Bądź zawsze na bieżąco
z Serwisem Zdrowie!

Zapisz się na nasze powiadomienia, a nie ominie Cię nic, co ważne i intrygujące w tematyce zdrowia.

Justyna Wojteczek
redaktor naczelna zdrowie.pap.pl

Zapisz się na newsletter Pobierz powiadomienia
Do góry

Serwis zdrowie.pap.pl

12.08.2020, 19:02 Aktualizacja: 13.08.2020, 16:01 NASZ BLOG

Co jest groźniejsze? Grypa czy COVID-19?

Justyna Wojteczek

Mnożą się w popularnej prasie artykuły na temat tego, co jest groźniejsze: grypa czy COVID-19. Zestawia się w nich dane o tym, która choroba jest bardziej zakaźna i która jest bardziej śmiertelna, traktując zresztą stosowne dane z pewną nonszalancją, czyli nie wnikając w metodologiczną poprawność. Abstrahując nawet od żonglerki statystykami, czemu te porównania służą?

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Można pociągnąć tę zabawę dalej. Dlaczego koncentrować się li tylko na grypie i COVID-19? Co jest groźniejsze:

Albo jeszcze dalej: dżuma czy HIV? Posocznica meningokokowa czy rak piersi?

Można też w tych „analizach” wejść na poziom rozważań etycznych i światopoglądowych. Pozostając przy COVID-19 i grypie: którą z tych chorób ogłosimy groźniejszą biorąc pod uwagę to, że w COVID-19 ryzyko ciężkiego przebiegu i śmierci związane jest z zaawansowanym wiekiem i chorobami współistniejącymi takimi jak na przykład cukrzyca, a w przypadku grypy – to ryzyko rośnie też w innych grupach: w populacji kobiet w ciąży oraz małych dzieci?

Zastanówmy się zatem: co decyduje o tym, że uznajemy jakąś chorobę za groźniejszą od innych? Odsetek zgonów wśród chorych? Odsetek osób, które po jej przechorowaniu zostają inwalidami? A może odsetek populacji, który na tę chorobę zachoruje? Czy też wiek populacji, w której choroba ta czyni spustoszenia? A może cena, którą trzeba zapłacić za wyleczenie?

Idźmy jeszcze dalej. Załóżmy, że z jakiegoś powodu przyjmujemy, iż COVID-19 jest groźniejszy niż grypa. Czy nieszczęśnik, który na grypę zachoruje i wyląduje w szpitalu pod respiratorem, będzie miał lepsze samopoczucie, bo przytrafiła mu się rzekomo mniej groźna choroba? Jego rodzina na wieść o tym, że doszło do ciężkich powikłań grypy odetchnie z ulgą z tego powodu, że „To na szczęście nie ten straszny COVID-19”?

Są tysiące chorób. Ta sama jednostka chorobowa może u różnych ludzi przebiegać różnie. Niektóre choroby są statystycznie bardziej śmiertelne niż inne. Niektóre są mniej śmiertelne, ale powodują kalectwo albo uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Jednak lekarz – jak mawia hematolog i onkolog prof. Wiesław Jędrzejczak – leczy nie statystykę, a konkretnego pacjenta. I ten konkretny pacjent zmaga się z konkretnymi dolegliwościami.

Czy zatem porównania pomiędzy różnymi chorobami nie mają znaczenia? Ależ mają! Przede wszystkim na dwóch płaszczyznach:

  • Na poziomie polityki zdrowotnej wobec danej społeczności: analiza danych o zapadalności i śmiertelności w wielkich grupach ludzi jest jednym z czynników (podkreślam: jednym z wielu czynników), które bierze się pod uwagę w planowaniu budżetów, tj. pozwala kierować większe zasoby w tym kierunku, z którego spodziewać się można największych strat w danej populacji; 
  • Na poziomie indywidualnym: takie porównania mogą u konkretnej osoby łagodzić lub wzmagać uczucie lęku, a to może się przekładać na jego reakcje fizjologiczne, nastawienie do choroby i zdrowienia oraz wpływać na to, jakie podejmuje decyzje. Mogą takie porównania tego pacjenta stygmatyzować lub napełniać lękiem przed stygmatyzacją, a przez to opóźniać lub wręcz uniemożliwiać zgłoszenie się po fachową pomoc. 

Z indywidualnej perspektywy liczą się dwie kwestie: 

  1. Znajomość objawów alarmowych, które powinny skłonić do szukania pomocy medycznej, niezależnie od tego, o jakich chorobach mogą świadczyć. Tylko ta wiedza pozwoli bowiem na to, by w odpowiednim czasie zgłosić się do lekarza i w ten sposób zwiększyć szanse na skuteczną pomoc.
  2. Wiedza, jak minimalizować ryzyko zachorowania na różne choroby: czy poprzez styl życia, szczepienia, badania przesiewowe czy nawyki higieniczne. 

Każda choroba może się bowiem łączyć z olbrzymim cierpieniem, niezależnie od tego, czy media ogłoszą ją mniej czy bardziej groźną.

Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Justyna Wojteczek

Dziennikarka i publicystka od wielu lat zajmująca się przede wszystkim tematyką zdrowia, medycyny i systemu opieki zdrowotnej, obecnie kierująca Serwisem Zdrowia. Rzetelności wymaganej w dziennikarskim fachu uczyła się w Polskiej Agencji Prasowej. Pierwsza redaktor naczelna dwutygodnika dla lekarzy Medical Tribune oraz jego współtwórczyni, pracowała też m.in. w Gazecie Prawnej, Medycynie Praktycznej, wydawnictwie Termedia. Przez rok pełniła też funkcję rzeczniczki prasowej Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Autorka książki „Wiesław Jędrzejczak. Pozytywista do szpiku kości”, wydanej nakładem wydawnictwa Studio Emka. Uzależniona od czytania książek, wypadów do lasu i podróży, wielbicielka Hiszpanii.

Id materiału: 1747

Najnowsze

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.