Lipoproteina (a) w diagnostyce zamiast cholesterolu?

Medycyna idzie naprzód. Czy w ocenie ryzyka chorób kardiologicznych większe znaczenie niż badanie cholesterolu będzie miało wkrótce badanie lipoproteiny(a)? Jaka jest jego przewaga w diagnostyce wyjaśnia prof. Agnieszka Pawlak, kardiolożka, specjalistka chorób wewnętrznych.

Adobe Stock/LASZLO
Adobe Stock/LASZLO

Chcąc ocenić ryzyko chorób sercowo-naczyniowych badamy cholesterol. To wystarcza?

Narzędzia, które są dostępne w diagnostyce i które walidują status pacjenta i ryzyko zachorowania na choroby kardiologiczne to np. badanie poziomu cholesterolu. 
Jest on jednak czynnikiem modyfikowalnym, dlatego przed badaniem powinniśmy być na czczo. W diagnostyce pojawił się też niedawno niemodyfikowalny parametr - lipoproteina (a). Dieta i aktywność mają niewielki wpływ na jej poziom. I to ważne. Podobnie jak LDL (potocznie zwany złym cholesterolem - red.) daje obraz ryzyka tworzenia blaszek miażdżycowych. 

Lipoproteina (a) to bardzo nowoczesny parametr. Nie z tych, co były kiedyś odkryte i włożone do szafy. To kolejne osiągnięcie medycyny. Wypadałoby z tego badania powszechniej korzystać, by precyzyjniej ocenić ryzyko sercowo-naczyniowe.

Lekarze POZ raczej nie zlecają jeszcze tego badania?

Tak, jak wspomniałam, to zupełnie nowy parametr. Na razie ta diagnostyka jest w powijakach. Przed nami czas implementacji tego typu badania do laboratoriów.

Są jeszcze inne istotne  parametry, chociażby trójglicerydy? 

Tak, coraz więcej mówimy o trójglicerydach w kontekście chorób sercowo-naczyniowych. Wcześniej wskazywaliśmy na LDL, czyli na cząsteczkę miażdżycorodną, a więc chorobotwórczą. Rok temu na amerykańskiej konferencji został ogłoszony nowy zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny, gdzie elementem wyjścia jest otyłość jako czynnik, który predysponuje do rozwoju chorób kardiologicznych, niewydolności nerek czy cukrzycy. W zespole tym szczególnie silnie podkreśla się znaczenie trójglicerydów i ich rolę w rozwoju zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego.

Fot. PAP/P. Werewka

Wszystko wezmę, tylko nie statynę – dlaczego Polacy nie leczą wysokiego cholesterolu?

Wysoki cholesterol w osoczu to problem 60 proc. Polaków, czyli aż 21 mln obywateli. Hipercholesterolemia prowadzi do 160 tys. zgonów rocznie. Mimo że są dobre narzędzia do jej leczenia, tj. statyny, skuteczną terapią objętych jest zaledwie 6 proc. chorych. Bo miażdżyca nie boli. Daje objaw dopiero w postaci zawału lub udaru.

A recepta, która zapobiega nie tylko chorobom kardiologicznym i nadwadze jest prosta…

Nie tyjemy zazwyczaj przez przypadek. Trudno też usprawiedliwiać wzrost masy ciała jedynie spowolnieniem naszego metabolizmu, co zapewne ma miejsce wraz z upływem czasu, ale w większej mierze jest to wynikiem siedzącego trybu życia, zmniejszonej aktywności i zjadania nadmiarowej ilości pokarmu. Jesteśmy wszędzie otoczeni jedzeniem. To jest zasadniczy problem. Wystarczy popatrzeć na nasz dom. Kuchnia, w której jemy. Salon, gdzie porozstawiane są przekąski. Ciągle coś podjadamy. Stres także wpływa na poziom cholesterolu, a możemy regulować go oddechem. Faza wydłużonego wdechu aktywuje układ przywspółczulny.

Są jednak osoby, które skazane są na wysoki cholesterol i niewiele mogą z tym zrobić

Wiemy, że niektóre osoby mają mutację w genach, która predysponuje do hipercholesterolemii. Zwykle tacy pacjenci mają bardzo wysoki poziom cholesterolu. Trudno reguluje się go metodami, o których mówiliśmy, a więc ruchem, dietą, ograniczeniem stresu, a nawet statynami. To wymaga zupełnie innego podejścia. Właśnie dla takich osób mamy program B.101 dla osób z hipercholesterolemią.

Ekspertka

Archiwum prywatne

prof. Agnieszka Pawlak - Prof. dr hab. n. med., kardiolog, specjalista chorób wewnętrznych, zastępca kierownika Kliniki Kardiologii, kierownik Pododdziału Niewydolności Serca i Transplantologii oraz Pracowni Echokardiografii w Klinice Kardiologii PIM MSWiA. Członek Zakładu Badawczo-Klinicznego Fizjologii Stosowanej IMDiK im. M. Mossakowskiego PAN, prezes zarządu Asocjacji Niewydolności Serca PTK, członek European Heart Academy. Autorka lub współautorka wielu streszczeń, monografii i rozdziałów w książkach, publikacji w recenzowanych czasopismach. Ukończyła podyplomowe studia Niewydolności Serca w Zurychu. Członek Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC), Europejskiego Towarzystwa Niewydolności Serca. Członek grupy roboczej Chorób Mięśnia Sercowego i Osierdzia ESC. Szkoliła się w Allgemeines Krankenhaus (AKH) w Vien, Heart Center w Leizpig, Kerckhoff-Klinik w Bad Nauheim oraz na Columbia University w Nowym Jorku.

ZOBACZ TEKSTY EKSPERTKI

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Uwaga! Pleśń

    Zarodniki grzybów pleśniowych wdychamy każdego dnia, a ich niewidoczne gołym okiem toksyny mogą trafiać do organizmu wraz z żywnością. Pleśń może wywoływać alergie, nasilać astmę, a niektóre gatunki powodują groźne zakażenia. Największym błędem jest jednak traktowanie wszystkich pleśni jako jednakowo niebezpiecznych. O ryzyku decydują między innymi gatunek grzyba, droga kontaktu i stan zdrowia człowieka.

  • PAP/P. Werewka

    Miechunka – mały owoc o dużych możliwościach

    Miechunka peruwiańska, znana również jako złota jagoda, coraz częściej pojawia się w sklepach ze zdrową żywnością i na półkach supermarketów. Jej niewielkie, pomarańczowe owoce mają słodko-kwaśny smak, a pod delikatną osłonką przypominającą papierowy lampion kryje się bogactwo składników odżywczych. Miechunka dostarcza witaminy C, błonnika i związków roślinnych o właściwościach antyoksydacyjnych. Naukowcy badają również jej potencjalny wpływ na procesy zapalne i metabolizm.

  • AdobeStock

    Płukanie jelita – to nie jest bezpieczne

    Hydrokolonoterapia, czyli tak zwane „czyszczenie jelit” dużą ilością wody podawaną przez rurkę do odbytu, wraca ostatnio jako modny zabieg „detoksykujący”. To praktyka, która nie ma oparcia w dowodach naukowych, a niesie ze sobą poważne ryzyko medyczne.

  • PAP/Marcin Bielecki

    Jama ustna – tu często rodzi się problem nie tylko cielesny

    Jama ustna jest integralną częścią naszego organizmu. Jej stan ma wpływ nie tylko na ciało, ale też psychikę. Estetyczny uśmiech i prawidłowe żucie pomagają w zachowaniu dobrej kondycji zdrowotnej, społecznej i poznawczej. W Polsce co trzecia osoba w wieku 60 lat i starsza nie ma już własnych zębów.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Nastolatki odsypiają poranne wstawanie do szkoły w weekend, szczególnie „sowy”

    Młodzież odsypia w weekendy niedobór snu, który powstaje z powodu wczesnego wstawania do szkoły. W dni powszednie nastolatki śpią średnio nie dłużej niż 7 godzin, czyli poniżej normy, ale w weekendy nawet o 2 godziny dłużej. Szczególnie „sowy” wykorzystują weekend do odsypiania – wynika z polskich badań.

  • Uwaga! Pleśń

  • Gdy dziecko przeżywa kryzys, cierpi cała rodzina

  • Miechunka – mały owoc o dużych możliwościach

  • Neofobia żywieniowa, czyli „nie, dziękuję”

  • AdobeStock

    Wcześnie wykryty rak płuca daje większe szanse na skuteczne leczenie

    Papież Leon XIV przeszedł operację usunięcie guzka z płuca. Badanie potwierdziło, że jest to gruczolakorak płuc, najczęstszy rodzaj nowotworu płuc. Rokowania są dobre, ponieważ guz został wykryty i usunięty bardzo wcześnie.

  • Szpiku nie pobiera się z kręgosłupa i można mieć tatuaże, czyli jak odmłodzić bazę dawców

  • Żywieniowy jet-lag czyli zmiany pory posiłków a zdrowie

Serwisy ogólnodostępne PAP