Mity dotyczące funkcjonowania Centrów Zdrowia Psychicznego
Autorka: Klaudia Torchała
Jak funkcjonuje na co dzień pomoc psychologiczna, którą otrzymują dorośli w kryzysie i ich bliscy w Centrach Zdrowia Psychicznego, wyjaśniali podczas konferencji prasowej eksperci zaangażowani w ich pracę, a także bliscy pacjentów. Obalili też mity, w które przez lata obrosły centra.
W Polsce obecnie funkcjonuje 117 Centrów Zdrowia Psychicznego, w których doświadczące kryzysu osoby i ich bliscy, otrzymują różnorodną i dostosowaną do ich potrzeb pomoc. Centra powstają od 2018 roku w ramach pilotażu, który – jak wskazali eksperci – jest najdłużej trwającym w systemie ochrony zdrowia. Skończyć powinien się wraz z 2026 rokiem. Wciąż jednak wiele pytań pozostaje otwartych. Czy centra przetrwają w takiej formie jak dotychczas? Jaka jest ich przyszłość? Czy pozostanie po nich tylko szyld? Obawy dotyczą wielu kwestii, chociażby finansowych. Funkcjonowanie placówek wzbudza od dawna dyskusję i obrosło przez lata w wiele mitów, które starali się obalić uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Centrów Zdrowia Psychicznego.
I mit: CZP w rzeczywistości nie istnieją
– W tej chwili funkcjonuje 117 CZP. Mniej więcej 50 proc. Polek i Polaków może skorzystać z pomocy psychologicznej najbliżej swego miejsca zamieszkania. Jak nie istnieją, skoro jest to połowa Polski? – odniosła się do pierwszego mitu dr Izabela Ciuńczyk, psychiatrka i psychoterapeutka, kierowniczka Centrum Zdrowia Psychicznego Medison w Koszalinie, prezeska Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Centrów Zdrowia.
Dlaczego jednak wiele osób wciąż nie ma świadomości, że może otrzymać wsparcie w takiej placówce – skorzystać w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, czyli bezpłatnie z szybkiej pomocy, bez skierowania, bez kolejki? Eksperci wskazali, że może za tym stać fakt, że nie są to „trwałe, ustawowe” rozwiązania, więc brakuje ogólnopolskiej kampanii, która uświadomiłaby, że CZP działają na innych zasadach niż dotychczasowe poradnie zdrowia psychicznego. CZP nie działają jeszcze „globalnie”.
– Natomiast lokalnie one bardzo prężnie działają, współpracują np. z mediami lokalnymi, prowadzą dni zdrowia psychicznego, więc istnieją i pomagają – podkreśliła dr Kama Pierzgalska, psychiatrka i psycholożka, dyrektorka medyczna Centrum Zdrowia Psychicznego (typu B) w Piasecznie.
Poza tym negatywne informacje docierają skuteczniej do ludzi niż te pozytywne.
– Wraz z powstawaniem nowych CZP pacjenci przestawali się skarżyć na opiekę, ale mało kto o tym pisał – zaznaczył dr Marek Balicki, psychiatra, członek Rady ds. Zdrowia Psychicznego przy Ministrze Zdrowia, kierownik Biura ds. Pilotażu Centrów Zdrowia Psychicznego w latach 2018–2021.
II mit: CZP nie leczą pacjentów albo leczą ich mniej niż placówki nieobjęte pilotażem
Liczba leczonych na 100 tys. mieszkańców w powiatach, gdzie powstawały CZP w latach 2018–2024 wzrosła o 22,5 proc. wobec 8,6 proc. w powiatach bez CZP, a w miastach powyżej 200 tys. mieszkańców (z CZP i bez CZP) o 5,8 proc. Miasta wyłączono ze statystyk, bo w 2018 roku pacjentów leczonych w nich było zdecydowanie więcej niż w powiatach z CZP i bez CZP „Punkt wyjścia był zdecydowanie wyższy”, bo wyniósł 4,6 tys. wobec 3,7 tys. na 100 tys. mieszkańców.
– To jest dowód na to, jak bardzo zwiększył się dostęp do opieki psychiatrycznej, tam gdzie są Centra Zdrowia Psychicznego i punkty zgłoszeniowo-koordynacyjne – powiedział dr Marek Balicki.
W całej Polsce wzrost liczby leczonych w tym okresie na 100 tys. mieszkańców wyniósł 13,2 proc.
W powiatach z CZP silniej też spadła liczba pacjentów na oddziałach szpitalnych, bo otrzymali oni specjalistyczne wsparcie na wczesnych etapach kryzysu.
– Tam, gdzie są CZP, wzrosła też liczba porad psychologicznych, sesji psychoterapeutycznych, bo ten tradycyjny model opieki psychiatrycznej polegał na tym, że izba przyjęć szpitala to drzwi obrotowe. Pacjent z ciężkimi zaburzeniami po wypisie nie trafiał do opieki środowiskowej czy ambulatoryjnej, a jak trafiał, to ograniczone było to do pomocy lekarskiej – wyjaśnił dr Balicki.
Ponadto na terenach funkcjonowania CZP silniej wzrosła liczba grupowych sesji oraz wizyt w domu pacjenta, niż miało to miejsce w powiatach, gdzie funkcjonował tradycyjny model opieki.
III mit: CZP kosztują dwa razy więcej
Dr Izabela Ciuńczyk przypomniała, że centra otrzymują ryczałt, który jest uzależniony od wielkości populacji dorosłych na danym obszarze. To 82 zł 55 gr pomnożone przez liczbę jego mieszkańców.
– Gdybyśmy w tej chwili wrócili do systemu fee for service (płatność za świadczenie), to Centra Zdrowia Psychicznego dostałyby o 20–30 proc. mniej – powiedziała specjalistka.
Zapewniła, że te 20–30 proc. pozwalają pacjentom na szybki dostęp do pomocy psychiatrycznej i psychologicznej, bez kolejek, ale też opłacenie pracowników, którzy są w gotowości w punktach zgłoszeniowo-koordynacyjnych.
– Teraz, mając ryczałt, możemy zapewnić, że każda osoba, prosto z ulicy, bez żadnego skierowania, bez umawiania się może wejść i dostać pomoc. To są miejsca, które istnieją w połowie Polski. To opieka ciągła, skoordynowana, kompleksowa, dostosowana do potrzeb – zapewniła dr Izabela Ciuńczyk. Dodała, że pacjenci, którzy wychodzą z punktów koordynacyjno-zgłoszeniowy dostają konkretne daty i miejsca, gdzie mają się zgłosić.
– Nie trzeba dzwonić, dopytywać, ustawiać się w kolejkę, tylko wręczany jest plan terapii i zdrowienia – powiedziała.
Dodatkowo te 30 proc., jak wyliczali uczestnicy spotkania, to kluby pacjenta, nowe zawody np. asystenci zdrowienia, terapeuci środowiskowi, terapia środowiskowa, spotkania profilaktyczne, warsztaty edukacyjne, grupy wsparcia i samopomocowe.
Dr Balicki w kontekście wydatków na opiekę psychiatrczną zauważył, że Polska wydaje na nią mniej niż 5 proc. wszystkich środków przeznaczonych na opiekę zdrowotną. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje, by w krajach rozwiniętych ten poziom wynosił nie mniej niż 10 proc. Tak się dzieje w Szwecji, Niemczech i Francji.
– Nie da się zapewnić dobrej jakości opieki przy niskim udziale opieki psychiatrycznej w całości wydatków na zdrowie – zaznaczył psychiatra.
Z danych, na które powołał się dr Balicki, wynika, że w latach 2018–2024 nakłady na psychiatrię sądową i zakłady opiekuńczo-lecznicze wzrosły np. trzykrotnie, a stawka na mieszkańca w ramach Centrum Zdrowia Psychicznego tylko dwukrotnie.
Ponadto Centra Zdrowia Psychicznego, jak podkreśliła dr Ciuńczyk, są jedynym obszarem medycyny, od którego Narodowy Fundusz Zdrowia wymaga okazywania faktur i rachunków. Każda złotówka jest w tym systemie znaczona.
– I mało tego, jeżeli przekroczymy 3 proc. różnicy między przychodami, a kosztami, to każda złotówka powyżej tych 3 proc. z powrotem przekazywana jest do Narodowego Funduszu Zdrowia – wyjaśniła.
Z kolei Katarzyna Głowacka-Cieślicka, asystentka zdrowienia ze Stowarzyszenia Otwórzcie Drzwi zwróciła uwagę, że w nowym modelu czastem trudno „przedstawić w tabelach” wizyty u pacjenta, które trzeba wykonać wielokrotnie, by zapobiec większemu kryzysowi.
IV mit: CZP na poważne leczenie odsyłają pacjentów np. do szpitali
Eksperci wskazali, że z danych NFZ wynika, że najczęściej z pomocy CZP korzystają osoby z zaburzeniami depresyjnymi i lękowymi, następnie osoby ze schizofrenią. Liczba leczonych rośnie, ale są to przypadki lżejsze. Ciężkie przypadki wymagają hospitalizacji, a tu w przypadkach zaburzeń psychiatrycznych odwrotnie niż w somatycznych pojawia się „odwrócona motywacja”.
– Im cięższe zaburzenie, tym większa nieufność do systemu, stąd często przyjęcia bez zgody w tych najcięższych kryzysach zdrowia psychicznego – powiedział dr Balicki. Dodał, że w tradycyjnym modelu (fee for service) te najcięższe przypadki najczęściej „wypadają z tej pomocy”, a „sternicy polityki zdrowotnej nie widzą tego problemu”.
Opiekunowie osób ze schizofrenią uczestniczący w spotkaniu zaznaczyli, że ich bliscy po wyjściu ze szpitala, jeśli nie ma opieki środowiskowej, znikają z systemu, bo często nie chcą kontynuować leczenia, wychodzić na zewnątrz. Dzięki CZP otrzymują realne wsparcie, bo specjaliści zespołu leczenia środowiskowego pojawiają się w domu pacjenta nawet kilka razy. Osoba potrzebująca pomocy staje się ufniejsza, wychodzi „z pokoju”, a rodzic nie jest z tym ogromnym wyzwaniem pozostawiony sam sobie.
– Nie mogę się zgodzić na to, że nasi bliscy z diagnozą schizofrenii będą znowu pominięci w systemie – zaznaczyła jedna z matek.
Mit V: asystenci zdrowienia zatrudnieni w CZP to przypadkowe osoby
– Asystent zdrowienia musi spełniać określone w systemie kwalifikacje, wymagania. Istnieje wiele jednostek certyfikujących, szkolących. Szkolenia wymagają stażu klinicznego na miejscu w centrum. Asystent zdrowienia pracuje na swoim doświadczeniu, ale nie jest to spontaniczne dzielenie się, tylko odpowiedzialne i świadome wykorzystanie tego doświadczenia. Podstawą jest doświadczenie własnego kryzysu, ale przepracowane – zaznaczyła Katarzyna Głowacka-Cieślicka.