Medycyna pracy ratuje życie

06.03.2018

Lekarz medycyny pracy może pomóc wykryć zbyt wysoki poziom cholesterolu. Pacjent uzbrojony w wiedzę o problemie, który jeszcze nie daje objawów, ma szansę rozpocząć leczenie. Obligatoryjne badania okresowe mają sens!

Fot. Jacek Pióro/ Zdjęcie ilustracyjne Fot. Jacek Pióro/ Zdjęcie ilustracyjne

Z powodu chorób sercowo-naczyniowych każdego roku umiera na świecie 17 milionów osób. W 2020 roku liczba ta ma się powiększyć o kolejne 3 miliony. W Polsce, z powodu tych schorzeń notuje się dwa i pół razy więcej zgonów niż w innych państwach Unii Europejskiej. Diagnostyka i leczenie chorób sercowo-naczyniowych pochłania ponad 15 miliardów złotych każdego roku, z czego połowę stanowią koszty hospitalizacji.

Choć podwyższony poziom cholesterolu jest zaledwie jednym z trzech czynników zwiększających ryzyko chorób układu krążenia, to jest najbardziej niebezpieczny. Głównie dlatego, że aż 60 proc. z 18 milionów Polaków, którzy cierpią na hipercholesterolemię (podwyższony poziom cholesterolu, norma wynosi 190 mg/dl), nie ma o tym pojęcia.

Nie ma drugiej takiej choroby przewlekłej, której ponad połowa przypadków jest nierozpoznana – mówi kardiolog prof. Piotr Jankowski z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Młodzi pracownicy korporacji lekceważą profilaktykę 

Podwyższony cholesterol dotyczy przede wszystkim osób z grupy wiekowej 40-59 lat (stwierdza się go aż u 71 proc. z nich). Badania wykazują jednak, że w populacji poniżej 24. roku życia zaledwie 20 proc. osób miało kiedykolwiek robione badania w tym kierunku. Oznacza to, że tak naprawdę nie wiemy, jak wygląda ich sytuacja zdrowotna.

- Moim zdaniem największy problem jest właśnie z młodymi osobami, które mają poczucie zdrowia, 20-, 30-latkami. „Młode wilczki z korporacji myślą, że nie ma śmierci” - brzmiał tytuł jednego z wywiadów. Myślę, że to prawda. Z różnych powodów unikają kontaktów z lekarzami i po prostu nie ma możliwości stwierdzenia, czy mają hipercholesterolemię, czy nie – mówi prof. Jankowski.

Według niego dobrze, że istnieje system medycyny pracy, który wymusza badania okresowe, bo pozwalają one rozpoznać tą chorobę.

- Medycyna pracy jest fragmentem systemu ochrony zdrowia publicznego, który odpowiada za populację ponad 12,5 miliona osób pracujących w Polsce. Co roku wykonujemy około 5 milionów badań profilaktycznych, wstępnych, okresowych. Słowem kluczem, jest obligatoryjność i cykliczność tych badań. Możemy wykrywać zaburzenia na wstępnym etapie – mówi dr Andrzej Marcinkiewicz z Instytutu Medycyny Pracy im. Prof. J. Nofera w Łodzi.

Medycyna pracy jest jednak tylko pierwszym krokiem w procesie diagnostyczno-terapeutycznym. Po wyłapaniu nieprawidłowości, pacjent powinien udać się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej w celu ewentualnej kontynuacji diagnostyki i leczenia.

- Trzy lata temu zrobiliśmy badanie, na ile skutecznie możemy uświadamiać pacjenta. U ponad tysiąca osób, u których wykryliśmy nieprawidłowe wyniki badań, wprowadziliśmy interwencję polegającą na tym, że wydawaliśmy orzeczenia lekarskie dopuszczające do pracy jedynie na trzy miesiące. I po tym czasie mieli ponownie zgłosić się na badania okresowe – opowiada dr Marcinkiewicz.

Osoby te dostały również zalecenie, by zgłosić się do lekarza POZ , by dokończyć diagnostykę i wrócić potem z informacją o wynikach badań i ewentualnym wdrożonym leczeniu. Reakcja pacjentów nie była entuzjastyczna, ale wracając większość z nich była wdzięczna, że coś zrobili z informacją na temat zagrożenia ich zdrowia.

- Okazało się również, że wszyscy, którzy dostali zgodę na 3 miesiące, a ich pracodawca poważnie podchodził to takich dokumentów, przeszli dalszą diagnostykę i ewentualnie wdrożyli terapię, kiedy to było konieczne – dodaje dr Marcinkiewicz.

Hipercholesterolemia daje się wyłapać m.in. w trakcie tego rodzaju badań okresowych.

Lipidogram może uratować Ci życie

– Każdy, kto pracuje, musi przyjść do lekarza medycyny pracy, jest więc szansa, że wyłowi on podwyższony cholesterol – mówi prof. Jolanta Walusiak – Skorupa, z Instytutu Medycyny Pracy im. Prof. J. Nofera w Łodzi.

Dziś w badaniach okresowych oznacza się przede wszystkim cholesterol całkowity, problem w tym, że większość Polaków ma go podwyższony, warto więc od razu oznaczyć wszystkie jego frakcje.

- Nie ma wątpliwości, że najważniejsze jest stężenie cholesterolu LDL, jeśli przekracza on 115 mg/dl mamy hipercholesterolemię. Oczywiście, są to wartości dla osób zdrowych. Osoba z cukrzycą powinna mieć go mniej niż 70 mg/dl – mówi prof. Jankowski.

Może się również zdarzyć, że ktoś ma podwyższony poziom cholesterolu całkowitego, np. 205 mg/dl (norma wynosi 190 mg/dl), ale ma 90 mg/dl HDL-u (czyli dobrego, działającego ochronnie na serce cholesterolu). Oznacza to, że taka osoba jest zdrowa. Może pojawić się również i odwrotna sytuacja. Przy cholesterolu całkowitym wynoszącym np. 180 mg/dl, dany pacjent może mieć LDL na poziomie 150 mg/dl i zaledwie 30 mg/dl HDL-u.

- Dlatego rekomendujemy zrobienie pełnego lipidogramu. Dla mężczyzn minimalny poziom HDLu wynosi 45 mg/dl, a dla kobiet 50 mg/dl. Im więcej HDL-u, tym mniejsze ryzyko sercowo-naczyniowe – mówi prof. Jankowski.

Zaburzenia poziomu cholesterolu we krwi powinny być jak najwcześniej wykrywane.

- Nieprawidłowe stężenie cholesterolu i jego poszczególnych frakcji stanowi główną patologię współczesnego świata w sensie medycznym. To zasadniczy powód przedwczesnej umieralności i powikłań istotnych, czyli miażdżycy, zawałów serca, udarów mózgu. Im wcześniej uda się wykryć tę patologię, tym szybciej można interweniować – mówi kardiolog prof. Artur Mamcarz z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

W przypadku młodszych pracowników należy interweniować "behawioralnie", a więc zachęcać ich do zmiany stylu życia. Tak by zdrowiej się odżywiali, nie palili, zaczęli się ruszać. Farmakoterapia to ostateczność.

- Pracownicy są obciążeni stresem, pracują pod presją czasu, muszą reagować na cały szereg różnych bodźców, dopływ informacji jest ogromny. Zmieniają się zagrożenia zawodowe, a wydłuża okres aktywności zawodowej. Musimy móc wesprzeć pracownika. Dlatego, kiedy jest jeszcze w miarę zdrowy, możemy zidentyfikować czynniki ryzyka i wskazać kierunek dalszych działań – podsumowuje prof. Jolanta Walusiak – Skorupa z Instytutu Medycyny Pracy im. Prof. J. Nofera w Łodzi.

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl)

Źródło:

Raport „Medycyna pracy w prewencji chorób wywołanych wysokim stężeniem cholesterolu”, Warszawa 2018.

UWAGA REDAKCJE!

PAP S.A. zezwala na bezpłatną publikację artykułów z Serwisu Zdrowie w Polsce pod warunkiem zarejestrowania się w Serwisie Zdrowie i akceptacji regulaminu.

Zaloguj się   lub   Zarejestruj