Eksperci: to najlepszy moment na restrykcyjne zmiany w sprzedaży alkoholu
Autorka: Klaudia Torchała
Narracja branży alkoholowej bagatelizuje szkodliwy wpływ alkoholu na zdrowie, wskazuje na indywidualną odpowiedzialność, przymyka oko na społeczne szkody. Alkohol w Polsce wciąż dostępny jest na stacjach paliw, nie zakazano całkowitej reklamy, dostępne są promocje cenowe. Trzeba to zmienić – wskazali eksperci i politycy w panelu dyskusyjnym „Polityka wobec alkoholu a zdrowie Polaków”.
Uczestnicy debaty podkreślili, że bardziej sprzyjającego momentu na wprowadzenie zmian dotyczących ograniczenia spożycia alkoholu nie było. Badania pokazują, że większość społeczeństwa się tego domaga.
–To moment, że można doprowadzić do zmiany legislacji – zaznaczył dr Kuba Sękowski, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia.
Eksperci zwrócili uwagę, że błędem jest narracja często stosowana przez przemysł alkoholowy, zgodnie z którą uzależnienie to indywidualny wybór człowieka. Tymczasem to splot wielu czynników m.in. społecznych, ekonomicznych. Potrzebne są rozwiązania systemowe.
– Argumenty świata nauki napotykają na sprzeciw branży alkoholowej, która bagatelizuje systemowe czynniki na poziom konsumpcji i szkody społeczne (…). Równocześnie kładzie nacisk na odpowiedzialność indywidualną. Buduje narrację, że dotkniętych tym problemem jest niewiele osób – zaznaczył dr Sękowski.
Prof. Łukasz Balwicki, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, podkreślił, że błędne jest założenie o istnieniu zjawiska „rekreacyjnego picia”, które uwypukla w reklamach branża alkoholowa.
– Branża, mając świadomość, szuka jakiejś narracji, która powinna pozwolić jej przetrwać. Musimy mówić twardo, że nie pozwalamy jej na to. Politycy nie powinni rozwadniać przekazów. Substancje toksyczne powinny podlegać regulacjom – podkreślił konsultant.
Zdaniem dr Bogusławy Bukowskiej z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, debata o alkoholu ograniczana jedynie do uzależnienia jest błędna. W Polsce osób uzależnionych od alkoholu – jak zaznaczyła – jest ok. 600–700 tys., ale szkody społeczne czy zdrowotne związane z ryzykownym spożyciem alkoholu są zdecydowanie większe.
Prof. Marcin Wojnar, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podkreślił, że na problem spożycia alkoholu trzeba patrzeć w perspektywie długofalowej – może on powodować lęk, prowadzić do depresji, wywoływać bezsenność, a nawet stany psychotyczne.
– I o czym warto wspomnieć, gigantycznie rośnie ryzyko samobójcze! To nie chodzi tylko o osoby uzależnione. 60–70 proc. skutecznych samobójstw przeprowadzanych jest pod wpływem intoksykacji alkoholowej – zaznaczył prof. Wojnar.
Uczestnicy debaty zgodzili się, że potrzebna jest bardziej restrykcyjna polityka polegająca na całkowitym zakazie reklam alkoholu, ograniczeniu jego dostępności, zarówno jeśli chodzi o godziny (nocny zakaz) czy miejsca sprzedaży (tylko specjalnie wydzielone miejsca w sklepach), zakaz sprzedaży na stacjach paliw. Ponadto należy zwiększać świadomość społeczną i edukować, walczyć z mitem, że „w pewnych ilościach nie jest szkodliwa”, a „piwo to nie alkohol”, ale przede wszystkim alkohol traktować jak substancję toksyczną, zwiększającą np. ryzyko nowotworów.
– Alkohol to substancja toksyczna, nie tylko psychoaktywna, czynnik rakotwórczy z grupy I. Do niej zalicza się azbest, formaldehyd, nikiel, kadm, związki tytoniowe. To nie jest zwykły towar, a jego udostępnianie wiąże się z ryzykiem dla zdrowia indywidualnego i publicznego. To trucizna i produkt, na które trzeba nałożyć restrykcje – podkreśliła dr Bukowska. Dodała, że jest kilka projektów legislacyjnych dotyczących walki z uzależnieniami, a „szczególne miejsce w debacie publicznej zajmuje projekt ustawy o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi”.
Joanna Wicha, posłanka Lewicy, wnioskodawczyni poselskiego projektu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi odniosła się do rozwiązań tam zawartych. Projekt przewiduje zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw oraz ogólnopolski zakaz sprzedaży alkoholu w nocy, całkowity zakaz reklam, promocji cenowych i podniesienie opłaty koncesyjnej. Dodała, że projekt reguluje również sprzedaż alkoholu przez internet, by nie było możliwości nabywania go przez osoby niepełnoletnie.
Eksperci zwrócili uwagę, że barierą dostępności powinna być m.in. cena alkoholu, bo w Polsce – jak zaznaczyła niezrzeszona posłanka Joanna Mucha – jest on dramatycznie tani.
– Piwo nie może być najtańszą formą ugaszenia pragnienia – dodał dr Sękowski.
Ponadto ważne jest to, by zmieniać świadomość i nawyki społeczne, np. bezalkoholowy szampan nie powinien pojawiać się na przyjęciach urodzinowych dzieci, a w filmach, serialach nie powinno się utrwalać wzorców zachowania.
– Wanna, piana i kieliszek wina – to jest powielane. Męskie spotkanie: sport, mecz i alkohol –wyliczał dr Sękowski.
Posłanka Mucha zwróciła uwagę, że nie można go również traktować jako normalnego dobra na rynku, bo ma „ujemną użyteczność społeczną i indywidualną”.
– Branża alkoholowa mówi: stracimy miejsca pracy… Moja odpowiedź jest taka, że przez alkohol tracimy efektywność ekonomiczną w całej gospodarce (hospitalizacje, absencja w pracy, niższa jakość i efektywność prac) – wyliczyła parlamentarzystka.
Równocześnie zwróciła uwagę, że „nie do końca wiemy, z jaką hydrą się mierzymy”, bo przekaz marketingowy jest tak skonstruowany, że trudno mu przeciwdziałać. Trafia do określonych grup. Branża wydaje ogromne pieniądze, by był on skuteczny .