Implanty ślimakowe otwierają na świat

Wiek metrykalny nie jest ograniczeniem we wszczepieniu implantu ślimakowego. Taki zabieg ma sens nawet u starszych osób, bo niedosłuch czy głuchota to wyłączenie pacjenta z życia i przyspieszenie innych chorób, w tym neurodegeneracyjnych – uważa prof. dr hab. n. med. Krzysztof Morawski, kierownik Kliniki Otorynolaryngologii z Pododdziałem Dziecięcym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.

Adobe Stock
Adobe Stock

Na czym polega zabieg wszczepienia implantu? Czy to skomplikowana operacja?

Dla doświadczonego specjalisty to nie jest bardzo skomplikowana operacja. Jest jak axel w łyżwiarstwie figurowym. Niby niewielki wysiłek, ale trzeba włożyć w niego wiele pracy i skupienia. Wracając jednak do sedna. Operacja składa się z kilku etapów. Na początku trzeba opracować dojście do struktur ślimaka, czyli wykonać antromastoidektomię z tympanotomią tylną. Następnie założyć część wszczepialną implantu pod skórę, na łuskę kości skroniowej. Są dwie możliwości dojścia do struktur ślimaka, aby umieścić w jego wnętrzu elektrodę. Zakłada się ją bezpośrednio na błonę w okienku okrągłym albo przez kochleostomię, czyli mikrootwór w kostnej ścianie ślimaka, prowadzący do tzw. schodów bębenka. Bardzo ważną częścią operacji są pomiary śródoperacyjne potwierdzające poprawne założenie elektrody w ślimaku oraz sprawdzające poprawność działania implantu i efekt stymulacji drogi słuchowej. Potem już tylko szwy za uchem i opatrunek zewnętrzny. Sprawnie przeprowadzona operacja u dziecka trwa około 50–60 minut.

Łatwiej operuje się dzieci niż dorosłych?

Powiedziałbym, że tak. Dorosły będzie miał zawsze jakąś historię zdrowotną, być może w jego uchu coś się działo, jakiś stan zapalny albo kość jest sklerotyczna. U dziecka, zwłaszcza tego najmniejszego, bo operujemy nawet sześciomiesięcznych pacjentów, po dobie można zauważyć, że pacjent jest w stanie pozwalającym wypisać go do domu. Program przesiewowego badania słuchu u noworodków pozwolił wykrywać i leczyć skutecznie wiele wad słuchu po urodzeniu czy jeszcze w pierwszym roku życia. Dzieci potrafią się łatwo maskować i gdyby nie screening i dalsze badania obiektywne słuchu, czasem trudno byłoby zdiagnozować pewne deficyty. A trzeba pamiętać, że niedosłuch wpływa na rozwój mowy i ogólny rozwój psychomotoryczny. Jeśli diagnoza nie nastąpi odpowiednio szybko, to rozwój drogi słuchowej w ośrodkowym układzie nerwowym może zostać nieodwracalnie zaburzony.

Adobe Stock

Implanty ślimakowe wszczepiane nie tylko w obustronnej głuchocie

Implanty ślimakowe to rozwiązanie dostępne nie tylko dla pacjentów z obustronną głuchotą, ale również z niedosłuchem jednostronnym. Program implantów ślimakowych jest przełomem w leczeniu zaburzeń słuchu. Pozwala na powrót do normalnego życia.

Z czym rodzic nie powinien zwlekać, jeśli chodzi o słuch dziecka?

Niektórzy rodzice zgłaszają, że ich dziecko potrzebuje w domu ciszy, by spać spokojnie. Przy innym dziecku często można głośno mówić. Coś spada na podłogę, a ono nie wybudza się, albo w ogóle nie reaguje, jeśli nie śpi. Dziecko zdecydowanie powinno odwracać głowę w kierunku dźwięku. Rodzic, jeśli ma najmniejsze wątpliwości, powinien udać się z dzieckiem do poradni pediatrycznej lub audiologicznej. Wystarczy wykonać badanie tympanometryczne i emisji otoakustycznej, aby uzyskać wstępną, ale wiarygodną ocenę narządu słuchu. Lekarz, oceniając wynik badania, wyjaśni, czy potrzebna jest poszerzona diagnostyka słuchu.

Czy kwalifikacja do zabiegu wszczepienia implantu jest długa i skomplikowana?

Nie, chociaż nie od razu można trafić do właściwego ośrodka. U dzieci proces diagnostyczny powinien przebiegać bardzo szybko. Na przykład w moim ośrodku, gdy dziecko trafi do lekarza audiologa, to w ciągu miesiąca organizujemy pełne badania, które pozwalają postawić właściwą i kompleksową diagnozę. Zwykle wymagane jest przeprowadzenie badania wywołanych potencjałów słuchowych z pnia mózgu (ABR, BERA). Czasami przeprowadza się je w naturalnym śnie, jeśli to możliwe, a jeśli nie, wspomaga nas anestezjolog. Dlatego czasem diagnoza może się nieco wydłużyć, ale zasadniczo to krótka ścieżka.

Czyli pacjent wymagający wszczepienia implantu ślimakowego ma gwarancję, że go otrzyma?

Jeżeli chodzi o dzieci, to można powiedzieć, że program implantologiczny w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu jest sprawnie refundowany przez NFZ i praktycznie głuchoty u dzieci i młodzieży leczymy na bieżąco. Sytuacja jest nawet lepsza niż w niektórych zachodnich krajach, zwłaszcza jeśli chodzi o wszczepienie drugiego implantu. Nie możemy narzekać. W przypadku programu leczenie głuchot u dorosłych jest po prostu źle. Kontrakt refundacji na leczenie głuchot jest bardzo skromny i obecnie kolejka jest kilkuletnia z tendencją do wydłużania się. Jednocześnie ten sam pacjent będzie mógł być zoperowany w innych województwach dużo szybciej, a koszty za pacjenta zamieszkałego w woj. opolskim i tak będą pokryte przez Oddział Opolski NFZ. Zatem my w województwie opolskim jesteśmy, jeżeli chodzi o pacjentów powyżej 18. roku życia, w bardzo niekorzystnej i niezrozumiałej dla nas sytuacji.

Adobe Stock

Świat ciszy – takie karty się w życiu dostało

Implant w uchu odkrył przed nimi dźwięki, które przestali słyszeć lub w ogóle od urodzenia nie mieli szans wychwycić z otoczenia. Uczyli się z opóźnieniem mowy i świata dźwięków. Niektóre z nich, jak brzdęk sztućca o metalowy zlew, były nieprzyjemne, a inne stały się „kompletne” np.  muzyka -  w końcu bez przerw na ciszę. Dlaczego stracili słuch i co dało im wszczepienie implantu?*

Dlaczego, przecież wszczepianie implantu u osób starszych jest niezwykle istotne?

To faktycznie bardzo ważne, by starszemu pacjentowi wszczepić implant, kiedy jego stan zdrowia pozwala na operację w znieczuleniu ogólnym. Wiemy, że oczekiwanie na implant przez kilka lat może oznaczać, że z czasem ogólny stan internistyczny nie pozwoli na znieczulenie ogólne. Warto jednak wiedzieć, że wiek metrykalny nie jest ograniczeniem. Decyduje tutaj wiek biologiczny. Mój najstarszy pacjent miał 82 lata. Jest wielki sens operowania takich pacjentów, bo niedosłuch czy głuchota oznacza wyłączenie pacjenta z życia rodzinnego, relacji z przyjaciółmi, ograniczenie komunikacji ze światem, nasilanie się stanów depresyjnych i często ogólnego stanu zdrowia, przyspieszenie chorób neurodegeneracyjnych. Jeśli przestajemy być aktywni, to wszystkie nasze układy niedomagają, a u człowieka, szczególnie starszego, trzeba zadbać o sprawność mózgu i komunikację z otoczeniem.

Gdzie implanty słuchowe będą za dekadę?

Technologia w aspekcie implantów ślimakowych tej chwili naprawdę jest doskonała, jednak wciąż obserwujemy rozwój w tym obszarze. Jeśli chodzi implant, to można się spodziewać, że będzie on coraz mniejszy i mniej widoczny. Konkurujący producenci implantów pracują nad w pełni wszczepialnymi urządzeniami. Wyzwaniem pozostaje umieszczenie mikrofonu oraz bateria i ładowanie sprzętu. Firmy idą w kierunku indukcyjnego ładowanie urządzeń w czasie snu. Mamy informację, iż w pełni wszczepialny implant ślimakowy powinien się pojawić nawet w tym roku. W kwestii wszczepionego mikrofonu okazuje się, że czasem pacjentom przeszkadzać może wiejący wiatr, a zimą kołnierz ocierający o szyję staje się hałasem nie do zniesienia. Są aplikacje, które wycinają pewne pasma, by dźwięki nie były tak uciążliwe, ale na razie jakość słyszenia nie jest stuprocentowa. Różni się od tego, co słyszy człowiek zdrowy. Dodać jeszcze należy, że aplikacje w telefonie komórkowym znacząco wspomagają użytkowników implantów ślimakowych i ułatwiają zarządzanie implantami w różnych sytuacjach życiowych. 

Podsumowując, z implantem ślimakowym jakość słyszenia zdecydowanie się poprawia. Wiele jednak zależy od tego, jaki typ uszkodzenia słuchu ma pacjent i jak długo ucho głuche czy głęboko niedosłyszące nie było używane. Jeśli interwencja i wszczepienie implantu nastąpią we właściwym czasie, to głuchy pacjent może cieszyć się pełnią życia.

Ekspert

Archiwum prywatne

prof. Krzysztof Morawski - prof. dr hab. n. med., kierownik Kliniki Otorynolaryngologii z Pododdziałem Dziecięcym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.

ZOBACZ TEKSTY EKSPERTA

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Choroba zajęcza. Kleszcze mogą przenosić groźną bakterię

    Wysoka gorączka, silne osłabienie, bolesne powiększenie węzłów chłonnych i niewielkie owrzodzenie skóry – taki zestaw objawów po pobycie w lesie lub ukłuciu kleszcza powinien zwrócić uwagę lekarza. Jedną z możliwych przyczyn jest tularemia, zwana chorobą zajęczą.

  • Zdrowa grasica, niższe ryzyko śmierci

    Im lepiej zachowana grasica, tym mniejsze ryzyko zgonu – wynika z analizy ponad 25 tys. badań tomografii komputerowej. Naukowcy wykorzystali sztuczną inteligencję, by ocenić kondycję tego niewielkiego, ale ważnego dla odporności narządu.

  • Adobe Stock

    Hormon GLP-1 – bohater leczenia cukrzycy i… choroby otyłościowej

    Komisja Europejska zgodziła się na wprowadzenie semaglutydu – analogu ludzkiego hormonu GLP-1 – w postaci doustnej do leczenia choroby otyłościowej. Od pewnego czasu jest już stosowany w terapii cukrzycy typu 2, chociaż jego refundacja obejmuje wyłącznie określone grupy pacjentów. To niewątpliwie kolejny ważny krok w leczeniu choroby otyłościowej. Na refundację w tym wskazaniu pacjenci prawdopodobnie będą jednak musieli jeszcze poczekać – zaznacza dr hab. n. med. Karolina Kędzierska-Kapuza, specjalistka diabetologii i nefrologii, zajmująca się również leczeniem choroby otyłościowej.

  • AdobeStock

    Nużeńce i my

    Większość dorosłych ludzi nosi je na swojej skórze, nawet o tym nie wiedząc. Przez lata uważano je za niegroźnych współlokatorów, dziś jednak wiadomo, że w określonych warunkach mogą odgrywać ważną rolę w rozwoju przewlekłych chorób skóry i oczu. Badania pokazują, że nużeńce są znacznie bardziej złożonym elementem mikroekosystemu skóry, niż przypuszczano jeszcze kilkanaście lat temu.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Zaćmienie bez tajemnic

    Zaćmienia od wieków budziły strach i rodziły przesądy, m.in. dotyczące zdrowia. Czy to zjawisko może realnie na nas wpłynąć? Naukowcy już ustalili, co się może stać, gdy miliony ludzi spojrzą dziś w niebo.

  • Nielegalny obrót medycznymi opioidami

  • Szczepienia mogą chronić przed demencją

  • Choroba zajęcza. Kleszcze mogą przenosić groźną bakterię

  • Zdrowa grasica, niższe ryzyko śmierci

  • PAP/Artur Reszko

    Mammografia – bezpłatne badanie na wagę życia. Dlaczego kobiety wciąż jej unikają?

    Większość Polek wie, że wczesne wykrycie raka piersi ratuje życie, wciąż jednak nie wykonuje mammografii, czyli podstawowego badania przesiewowego. W Polsce jest ono refundowane co dwa lata u kobiet w wieku 45-74 lat, jeśli lekarz nie zleci inaczej. Nie wymaga też skierowania. Co stoi w takim razie na przeszkodzie?

  • Fart walk, czyli o TikTokowych trendach zdrowotnych

Serwisy ogólnodostępne PAP