Bądź zawsze na bieżąco
z Serwisem Zdrowie!

Zapisz się na nasze powiadomienia, a nie ominie Cię nic, co ważne i intrygujące w tematyce zdrowia.

Justyna Wojteczek
redaktor naczelna zdrowie.pap.pl

Zapisz się na newsletter Pobierz powiadomienia
Do góry

Serwis zdrowie.pap.pl

06.09.2021 , 11:59 Aktualizacja: 10.09.2021, 14:39

Samobójstwo: proces, który często da się zatrzymać

Justyna Wojteczek

Jeśli zrozumiemy, że każda samobójcza śmierć to wielowymiarowa tragedia u podłoża której znajduje się niewyobrażalne cierpienie, samobójstw może być mniej.  Ważne, by w porę to cierpienie u drugiego dostrzec – uważa suicydolog dr Halszka Witkowska. Zamach na własne życie to ostatni etap całego procesu, a na każdym z nich jest szansa na zatrzymanie i uratowanie ludzkiego życia. 

Fot. PAP/P. Werewka Fot. PAP/P. Werewka

„Dlaczego?” – to pytanie, jakie wiele osób sobie zadaje, kiedy zostają skonfrontowane z tego rodzaju śmiercią. Ale tu odpowiedzi po prostu nie ma. Choć w statystykach policyjnych zawarta jest kategoria „przyczyna” (samobójstwa), np. utrata środków do życia, zawód miłosny, to nigdy nie ma jednej przyczyny, która prowadzi do samobójczej śmierci. To zawsze indywidualny splot bardzo wielu czynników nawarstwiających się w czasie. 

„Samobójstwo nigdy nie jest przypadkową reakcją na stres. Rozwój w kierunku takiego rozwiązania dokonuje się stopniowo i skrycie” – podkreśla Barbara Pilecka w książce „Kryzys psychologiczny. Wybrane zagadnienia” wydanej przez Wydawnictwo Jagiellońskie w 2004 roku.

Natomiast znany suicydolog Edwin S. Shneidman pisał: „Nasze próby łączenia lub zestawiania samobójstw z nazbyt uproszczonymi, niepsychologicznymi zmiennymi takimi jak płeć, wiek, rasa, status socjoekonomiczny, historia choroby (niezależnie od tego, jak poważna), czy nawet narzucane przez nas kategorie psychiatryczne (w tym depresja) były (i nadal są) skazane na porażkę właśnie dlatego, że nie biorą pod uwagę kluczowej zmiennej, o której należy myśleć w przypadku analizy samobójstw − jest nią właśnie nieznośny ból psychiczny, po prostu – psychache”. 

I podkreślał, że bez bólu psychicznego nie ma samobójstwa

Barbara Pilecka zwraca zaś uwagę, że w każdym z nas istnieją tendencje autodestruktywne, które mogą się ujawnić pod wpływem pewnych wydarzeń i w zależności od posiadanego rysu osobowościowego. „Niektórzy ludzie przejawiają większą podatność na samobójstwo, która zmienia się w ciągu życia jednostki, zależna jest od doświadczeń, poziomu tolerancji na frustrację, subiektywnej oceny jakości życia, ambicji, zaspokojonych pragnień, psychospołecznych warunków” – pisze autorka.

Piekło istnienia

Halszka Witkowska, autorka monografii, w której m.in. poddała analizie kilkadziesiąt listów pozostawionych przez tych, którzy odeszli samobójczą śmiercią (przy czym okazuje się, że listy pozostawia ok. 20-30 proc. osób, które giną z własnej ręki), nie ma wątpliwości, że ktoś, kto rozważa odejście w tak drastyczny sposób, cierpi w sposób niewyobrażalny. 

- Z listów wyziera gigantyczne poczucie winy. Samobójcy próbują często usprawiedliwić swój czyn. Bardzo często znajdują się zwroty do rodziny: „Kochana rodzino”, „Kochany tato, mamo, siostro”. Adresatem tych listów  najczęściej bowiem są najbliżsi. Oczywiście zdarzają się takie na jedno słowo, na przykład: „Przepraszam”. W tych dłuższych słowo: „przepraszam” może się pojawić nawet sześć razy. To są absolutnie dramatyczne zapisy. Stawiam tezę, że jeśli piekło miałoby być wiecznym poczuciem winy, to samobójcy przeżywają to piekło na ziemi, żyjąc. Żyją w pętli poczucia winy: mają wrażenie, że są beznadziejni, zawodzą wszystkich na każdym polu, że są ciężarem dla najbliższych, że nic dobrego nie przyniosą, i co istotne – przed swoją śmiercią zupełnie inaczej postrzegają siebie w relacji z rodziną – mówi.

Wydaje się, że samobójcza śmierć w mniemaniu wielu osób, które się na nią decydują, jest najlepszym rozwiązaniem. Także, a być może przede wszystkim – najlepszym dla ich najbliższych. Tym samym osoba w kryzysie suicydalnym postrzega własną śmierć jako wybawienie dla tych, których ma zostawić.

- Ciekawie pisze o tym Justyna Ziółkowska w książce „Samobójstwo. Narracje osób po próbach samobójczych”. Zrobiła wywiady z osobami po próbach samobójczych przebywającymi na oddziałach toksykologicznych. Zadawała to pytanie: „A co z rodziną? Czy myślała Pani/Pan o bliskich?”. Zdecydowana większość osób po próbie samobójczej mówiła, że podejmując zamach na własne życie chcieli pomóc swoim bliskim poprzez zdjęcie im ciężaru! Mówili: „Jestem taką beznadziejną matką”, „Jestem takim beznadziejnym ojcem”, „Dzieciom beze mnie będzie lepiej”. Co ciekawe, po próbie samobójczej, kiedy te osoby się budziły, to pierwsze co często mówiły to: „Jak mogłem/mogłam zrobić to swoim bliskim?”. Dochodzi bowiem często do całkowitej zmiany perspektywy – mówi Halszka Witkowska.

Wspomniany wyżej Shneidman zwraca uwagę, że „samobójstwo nie służy bowiem lepszemu przystosowaniu, ale korygowaniu – celem jest zredukowanie napięcia pojawiającego się jako rezultat bólu powodowanego niezrealizowanymi potrzebami”.

Podkreśla, że „podstawą w wyprowadzeniu osoby ze stanu suicydalnego jest zidentyfikowanie i odciążenie jednostki od niespełnionych potrzeb witalnych” (tj. takich, które dla jednostki są najistotniejsze, niezbędne do życia – przyp. red). I wskazuje, że często tylko załagodzenie problemu niespełnionych potrzeb wystarczy, by uratować życie.

Fazy kryzysu presuicydalnego

Samobójstwo to proces, który ma swoje fazy. Przy czym mylą się ci, którzy uważają, że zamach na życie wynika wyłącznie z doświadczenia jakiejś utraty – czynników, które mają wpływ na to, czy dana osoba w rezultacie traumatycznego przeżycia zacznie planować swoją śmierć, jest mnóstwo, a wielu badaczy sądzi, że część z nich osadzona jest jeszcze w dzieciństwie.

Halszka Witkowska przypomina w swojej monografii tezę Erwina Ringela, którą postawił po przebadaniu ponad 700 przypadków zamachów samobójczych. Jego zdaniem „samobójstwo to długotrwały proces, niekiedy zaczynający się już w dzieciństwie”. Splot wielu czynników prowadzi jednostkę do stanu presuicydalnego, który dzieli się na kilka faz.

Halszka Witkowska wyjaśnia, że są to:

  • Zawężenie dynamiczne 

To moment, kiedy myśli o samobójstwie stają się tak intensywne, że działają jak paliwo odrzutowe. Człowiek skupia się tylko na negatywnych chwilach w swoim życiu, ma bardzo niskie poczucie własnej wartości i zupełnie nie potrafi sobie wyobrazić przyszłości w pozytywnym świetle. Zmienia się postrzeganie czasu – w tej fazie niesłychanie się on „ciągnie”. Weekend w domu może być odczuwany jak spędzenie w domu bez aktywności dwóch miesięcy. I taka osoba nie ma z kim o tym porozmawiać, bo po prostu się takiej rozmowy obawia. Na dodatek dochodzi do zmiany postrzegania zarówno sytuacji, jak i relacji międzyludzkich. 

  • Zawężenie sytuacyjne

Osoba, która chce popełnić samobójstwo, nie widzi żadnej innej poza samobójstwem opcji rozwiązania swoich problemów, uśmierzenia swojego bólu. Uważa, że rozwiązaniem wszystkich jej problemów jest wyłącznie jej śmierć, z której na dodatek korzyść odniosą najbliżsi.

  • Zawężenie świata wartości

Osoba w tym kryzysie uważa, że nie tylko ona nie przedstawia jakiejkolwiek wartości, ale także wszystko, co robi: praca, wypełniane role społeczne, a na końcu też cały świat jawi się jako pozbawiony sensu i wartości i sensu. Pielęgniarka w kryzysie suicydalnym jest na przykład przekonana, że jej praca nie ma żadnej wartości, bo przecież ludziom, którymi się zajmuje, nie da się pomóc. 

  • Zawężenie relacji międzyludzkich

Często dochodzi do koncentracji na jednej tylko relacji i niedostrzegania innych. W tej fazie dochodzi też do ograniczenia kontaktów – osoba planująca zamach samobójczy coraz mniej spotyka się z rodziną, znajomymi, czasem wręcz zrywa kontakty, bardzo często przestaje odbierać telefony. 

  • Ideacja i fantazje samobójstwa

To najbardziej alarmujący moment. W tej fazie człowiek nie tylko myśli o samobójstwie, ale je bardzo konkretnie planuje: wybiera określony moment, miejsce, metodę, planuje wszystkie szczegóły. Często wyobraża sobie swoje ciało po śmierci, zostawia dyspozycje co do rozporządzenia majątkiem, własnego pogrzebu. 

Specjaliści podkreślają, że na każdym z tych etapów możliwa jest interwencja, dzięki której jest szansa na odwrócenie biegu zdarzeń. Czasem wystarczy okazanie troski, spokojna rozmowa bez oceniania, zaoferowanie wysłuchania. Nie sprawdzą się natomiast tzw. dobre rady. Warto zaproponować, a nawet zorganizować konsultację u specjalisty. W razie zagrożenia życia lepiej zadzwonić na 112.

Stygmatyzacja nie sprzyja zapobieganiu samobójstwom

Naukowcy, którzy zajmują się suicydologią, zawsze zwracają uwagę na złożoność  tego zjawiska, które nie da się ująć wyłącznie w kategoriach medycznych (mitem jest to, że samobójstwa popełniają tylko osoby, które cierpią z powodu chorób psychicznych). W próbie zrozumienia zjawiska samobójstwa oraz prewencji konieczne jest też zrozumienie szerszego socjologicznego kontekstu, historii społeczeństw oraz świata wartości i podejść filozoficznych. Halszka Witkowska przypomina w monografii, że socjolog Maria Jarosz zaznaczała, że zachowania samobójcze „godzą w system wartości humanistycznych, kulturowych, społecznych”. 

- Tabu jest głębokie z różnych przyczyn: społecznych, prawnych i religijnych. Samobójstwo zawsze było problemem dla społeczności. Al. Alvarez w książce Bóg Bestia (mówi, że dzieje samobójstwa w chrześcijańskiej Europie to dzieje oficjalnego oburzenia i nieoficjalnego nieszczęścia– mówi Halszka Witkowska. 

Przypomina, że Kościół katolicki zniósł zakaz pochówku samobójców w poświęconej ziemi dopiero w 1983 roku. 

- Przez tyle lat samobójcom odmawiano pogrzebu według zasad dla innych osób! Z tym łączy się  to, że to inny rodzaj śmierci. W Europie uważano, że samobójca po śmierci zmienia się w wampira. To dlatego ciało samobójcy przebijano kołkiem, chowano pod skrzyżowaniem, żeby mu się drogi pomyliły i nie wracał.

Jeszcze w XIX wieku próba samobójcza była penalizowana, w niektórych krajach łącznie z karą śmierci. W starożytnej Grecji rodzinie samobójcy odbierano majątek. W późniejszych wiekach w niektórych krajach za samobójczą śmierć członka rodziny odbierano tytuł szlachecki. Jeśli do tego dołożymy, że ludzie nie rozumieją samobójstwa, nie ogarniają ogromu i głębi cierpienia, w którym człowiek w kryzysie samobójczym jest zanurzony, to widzimy, z jakim dodatkowym ciężarem zmagają się osoby po próbach samobójczych czy osieroceni po śmierci samobójczej bliscy – mówi naukowczyni.

W Polsce co roku ze śmiercią samobójczą w bliskim gronie ma do czynienia około miliona osób. Część z nich doświadcza głębokiej traumy.

Polskie Towarzystwo Suicydologiczne stworzyło pierwszą w Polsce platformę pomocowo-edukacyjną www.zwjr.pl Na tej stronie pomoc uzyskają: osoby borykające się z myślami samobójczymi, po próbie samobójczej lub przeżywające żałobę po śmierci bliskiego w wyniku samobójstwa. Serwis jest także nastawiony na tych, którzy chcą pomóc drugiej osobie w kryzysie. Dlatego oprócz możliwości napisania do specjalisty, skorzystania z bazy bezpłatnych telefonów i miejsc pomocowych, znajdziemy tu dużo praktycznych informacji dotyczących tego jak można pomóc osobie w kryzysie suicydalnym lub w żałobie po stracie kogoś w wyniku śmierci samobójczej. Dla tych, których interesuje naukowa strona zjawiska jakim jest ludzka autodestrukcja, przygotowana została zakładka „Strefa wiedzy”, gdzie oprócz poradników i tekstów naukowych znaleźć można wywiady z ekspertami. Ważnym miejscem na stronie projektu „życie warte jest rozmowy” jest zakładka „Przywróceni życiu” gdzie osoby, które przezwyciężyły kryzys opowiadają o tym, jak sobie z nim poradziły. 

W ramach projektu „życie warte jest rozmowy” oprócz nowej platformy, organizowane są także konferencje, szkolenia i webinary pomocowe. W ostatnim cyklu webinarów w ciągu 48 godzin zapisało się ponad 5 000 osób! Co roku w ramach obchodów Światowego Dnia Zapobiegania Samobójstwom organizowane są wykłady otwarte, dyskusje i konferencje. Szczegółowe informacje dotyczące tych wydarzeń można znaleźć na stronie www.zwjr.pl w podstronie „strefa wiedzy” - zakładka „aktualności”. 

Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Źródła: 

Strona portalu Życie warte jest rozmowy, (https://zwjr.pl/) m.in. opublikowany na niej artykuł Edwin S. Shneidman, Suicide as Psychache [w:] Shneidman E. S., Suicide as Psychache: A Clinical Approach to Self-destructive Behavior, 1995, przeł. Paulina Durakiewicz.

Barbara Pilecka: Kryzys psychologiczny. Wybrane zagadnienia, Wydawnictwo Jagiellońskie, 2004.

Piotr Gałecki, Agata Szulc: Psychiatria, Wydawnictwo Edra Urban&Partner, 2018

Victor E. Frankl: Człowiek w poszukiwaniu sensu, Wydawnictwo Czarna Owca, 2009
 

Id materiału: 2163

TAGI:

Najnowsze

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Co tydzień dostaniesz: najciekawsze artykuły, wywiady i filmy z Serwisu Zdrowie, a także zapowiedzi - materiałów na następny tydzień, konferencji i wydarzeń.

Postaw na wiedzę!

Regulamin

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.