Bądź zawsze na bieżąco
z Serwisem Zdrowie!

Zapisz się na nasze powiadomienia, a nie ominie Cię nic, co ważne i intrygujące w tematyce zdrowia.

Justyna Wojteczek
redaktor naczelna zdrowie.pap.pl

Zapisz się na newsletter Pobierz powiadomienia
Do góry

Serwis zdrowie.pap.pl

27.07.2021 , 10:20 Aktualizacja: 28.07.2021, 15:06

Powikłania zakrzepowe po COVID-19. Kiedy i na co zwrócić uwagę

Monika Wysocka

W Polsce zakażenie SARS-CoV-2 stwierdzono już u ponad 2,8 miliona osób. Część z nich jest narażona na powikłania zatorowo-zakrzepowe. O tym, jakie objawy powinny zaniepokoić i jakie badania warto wykonać po przechorowaniu COVID-19, mówił prof. Krzysztof J. Filipiak z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas webinaru zorganizowanego przez Serwis Zdrowie, a poświęconego problematyce zakrzepicy w czasie pandemii. 

Specjalista zwrócił uwagę, że postrzeganie wirusa SARS-Cov-2 ewoluuje – najpierw postrzegany był jako wirus, który atakuje układ oddechowy, ale dość szybko zwrócono uwagę na powikłania sercowo-naczyniowe nowej infekcji. Stopniowo okazywało się, że wirus ten może zaatakować także inne narządy.

- Dopiero na końcu okazało się, że jest jeden trop, który wyjaśnia nam, dlaczego dochodzi do takich powikłań. Ten trop to dysfunkcja śródbłonka, który wyściela małe naczynia, a ta doprowadza do zwiększonego ryzyka powikłań zakrzepowo – zatorowych. I to wiele nam tłumaczy, jeśli chodzi o powikłania narządowe – wyjaśniał prof. Krzysztof J. Filipiak, specjalista chorób wewnętrznych, farmakologii klinicznej, kardiologii i hipertensjologii z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Podkreślał, że obecnie nie ma już żadnych wątpliwości, że powikłania zakrzepowo-zatorowe są nieodłącznym elementem ciężkiej infekcji SARS-CoV-2 i stąd u pacjentów hospitalizowanych z tego powodu stosuje się leki przeciwkrzepliwe. 

- Ale od jakiegoś czasu rozważa się to również pacjentów chorujących w domu, bo jak się okazuje, i u nich może dochodzić do powikłań zakrzepowo-zatorowych - podkreślił.

Przyznał, że ostatnio do poradni zgłasza się wielu pacjentów z powikłaniami „post-COVID”, które pojawiają się 3-4 tygodnie po zachorowaniu i „long-COVID”, czyli objawami ujawniającymi się 3-4 miesiące po przechorowaniu tej choroby, a nawet bezobjawowego zakażenia.

- Przychodzą do nas osoby z niespecyficznymi objawami i u części z nich wyniki badań wskazują na możliwość powikłań zakrzepowo-zatorowych – mówił specjalista.

Przypomniał, że jedna czwarta, a według niektórych badań nawet jedna trzecia osób, które przechorowały COVID-19, ma podwyższone D-dimery (czyli białka, które wytrącają się podczas procesu krzepnięcia krwi). To każe sądzić, iż tego rodzaju „pamiątka” po nowej chorobie jest dość powszechnym powikłaniem.

- Podwyższone D-dimery oznaczają, że coś stało w tym śródbłonku, że został uszkodzony, a tym samym ma tendencje do powikłań zatorowo-zakrzepowych.  To dlatego u osób, które chorują na COVID-19, zaczęto stosować leki przeciwkrzepliwe – wyjaśnia prof. Filipiak.

 

Na początku pandemii naukowcy dyskutowali, czy u pacjentów z nową chorobą stosować leki działające przeciwko gromadzeniu się płytek krwi (do tej grupy należy na przykład  kwas acetylosalicylowy), czy tzw. przeciwkrzepliwe (do niej należy np. heparyna). 

- Dziś wiemy, że mamy do czynienia z patologią dotyczącą nie płytek krwi, lecz układu krzepnięcia, a więc musimy stosować leki przeciwkrzepliwe – dodał kardiolog i farmakolog.

Warto przy tym pamiętać, że leki przeciwkrzepliwe, jak heparyna, wydawane są wyłącznie na receptę lekarską i stosowane ściśle według zaleceń lekarskich, a ich przyjmowanie musi być monitorowane z uwagi na możliwość skutków ubocznych.

Objawy, które mogą wskazywać problemy zakrzepowe

  • nowe przebarwienia, 
  • nowe żylaki,
  • uczucie ciężkości w nogach, 
  • obrzęki nóg, zwłaszcza niesymetryczne,
  • duszność,
  • nietolerancja wysiłku. 

Niepokojące objawy po przechorowaniu COVID-19

Zakrzepicę najczęściej kojarzymy z dolegliwościami kończyn dolnych. 

- To może być sytuacja, która objawia się: ciężkością nóg, obrzękami nóg, pojawieniem się wzmożonych rysunków naczyniowych, żylaków, których dotąd nie było. Objawy ze strony kończyny mogą być typowe dla zakrzepicy (czyli ból łydki lub uda w jednej nodze, często z towarzyszącym obrzękiem – przyp. red.), ale mogą też być pacjenci, których objawy są niespecyficzne, związane ze zmniejszeniem aktywności fizycznej, zmniejszeniem wydolności wysiłkowej, z dusznością. Mówię teraz o chorobie zakrzepowo-zatorowej, która ma komponent zatorowości płucnej, na podstawie której rozwinąć się może nadciśnienie płucne. To już bardzo skomplikowane przypadki, które wymagają specyficznej diagnostyki pulmonologicznej, RTG, tomografii płuc, spirometrii, a ze strony kardiologów EKG serca, badania wysiłkowego, ergospirometrii, czasem rezonansu magnetycznego serca – wymienia specjalista. 

Dodał, że tak różny panel badań wdraża się u pacjenta, który przechorował COVID-19, aby albo potwierdzić ryzyko zakrzepowo-zatorowe, albo też aby je wykluczyć i być może stwierdzić inną chorobę: płuc, mięśnia sercowego. Specjaliści sugerują konieczność stworzenia systemu poradni, w których można by objąć pacjentów po COVID-19 całościową diagnostyką z udziałem wielu specjalistów, m.in. pulmonologa, kardiologa, neurologa, laryngologa, psychiatry.

Nie ma jednak wątpliwości, że czas pandemii odbił się na zdrowiu wielu osób, także wtedy, gdy uchroniły się przed samym COVID-19. Prof. Filipiak wskazywał, że konsultacje oparte na telemedycynie nie sprzyjały diagnostyce chorób, w tym nowych przypadków zakrzepicy. A jest to przypadłość powszechna – jeszcze przed pandemią taką diagnozę otrzymywało ok. 60 tysięcy osób rocznie.

Jeśli przechorowałeś COVID -19 obserwuj się uważnie. Po 4-5 tygodniach skonsultuj się lekarzem POZ, który w razie potrzeby zleci wykonanie badań laboratoryjnych (wśród nich D-dimery) i obrazowych, konsultację z właściwym specjalistą, np. pulmonologiem lub kardiologiem.

- Swoje zrobił także fakt zamknięcia w domu – byliśmy mało aktywni, mało się ruszaliśmy i dziś już wiemy, jak poważne są tego skutki. Siedzenie w domu, zamknięcie siłowni, obiektów sportowych, mniejsza aktywność fizyczna sprawiły, że przybyło nam  średnio po kilka kilogramów. A brak ruchu i nadwaga to główne czynniki ryzyka zakrzepicy – przypominał specjalista. 

Dlatego gorąco zachęca, by zająć się teraz swoim zdrowiem.

- Wykorzystajmy fakt, że teraz jesteśmy w „dołku” liczby zakażeń, mamy otwartą ochronę zdrowia - to doskonały moment, żeby zrobić „check-up”. Jeśli kogoś coś w swoim zdrowiu niepokoi, nich wybierze się do lekarza rodzinnego, do specjalisty. Warto też zweryfikować leczenie, zwłaszcza po okresie, kiedy nie mieliśmy kontaktu osobistego ze swoim lekarzem – doradza specjalista.

Warto też pamiętać, że marsz, ćwiczenia, pływanie, bieganie, a także prawidłowa dieta i niepalenie to najważniejsze sposoby na to, by zmniejszyć ryzyko wystąpienia nie tylko zakrzepów, ale i wielu innych problemów zdrowotnych.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Źródło: Webcast z udziałem prof. Krzysztofa.J.Filipiaka pt. „Zakrzepica w czasie pandemii COVID-19”, który odbył się 26.07.2021r. w ramach cyklu rozmów eksperckich Serwisu Zdrowie PAP, na temat diagnostyki i leczenia choroby zakrzepowo-zatorowej. 

Cykl spotkań organizowany jest we współpracy z partnerem merytorycznym, firmą Pfizer. 
 

Id materiału: 2127

Najnowsze

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Co tydzień dostaniesz: najciekawsze artykuły, wywiady i filmy z Serwisu Zdrowie, a także zapowiedzi - materiałów na następny tydzień, konferencji i wydarzeń.

Postaw na wiedzę!

Regulamin

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.