Dwie doby offline – wyzwanie dla nastolatków

Życie z telefonem w ręce wciąga i uzależnia, szczególnie dzieci i młodzież, które spędzają w ten sposób ponad 5 godzin dziennie. Jaki jest tego koszt? Młodzi ludzie z grupy Waksy postanowili to sprawdzić i odłożyli swoje telefony na 48 godzin. Eksperyment trwa. Zachęcają do tego rówieśników. To część kampanii „eMOC+Ja” opracowanej przez Fundację Twarze z Depresją, która ma być organizowana co roku w Dzień Dziecka.

Adobe Stock/Jacob Lund
Adobe Stock/Jacob Lund

Bohaterowie wyzwania #offline48H z grupy Waksy, którzy rozpoczęli eksperyment 2 czerwca, przyznali, że to może być dla nich trudne, bo w sieci spędzają dużo czasu, ale też cieszą się, że „mogą się odciąć” od świata wirtualnego. Zachęcają rówieśników, by poszli w ich ślady. Akcja rusza do szkół, by młodzi mieli szansę przekonać się, jak może wyglądać ich życie bez internetu, choć przez krótką chwilę (szczegóły tutaj). W ten sposób mogą zrealizować hasło kampanii: „Dalej od telefonu, bliżej siebie”, a doświadczeniem podzielić się, nagrywając krótką (do trzech minut) relację o emocjach i wyzwaniach, które im towarzyszyły.

Młodzież zaplątana w sieci

To istotne, by ograniczać czas przebywania użytkowników w sieci – szczególnie młodych. Statystyki niepokoją. Zgodnie z nimi dzieci i nastolatki w Polsce każdego dnia spędzają w internecie średnio 5 godzin i 36 minut, a w dni wolne o prawie godzinę dłużej - 6 godzin i 16 minut (badania NASK „Nastolatki 3.0”). 

„Ponad 7 proc. badanych zaczyna korzystać z internetu samodzielnie w wieku czterech lat i mniej" – powiedziała na spotkaniu inaugurującym kampanię Anna Morawska-Borowiec, psycholożka i prezeska Fundacji Twarze Depresji. 

Z kolei powołując się na inne badania, w myśl których prawie 60 proc. dzieci poniżej czwartego roku życia dostaje do ręki telefon, zaznaczyła, że dorośli traktują go często jako „uspokajacz”. Widać to w restauracjach czy parkach. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postuluje, by dzieci co najmniej do drugiego roku życia nie miały żadnego kontaktu z tabletem czy telefonem komórkowym. 

Wielu dorosłych lekceważy jednak te zalecenia, mimo że wiedza o negatywnym wpływie niekontrolowanego i zbyt długiego przebywania w sieci na zdrowie psychiczne jest powszechna. Nasila to m.in. zaburzenia depresyjne i lękowe. Pojawia się często efekt FOMO (ang. fear of missing out), czyli obawa o to, że coś w sieci nas omija. To tak naprawdę błędne koło, które sprawia, że nastolatki uciekają w wirtualny świat. Czy jest jednak jakieś rozwiązanie? Katarzyna Wojciechowska – lekarka psychiatrii dzieci i młodzieży konsultująca zdalnie podopiecznych fundacji „Twarze depresji” – podkreśla, że trzeba zacząć od siebie. To dorosły powinien być tym „drogowskazem” dla dziecka. Nieraz wystarczy podrzucić pomysł na wspólne spędzenie czasu poza siecią.

„Dziecko potrzebuje kontaktu, relacji” – przypomina ekspertka. Dodaje, że jeżeli stworzymy mu bezpieczny, akceptujący świat, to rzadziej będzie sięgać po telefon. Od najmłodszych lat powinno się uczyć również wrażliwości i otwartości na drugiego człowieka. Tłumaczyć, że np. hejt to droga donikąd. 

Sieć nagradza, przez co uzależnia

Mózg pod wpływem m.in. internetowych reakcji (takich jak polubienia, komentarze) zaczyna produkować dopaminę. Działa tutaj mechanizm nagrody, który sieć wykorzystuje. Katarzyna Wojciechowska wyjaśnia, że podatne na takie uzależnienie są szczególnie dzieci, które czują wysoką presję od dorosłych, nie są wspierane, mają niskie poczucie własnej wartości. W internecie mają szansę zyskać sprawczość. Coś od nich w końcu może zależeć. Dlatego zamiast z góry zakładać, że wiemy lepiej, trzeba przekonywać, by młodzi odkładali telefony. Rozmawiać o zagrożeniach. Jakich? Na przykład, że spędzanie wielu godzin w świecie wirtualnym obciąża mózg. Nastolatek zaczyna być częściej zmęczony i zniechęcony.

„Motywacja, koncentracja spadają, zaczynają się problemy w szkole, w relacjach rówieśniczych. Same kłopoty” – wylicza psychiatrka. Dodaje, że młody człowiek powinien usłyszeć, że jest po prostu fajny, że ma zasoby i może dokonać wielu rzeczy. To podstawa prawidłowego rozwoju.

„Żeby wyrósł nam zdrowy dorosły, najważniejsza jest socjalizacja. Nikt nie da rady robić tego tylko w internecie” – podkreśla.

Symbolem kampanii jest patchworkowy, kolorowy miś, którego namalował artysta Wojciech Brewka. Pochodzi z cyklu prac #ZabawNIE, na który składają się obrazy zabawek przedstawionych często jako pozszywane z różnych niepasujących do siebie elementów, „trochę jak ten świat, który nas otacza i jest zbudowany z kontrastów i różnych emocji, które są często dla dzieci trudne” – wyjaśniał artysta.

Miś z obrazu trzyma uśmiechniętą emotkę, której oczy nie są wcale dwiema kropkami, tylko iksami. Malarz podkreślił, że dzięki temu zabiegowi można domyślać się, że istnieje jakaś druga warstwa, mniej oczywista, jak w internecie. Niekoniecznie to, co widzimy na pierwszy rzut oka, jest prawdziwe. 

Fundacja w ramach pierwszej edycji kampanii we wrześniu opublikuje na swojej stronie filmiki, które można będzie wykorzystać na lekcji wychowawczej. Pokażą one, jak wygląda pierwsza wizyta u psychiatry dziecięcego i psychoterapeuty oraz błędy w komunikacji „rodzic-dziecko”, „nauczyciel-dziecko”. Ponadto specjaliści zdrowia psychicznego zaproponują sposoby na poprawę tej komunikacji.  

_________________________________________________________________________

Organizatorem kampanii „Dalej od telefonu, bliżej siebie” jest Fundacja Twarze Depresji, partnerem Nationale-Nederlanden, patronami honorowymi: Prezydent m.st. Warszawy, Rzecznik Praw Dziecka.

 

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

Źródła

Konferencja prasowa inaugująca pierwszą edycję kampanii "eMOC+JA" (31.05.2025)

Wyzwanie Waksy #offline48h
Kampania społeczna „eMOC+Ja”
 

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Czy gry internetowe mogą uzależniać?

    Popularna rozrywka – gry internetowe – może zamienić się w coś, co przypomina uzależnienie. Problem ten dotyka coraz więcej osób, nie tylko nastolatków – przestrzegają specjaliści. Zjawisko to określa się jako IGD – Internet Gaming Disorder. Zaburzenie może wymagać profesjonalnej terapii obejmującej nierzadko wcześniejsze kłopoty natury psychologicznej.

  • Uwaga na opalanie! Z solarium lepiej ostrożnie

    Zima i karnawał to czas, gdy solaria cieszą się szczególnie dużą popularnością. Realnych korzyści jest jednak niewiele, a zagrożenia niemałe – ostrzegają specjaliści.

  • Od opiatów do makowca

    Wigilijny makowiec to symbol świąt i nieodłączny element rodzinnych spotkań, ale makowa masa skrywa tajemnicę, która może zaskoczyć – spożycie większej porcji nasion maku bywa przyczyną fałszywie dodatnich wyników testów na opioidy. Mak jest bowiem niezwykłą rośliną. To z jego soku wyizolowano jedne z najważniejszych leków przeciwbólowych, a jednocześnie to on odpowiada za jeden z najpoważniejszych problemów zdrowia publicznego - epidemię uzależnień.

  • Adobe

    Nie ma szczepionki na samobójstwo

    W Polsce spada liczba samobójstw, ale – jak przestrzegają eksperci – wśród nastolatków narasta zjawisko, którego dorośli nie kontrolują: algorytmy podsuwają im treści o śmierci szybciej, niż ktokolwiek zdąży zareagować. 

NAJNOWSZE

  • Adobe

    Białka potrzebujemy dużo, ale nie za dużo

    Diety wysokobiałkowe robią furorę, a półki sklepów uginają się od produktów „proteinowych”. Czy rzeczywiście wszyscy potrzebujemy więcej białka i czy istnieje granica bezpieczeństwa?

  • W mroźne dni rośnie ryzyko zawału

  • Zimno. Co naprawdę dzieje się w ciele, gdy spada temperatura

  • Grypa się rozkręca

  • Jak lit ratuje mózg

  • Adobe Stock

    Cukier niejedno ma imię

    Węglowodany czy sacharydy to potocznie cukry. Zbudowane z atomów węgla, wodoru i tlenu. Dostarczają niezbędną energię, ale należy spożywać je z umiarem i najlepiej w sprawdzonym towarzystwie błonnika.

  • Blue Monday – szkodliwy mit

  • Bez tłuszczu nie ma zdrowia

Serwisy ogólnodostępne PAP