Nieoczywiste negatywne skutki zanieczyszczenia powietrza
Autor: Marek Matacz
Choć wpływ zanieczyszczeń powietrza poznano już rozlegle, okazuje się, że mogą one wpływać na zdrowie także w nieoczywistych wymiarach – np. zwiększając ryzyko chorób wywoływanych przez chorobotwórcze bakterie. Oprócz układu oddechowego czy krążeniowego, na skutek zanieczyszczeń cierpią też np. stawy, a rany gorzej się goją. Rośnie również ryzyko samobójstw.
Zanieczyszczenia wpływają na pneumokoki
W połowie września badacze z Yale School of Public Health i innych ośrodków donieśli, że na zakażenie groźnymi pneumokokami ma wpływ jakość wdychanego powietrza. Naukowcy połączyli dane o prawie 60 tys. przypadkach inwazyjnej choroby pneumokokowej zebrane w ciągu 19 lat w Południowej Afryce z genomami bakterii z ponad 4 tys. próbek. Jak wyjaśniają, bakteria ta charakteryzuje się ogromną różnorodnością, obejmując setki linii genomowych.
Okazało się, że różne odmiany i linie genetyczne tego mikroba inaczej reagują na unoszące się w powietrzu cząstki stałe o średnicy do 2,5 mikrona (PM 2,5). Na przykład dla niektórych wzrost ryzyka pojawienia się choroby pojawiał się już w tym samym tygodniu, co wysoka ekspozycja na zanieczyszczenie, podczas gdy dla innych występował on z opóźnieniem. Dla jednej z linii wysokie PM2,5 wiązało się z niemal natychmiastowym wzrostem ryzyka.
Jednak odkryty przez naukowców związek między zanieczyszczeniem i pneumokokami jest bardziej złożony. Otóż wyniki sugerują, że zanieczyszczenie powietrza może tworzyć warunki bardziej korzystne dla niektórych linii pneumokoka, choć to badanie nie wykazało, aby bardziej sprzyjało ono bakteriom bardziej zjadliwym. Zdaniem naukowców, uzyskane przez nich rezultaty mają wyraźne znaczenie dla zdrowia populacji.
„Nasze wyniki pokazują, że struktura populacji pneumokoków wpływa na ryzyko związane z jakością powietrza, które z kolei może kształtować krajobraz przystosowawczy populacji drobnoustrojów. Integracja tych danych może pomóc w kształtowaniu polityki zdrowia publicznego” – stwierdzają badacze w swojej pracy opublikowanej na łamach pisma „Nature Microbiology”.
Złej jakości powietrze szkodzi stawom
Badanie opublikowane niedawno na łamach pisma „Annals of the Rheumatic Diseases” pokazało natomiast, że narażenie na zanieczyszczenie powietrza wiąże się z kłopotami w miejscach rzadko kojarzonych z oddziaływaniem powietrza. Badacze zanotowali zwiększoną aktywność reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), w tym większe ryzyko zaostrzeń choroby. Szczególnie szkodliwe w tym względzie okazały się zawieszone w powietrzu cząstki stałe, a konkretnie PM2,5.
Jak przypominają naukowcy, już wcześniejsze badania epidemiologiczne wskazały na związek między zanieczyszczeniem powietrza a zwiększonym ryzykiem rozwoju RZS. W nowym projekcie przez cztery lata obserwowali 1070 pacjentów z RZS podczas ponad 12 tys. wizyt ambulatoryjnych, aby sprawdzić wpływ jakości powietrza na przebieg choroby. Uzyskane w ten sposób dane odnieśli do informacji o stężeniach sześciu głównych zanieczyszczeń - dwutlenku siarki, dwutlenku azotu, ozonu, tlenku węgla, pyłu zawieszonego o średnicy cząstek do 10 µm (PM10) oraz PM2,5.
Głównym czynnikiem związanym ze wzrostem aktywności RZS okazał się być pył zawierający PM2,5. Jak tłumaczą eksperci, cząstki te są mniejsze od czerwonych krwinek, mogą łatwo przedostawać się z płuc do krwiobiegu i wraz z krwią docierać do odległych narządów.
„Nasze badanie wykazało, że wyższe stężenie PM2,5 wiązało się ze zwiększoną aktywnością choroby i większym ryzykiem zaostrzeń, zwłaszcza w przypadku przedłużonego narażenia na podwyższone stężenia PM2,5 trwającego ponad dwa tygodnie” – mówi główny autor badania, prof. Eun Bong Lee z Seoul National University College of Medicine.
„Badanie ma istotne znaczenie dla kształtowania polityki zdrowia publicznego. Choć potrzebne są dalsze prace, aby ustalić, czy poprawa jakości powietrza może zmniejszyć aktywność choroby u pacjentów z RZS, zalecalibyśmy im unikanie długotrwałego narażenia na złą jakość powietrza, szczególnie na wysokie stężenia PM2,5” – dodaje prof. Lee.
Zła jakość powietrza komplikuje operacje
Wiosną tego roku grupa z University of Utah doniosła o wpływie zanieczyszczeń powietrza na wyniki operacji chirurgicznych. Przeprowadzone przez ten zespół badanie objęło prawie 50 tys. pacjentów poddanych operacjom. Przy wyższym poziomie zanieczyszczeń rosło ryzyko takich powikłań jak sepsa, zapalenie płuc czy zakażenie rany operacyjnej.
Także tym razem główne znaczenie miały zawieszone w powietrzu mikroskopijne cząstki stałe, które okazały się działać wyjątkowo szybko. Choć amerykański dobowy standard EPA dla PM2,5 wynosi 35 µg/m³, badacze stwierdzili, że na ryzyko wpływają także zmiany poziomu zanieczyszczenia zarówno powyżej, jak i poniżej tej wartości. Każdy wzrost maksymalnego dobowego stężenia PM2,5 o 10 µg/m³ w tygodniu poprzedzającym operację wiązał się z około 8-procentowym wzrostem szans wystąpienia powikłań pooperacyjnych.
„Jeśli w tygodniu poprzedzającym operację dochodziło do wzrostu zanieczyszczenia powietrza pyłem PM2,5, nawet tylko przez jeden dzień, obserwowaliśmy zwiększone ryzyko poważnych powikłań medycznych i infekcyjnych” – informuje prof. John Pearson, pierwszy autor pracy, która ukazała się w piśmie „Acta Anaesthesiologica Scandinavica”.
Gorszej jakości powietrze to więcej samobójstw
Toksyny w powietrzu nie oszczędzają także psychiki, jak wyraźnie pokazał niedawno zespół z Queen’s University Belfast. Otóż badacze znaleźli powiązanie między stężeniem zanieczyszczeń powietrza i ryzykiem samobójstw.
Eksperci zaznaczają, że wpływ czynników środowiskowych na zdrowie psychiczne, w tym depresję czy lęk, był już szeroko badany, ale potencjalna rola środowiska w kształtowaniu ryzyka samobójstwa jest znacznie słabiej poznana. W swoim projekcie sprawdzili wpływ zanieczyszczeń powietrza, hałasu, światła i zanieczyszczenia wody, a także czynników społeczno-demograficznych, takich jak płeć i dochód na ryzyko śmierci samobójczej i zachowań samobójczych.
Badacze przeanalizowali 45 publikacji naukowych wybranych spośród 287 prac. 33 badania dotyczyły śmierci samobójczej, 7 – myśli samobójczych, a 5 – prób samobójczych. Według analizy już krótkotrwałe narażenie na PM2,5 oraz PM10, a także długotrwała ekspozycja na PM2,5 oraz na dwutlenek azotu były istotnie powiązane z ryzykiem śmierci samobójczej, próby samobójczej oraz myśli samobójczych.
Autorzy opracowania zauważyli też możliwy wpływ innych zanieczyszczeń, w tym dwutlenku siarki i ozonu. Zwracają przy tym uwagę, że różne zanieczyszczenia powietrza powiązano m.in. ze stanami zapalnymi i szkodliwym działaniem na układ nerwowy.
„Wyniki te zwracają uwagę na kluczowe znaczenie uznania narażenia na czynniki środowiskowe za modyfikowalne czynniki ryzyka, w działaniach na rzecz zapobiegania samobójstwom” – podkreślają naukowcy.
„Uwzględnienie zdrowia środowiskowego w polityce dotyczącej zdrowia psychicznego, poprzez współpracę międzysektorową, strategie ograniczania zanieczyszczeń oraz ukierunkowane działania z zakresu zdrowia publicznego może odegrać istotną rolę w zmniejszaniu ryzyka samobójstw i poprawie ogólnego dobrostanu psychicznego społeczeństwa” – podsumowują.
Kolejne badania pokazują więc, że skutki zanieczyszczenia powietrza wykraczają daleko poza układ oddechowy i krążeniowy, z którymi zwykle są kojarzone. Mogą dotyczyć przebiegu chorób przewlekłych, gojenia po operacjach, zdrowia psychicznego, a nawet sposobu, w jaki zachowują się chorobotwórcze bakterie. Coraz trudniej traktować więc jakość powietrza jako problem dotyczący tylko płuc – wiele wskazuje na to, że oddziałuje ona na cały organizm i jego otoczenie biologiczne.