowia publicznego.

Kolejny krok to umożliwienie pielęgniarkom wykonywania znieczulenia ogólnego. To być może dla lekarzy odciążenie? 

To znowu otwarcie kolejnej furtki. Można oczywiście zmniejszyć w ten sposób koszty personalne, ale proszę mi wierzyć, lekarz, który nie jest anestezjologiem, nie odważyłby się znieczulać ogólnie. A tutaj chcemy umożliwić to pielęgniarkom. Sytuacja wygląda tak: lekarzom zostawiamy leczenie i płacimy 50 zł, a personelowi średniemu oddajemy wielokrotność tego i chcemy, żeby gabinety pracowały. Jako środowisko lekarskie protestujemy przeciwko takim rozwiązaniom. Jeśli rozporządzenie mówi o tym, że można znieczulić ogólnie pacjenta z niepełnosprawnością, to można to robić naciągając procedurę: do usunięcia złogów, do lakierowania. To jest przecież typowo profilaktyczna procedura, ale NFZ za znieczulenie zapłaci. A na tym można zrobić wyłącznie biznes. Jeżeli myślimy tylko o pieniądzach, to pacjent jest dodatkiem do nich. Sądzę, że tutaj chodzi tylko o pieniądze, bo inaczej te wszystkie działania nie mają sensu.

Zwracacie też uwagę, że studenci mają coraz mniejsze możliwości odbywania praktyk klinicznych na uczelniach medycznych. Dlaczego?

Kontrakty stomatologiczne dotyczą również uczelni. I ten rozstrzał w skali kraju jest po prostu ogromny, bo w Warszawie kontrakt może wynosić 36 tys. punktów, co pozwala pracowników gabinetu utrzymać, ale w Gdańsku jest już na przykład 12 tys. punktów. Uczelnia szkoli studentów. Zużywa siłą rzeczy więcej materiałów na leczenie pacjentów, bo studenci się uczą. Te kontraktowe punkty bardzo szybko się kończą, bo nie działa tu żaden wyższy przelicznik dla uczelni medycznych. I jakby tego było mało, Ministerstwo Edukacji Narodowej płaci za wykształcenie studenta medycyny tyle samo, co za każdego innego studenta, a faktycznie wykształcenie medyka jest częściej bardziej kosztowne niż innych specjalistów. To irracjonalne. Przedstawiamy w tej dyskusji argumenty, ale trafiamy na ciszę. Istnieje Rada ds. Rozwoju Stomatologii, która teoretycznie jest ciałem doradczym. Uczestniczą w niej konsultanci krajowi. Pytani przez resort zdrowia o pewne kwestie, natychmiast dają opracowania. Nie trzeba ich nawet o to prosić. Te rozwiązania są gotowe od wielu lat. 
Środowisko lekarzy dentystów czuje się niewysłuchane. Chodzi o wprowadzenie racjonalnych rozwiązań. Przykład? Od dłuższego czasu apelujemy o to, by na nieobsadzone miejsce specjalizacyjne od razu wybierać kolejna osobę z listy rezerwowej. Te miejsca pozostają nieobsadzone przez pół roku, a specjalistów wciąż brakuje. Szkoda blokować miejsca. To prosta do rozwiązania rzecz. 

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Czy Telimena mogłaby uzupełnić braki w uzębieniu na NFZ?

Telimena jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek lektur, ale mało kto pamięta, że brakowało jej dwóch zębów. Gdyby żyła współcześnie i była postacią rzeczywistą, czy mogłaby je uzupełnić bezpłatnie na NFZ? Odpowiedź zapewne by ją rozczarowała.

Dlaczego to takie trudne? Nie jestem w stanie tego pojąć. Mamy przemyślane kroki. Zrobione od A do Z programy profilaktyczne dla dzieci, ale tutaj wciąż nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie, jest coraz większy dramat z próchnicą u dzieci. A najprościej przecież jest edukować. Udowodniono już dawno, że dzieci nieleczone mają większe problemy sercowe, naczyniowe w dorosłości. To wszystko ze sobą jest powiązane. Jeśli nie jesteśmy w stanie leczyć dorosłych właściwie, to może zacznijmy od dzieci? Potrzebujemy prawdziwego dialogu, by ktoś wsłuchał się w głos ekspertów, bo zdrowie tak naprawdę zaczyna się od zdrowych zębów.
 

Ekspert

fot. Monika Szałek

lek. dent. Paweł Barucha - Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, przewodniczący Rady ds. Rozwoju Stomatologii przy Ministerstwie Zdrowia. Lekarz dentysta z 26-letnim doświadczeniem zawodowym.

ZOBACZ TEKSTY EKSPERTA

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Migrena to nie choroba księżniczek

    Migrena to poważna choroba neurologiczna, a nie fanaberia, jak często się ją postrzega. Nie wystarczy zwykła tabletka przeciwbólowa, by ból przeszedł. Są już nowoczesne, skuteczne sposoby leczenia migreny. Przede wszystkim wiemy już, że należy leczyć ją profilaktycznie, najlepiej zaraz po rozpoznaniu, bo to prowadzi do zmniejszenia liczby i intensywności napadów migrenowych i pozwala wrócić do funkcjonowania.

  • AdobeStock

    Jeśli doświadczasz przemocy zadzwoń na Niebieską Linię. Otrzymasz realną pomoc.

    Telefonów zaufania o nazwie Niebieska Linia jest kilka, ale pod każdym z nich można otrzymać pomoc. I coraz więcej osób korzysta z tych numerów, bo ludzie zrozumieli, że nie tylko przemoc fizyczna jest przekroczeniem granicy – mówi Renata Durda, certyfikowana superwizorka i specjalistka ds. przeciwdziałania przemocy domowej, przewodnicząca Rady Superwizorów i Superwizorek z zakresu przeciwdziałania przemocy domowej.

  • Adobe Stock

    Logo leków w gabinetach obniża zaufanie do lekarzy

    Przedstawiciele handlowi firm farmaceutycznych są dostrzegani przez pacjentów w gabinetach, podobnie jak „upominki”, które pozostawiają: długopisy, kalendarze, karteczki do notowania. Osoby, które zauważają takie działania marketingowe, deklarują niższe zaufanie do lekarzy, a to może pośrednio wpływać na stosowanie się do ich zaleceń. O marketingu farmaceutycznym w kontekście najnowszego badania opowiada jego współautorka, dr Marta Makowska z Katedry Psychologii Ekonomicznej Akademii Leona Koźmińskiego.

  • Charków, Ukraina, 23.03.2022, PAP/Andrzej Lange

    Apteki w czasie wojny. Mikroszpital i producent leków

    Apteki są elementem bezpieczeństwa państwa, a kompetencje farmaceutów kluczowe w opiece nad pacjentami w czasie kryzysu, gdy dostęp do szpitali czy leków staje się ograniczony. Polska powinna czerpać z doświadczeń ukraińskich. Przygotować już teraz rozwiązania pozwalające m.in. zminimalizować ryzyko zakłóceń w dostawie leków, uprościć obrót lekami i proces ich wytwarzania, a farmaceutów szkolić z medycyny taktycznej.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Pionizacja pacjenta czasem ważniejsza od tabletki

    Pionizacja pacjenta, który był z różnych powodów przykuty do łóżka, to niezwykle istotny proces w dochodzeniu do zdrowia. Wymaga ścisłej współpracy personelu na oddziale szpitalnym, a zaczyna się od drobnych czynności, nie tylko nauki chodu. Często niedoceniana na oddziałach, ale ogranicza powikłania, otwiera drogę m.in. do stymulacji układu nerwowego, ruchowego, krążenia, oddychania, trawiennego i wydalniczego.

  • WHO ostrzega przed Ebolą

  • Migrena to nie choroba księżniczek

  • Zakażenie SARS-CoV-2 w ciąży raczej nie zwiększa ryzyka wad wrodzonych

  • Chirurgia odleżyn – niszowy temat

  • Adobe Stock

    Proste testy mogą przewidywać zdrowie

    Trudności ze wstawaniem z krzesła, niska prędkość marszu czy słaby uścisk dłoni – według badań, takie proste parametry mogą wiele powiedzieć o obecnym i przyszłym stanie zdrowia człowieka. Wskazywać mają m.in. na zagrożenie chorobami serca, cukrzycą, depresją czy przedwczesną śmiercią.

  • Chore geny, zdrowy człowiek

  • Szczepienie mężczyzn przeciwko wirusowi HPV dwukrotnie zmniejsza ryzyko rozwoju nowotworu głowy i szyi

Serwisy ogólnodostępne PAP