Bądź zawsze na bieżąco
z Serwisem Zdrowie!

Zapisz się na nasze powiadomienia, a nie ominie Cię nic, co ważne i intrygujące w tematyce zdrowia.

Justyna Wojteczek
redaktor naczelna zdrowie.pap.pl

Zapisz się na newsletter
Do góry


12.12.2022 , 02:21 Aktualizacja: 12.12.2022, 02:36
Materiał partnerski

Humanizacja medycyny to kolejna droga poprawy efektów leczenia

Zbudowanie relacji między pacjentem a personelem medycznym, opartej na dobrej komunikacji, zrozumieniu, zaufaniu i szacunku, jest bardzo istotne również z punktu widzenia skuteczności procesu leczenia. Gdy stają się oni partnerami w zwalczaniu choroby, mogą uzyskać optymalne efekty wskazywali eksperci, uczestniczący w debacie na temat humanizacji w procesie leczenia, która odbyła się w Centrum Prasowym PAP.

Punktem wyjścia do dyskusji była prezentacja wyników badania „Humanizacja procesu leczenia i komunikacja kliniczna pomiędzy pacjentem a personelem medycznym przed i w czasie pandemii COVID-19” – projektu realizowanego na Uniwersytecie Warszawskim przez zespół badawczy pod kierownictwem prof. dr hab. Zbigniewa Izdebskiego, a sfinansowanego w ramach grantu Agencji Badań Medycznych (ABM). Projekt w ramach badania głównego objął 114 jednostek ochrony zdrowia z całej Polski. Badanie zostało przeprowadzone wśród lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i innych pracowników ochrony zdrowia oraz pacjentów z wylosowanych jednostek  oraz  pacjentów populacyjnych, w sumie uczestniczyło w nim 5 925 osób.

- Pandemia koronawirusa tylko uwypukliła te problemy, które od wielu lat istniały. Zajmowaliśmy się przede wszystkim procesem diagnostyczno-terapeutycznym, zapominając, że w osi tego procesu jest zawsze pacjent – jego uczucia, potrzeby, wsparcie psychologiczne. Jako Agencja Badań Medycznych mamy pełną świadomość tego, że badania kliniczne powinny być wzbogacone o kwestie humanizacji. Dlatego bardzo się cieszę, że takie badania mogliśmy sfinansować – mówił dr hab. n. med. Radosław Sierpiński, prezes ABM. 

Dodał, że liczy na ożywiona dyskusję w środowisku akademickim na ten temat, która przełoży się na konkretne rekomendacje systemowe.

- Z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim i panem profesorem Izdebskim wielokrotnie rozmawialiśmy o tym, jak istotny jest proces humanizacji również w kształceniu i chcielibyśmy, aby studenci medycyny, pielęgniarstwa i ratownictwa medycznego już na początku swojej drogi byli kształceni w tym zakresie, żeby ta komunikacja z pacjentem była jedną z podwalin ich późniejszej pracy – wskazywał Radosław Sierpiński. 

- W Polsce świadomość dotycząca humanizacji medycyny w pewnych grupach jest duża. Ideę tę propagował prof. Kazimierz Imieliński. Natomiast jest znacznie trudniej, kiedy chcemy dostrzec to, na ile te idee mogą przekładać się na praktykę życia codziennego – zwracał uwagę prof. Zbigniew Izdebski, kierownik Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz szef Katedry Humanizacji Medycyny i Seksuologii Collegium Medicum Uniwersytetu Zielonogórskiego, prezentując wyniki badań.

- Dla nas bardzo ważne było, by dowiedzieć się, jak ludzie postrzegają termin humanizacja medycyny i jaka jest perspektywa rozumienia tego aspektu z punktu widzenia pracowników ochrony zdrowia oraz pacjentów – zaznaczył. 

Wyniki badania wskazują, że dla pacjentów najważniejsza jest jasna i zrozumiała komunikacja z pracownikami ochrony zdrowia (43 proc. respondentów), 38 proc. z nich deklaruje, że ma potrzebę, aby pracownicy poświęcili im czas i ich wysłuchali. 
Z kolei personel medyczny i niemedyczny na pierwszym miejscu stawia staranność i dokładność wykonywanych zadań (49 proc. badanych). Jednak pielęgniarki najwyżej cenią indywidualne podejście do pacjenta (52 proc.). 

Największym utrudnieniem na drodze do dobrej komunikacji między personelem medycznym pacjentem jest w opinii pacjentów brak wystarczającej ilości czasu (43 proc.), a według pracowników ochrony zdrowia nadmierna biurokracja (45 proc.) Pielęgniarki wskazywały na zbyt mała liczbę personelu (50 proc.), a ratownicy medyczni – postawę roszczeniową pacjenta lub jego rodziny (51 proc. 

- Boli mnie i dotyka pojęcie "roszczeniowy pacjent". To powinno zostać wykreślone ze słownika. Nie ma pacjenta czy rodziny roszczeniowej, jest tylko pacjent w dysonansie poznawczym wobec tego, co słyszy i widzi, a tym, jak sobie wyobraża to, jak powinna wyglądać opieka. Jeśli brak jest komunikacji i podejścia empatycznego, to pozostaje tylko krzyk, gniew, agresja, żeby zwrócić na siebie uwagę – wskazywał podczas debaty dr hab. n. med. Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Jego zdaniem, taka sytuacja oznacza, że lekarz nie potrafił wygenerować komunikacji na takim poziomie, by doszło miedzy nim a pacjentem do interakcji opartej na zaufaniu, szacunku i wzajemnej współpracy.

- Jeśli tej relacji nie będzie, pacjent nie będzie stosował się do zaleceń. Musimy współpracować, musimy być partnerami i tego dzisiaj brakuje – podkreślał Tomasz Stefaniak.

Uczestnicy dyskusji zwracali uwagę, że pacjent powinien znajdować się w centrum uwagi lekarza, nie tylko jako przypadek kliniczny, ale również jako człowiek. Według nich jasna i zrozumiała komunikacja między pacjentem a lekarzem to jeden z najistotniejszych elementów procesu terapeutycznego. 

- Relacja lekarz –pacjent to jest droga dwukierunkowa, bezpieczeństwo na drodze zależy od wszystkich jej użytkowników. Kluczową kwestią jest to, czy jesteśmy w stanie  komunikować się w sposób efektywny – mówił prof. dr hab. Paweł Łuków, etyk, dziekan Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. - Bardzo ważna jest umiejętność słuchania przez pracowników medycznych, to jedna z bardziej szlachetnych sztuk, którą każdy lekarz powinien opanować – dodał. 

- Zaangażowanie w pomoc pacjentowi, daje lekarzowi wsparcie dla niego samego. Nawiązanie dobrej relacji sprawia, że pacjent jest bardziej skłonny do przyjmowania zaleceń - stwierdził prof. dr hab. n. med. Aleksander Araszkiewicz, psychiatra, Collegium Medicum w Bydgoszczy. - Pacjenci chcą, aby lekarz był empatyczny, wskazują na brak takiego podejścia. A za tym idzie jakość komunikacji. Jak wskazują badania, dla ratowników medycznych najważniejsza była skuteczność realizowania określonych procedur, empatia nie była tak istotna. Z kolei pielęgniarki najbardziej wpisują się w hasło "pacjent w centrum uwagi" – zauważył. 

Dr Anna Ratajska, psycholog z Katedry Humanizacji Medycyny i Seksuologii Uniwersytetu Zielonogórskiego oraz Psychologicznego Centrum Terapeutyczno-Badawczego Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. Dr J. Biziela w Bydgoszcz, podkreślała jak ważne w pracy pracowników ochrony zdrowia jest właściwe rozumienie pojęcia „empatia”. Wyniki badania mówią, że w tej grupie jest ona na raczej niskim  poziomie (z wyjątkiem grupy pielęgniarek) i łączy się  z możliwym zagrożeniem wypaleniem zawodowym. Zjawisko wypalenia zawodowego stwierdzono u 16 proc. lekarzy, 18 proc. pielęgniarek oraz 15 proc. ratowników medycznych. 

- Empatia jest niezbędna w pracy pracowników opieki zdrowotnej. Niewłaściwie ją definiujemy, to nie jest zdolność odczuwania emocji pacjenta, ale zdolność poznawcza, która pozwoli zrozumieć, co dzieje się z pacjentem – z jego myśleniem i odczuwaniem. Zaangażowanie wypala się również wtedy, kiedy brakuje nam umiejętności zarządzania swoimi emocjami.  A tego pracownicy opieki zdrowotnej nie są uczeni – tłumaczyła dr Ratajska.

- Empatia zalazła się względnie nisko w rankingu prawdopodobnie dlatego, że różnie jest to pojęcie rozumiane, często w kategoriach emocjonalnych. A ją należy rozumieć w kategoriach poznawczych i behawioralnych. To jest umiejętność rekonstruowania tego, co ktoś przeżywa i postawienia się w jego sytuacji, niekoniecznie emocjonalnie – zgodził się prof. Paweł Łuków.

Badania wskazały również na to, że pandemia COVID-19 w negatywny sposób odbiła się na zdrowiu psychicznym zarówno pacjentów, jak i pracowników ochrony zdrowia. Podwyższony poziom stresu zgłaszało 64 proc. pacjentów jednostek medycznych, 50 proc. lekarzy, 58 proc. pielęgniarek oraz 57 proc. ratowników medycznych. Stresu pourazowego w grupie osób, które doznały traumatycznego zdarzenia w czasie pandemii doświadczyło 39 proc. lekarzy, 61 proc. pielęgniarek i 33 proc. ratowników medycznych.

Niestety, mimo tych problemów, pracownicy ochrony zdrowia rzadko korzystali z pomocy psychologicznej, psychiatrycznej czy grup wsparcia. Wśród badanych tylko 7 proc. deklarowało skorzystanie z tego rodzaju pomocy. 

- Przyzwyczailiśmy się do tego, że to pracownicy ochrony zdrowia dbają o nasze zdrowie psychiczne i fizyczne, a nie zawsze dostrzegamy, że oni także wymagają wsparcia w sytuacjach kryzysowych. Badania pokazują, że tylko kilka procent z nich korzystało ze wsparcia w okresie pandemii. Ważnym zadaniem jest to, żeby te środowiska zrozumiały, że w sytuacjach kryzysu, stresu, traumy powinny wykazać się profesjonalizmem i szukać pomocy – podkreślał prof. Zbigniew Izdebski. 

Kolejną ważna kwestią, na którą zwracali uwagę eksperci jest konieczność kształcenia przyszłych i obecnych kadr ochrony zdrowia w zakresie umiejętności dobrej komunikacji klinicznej z pacjentem. 

- Badani byli ludzie, którzy komunikacji raczej nie byli uczeni. To jest doskonały moment na wsparcie dydaktyką potrzeby regularnego, porządnego kształcenia pracowników ochrony zdrowia. Aby w momencie, kiedy studenci będą nauczani przedmiotów klinicznych, klinicysta był jednocześnie trenerem umiejętności komunikowania się albo z taką osobą współpracował podczas zajęć – tłumaczyła dr Anna Ratajska.

- Edukacja etyczna i kliniczna musi być zintegrowana – mówił prof. Łuków. - Lekarz i pacjent są w zupełnie innej sytuacji życiowej, choć budowanie relacji wymaga wysiłku z dwóch stron, to słabsza strona - pacjent - wymaga większej ochrony. Na pracownikach ochrony zdrowia spoczywają większe powinności i wyzwania, również edukacyjne, odnośnie tego, jak ta relacja powinna wyglądać – zaznaczył. 

Niemniej jednak uczestnicy debaty wskazują też na potrzebę edukacji pacjentów, tym bardziej że jak wynika z prezentowanych badań 7 proc. pacjentów w ogóle nie słyszało o prawach pacjenta, a 62 proc. miało wiedzę bardzo powierzchowną. 

- To badanie jest wykrzyknikiem, żeby zwrócić uwagę na to, co się dzieje, bo z tymi problemami można sobie poradzić, tylko nie można ich zostawić, licząc na to, że rozwiążą się same – powiedział dr hab. Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa UCK.

Paulina Pomianowska, www.pap-mediaroom.pl

Copyright

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki wideo) zamieszczone w portalu "Serwis Zdrowie. Postaw na Wiedzę" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Za materiał opublikowany jako "informacja prasowa" w „Serwisie Zdrowie. Postaw na Wiedzę!” odpowiedzialność ponosi – z zastrzeżeniem postanowień art. 42 ust. 2 ustawy prawo prasowe – jej nadawca, wskazany każdorazowo jako „źródło informacji prasowej”. Wszystkie materiały opublikowane w Serwisie Zdrowie mogą być bezpłatnie wykorzystywane przez media. Zdjęcie załączone do informacji prasowej można bezpłatnie wykorzystać wyłącznie z treścią niniejszej informacji. Materiały oznaczone jako „materiał partnerski” są opracowywane przez dziennikarzy PAP we współpracy z firmami, instytucjami lub organizacjami w ramach umów na obsługę medialną. „Portal Serwis Zdrowie. Postaw na Wiedzę” ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie może być traktowany jako źródło porad medycznych. W sytuacji problemów ze zdrowiem należy udać się po pomoc do odpowiedniego profesjonalisty medycznego.
Id materiału: 2765

TAGI:

Najnowsze

 

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Co tydzień dostaniesz: najciekawsze artykuły, wywiady i filmy z Serwisu Zdrowie, a także zapowiedzi - materiałów na następny tydzień, konferencji i wydarzeń.

Postaw na wiedzę!

Regulamin

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.