Kotlet z ogródka - czy tzw. roślinne mięso jest zdrowe?

Burgery, mielone kotlety, nawet kurczaki czy krewetki - te i inne przysmaki robi się już dzisiaj z roślin i na świecie stają się one coraz popularniejsze. Jak pokazują badania, takie frykasy mają wiele zalet i to nie tylko smakowych, choć warto sprawdzać ich skład.

Adobe Stock
Adobe Stock

„Roślinne mięso” jest zdrowsze od prawdziwego - stwierdził dr Chris Bryant z University of Bath w pracy opublikowanej właśnie, na łamach pisma „Future Foods”. Pod nazwą „roślinne mięso” kryją się różnego rodzaju wytwory, które odtwarzają smak, wygląd i ogólne wrażenia typowe dla produktów mięsnych. Można wymienić np. kiełbasy, mielone, burgery, a nawet kurczaka, ryby czy krewetki. Takie przysmaki stają się coraz popularniejsze. W ubiegłym roku globalny rynek tego typu wyrobów osiągnął wartość ponad 5 mld dolarów!

Specjalista z Bath przeanalizował kilkadziesiąt badań naukowych. Część z nich wskazywała np. na korzystne działanie takich produktów przy zmniejszaniu masy ciała czy budowie masy mięśniowej, a także przy różnych zaburzeniach zdrowotnych. Niektóre pozytywne skutki jedzenia takiego „mięsa” mogą wynikać przy tym z dodawania do niego szczególnie korzystnych składników bogatych w witaminy, przeciwutleniacze czy aminokwasy. Produkty bywają bowiem wzbogacane np. o wartościowe gatunki grzybów czy alg. 

Dla środowiska i dla zdrowia

Jednocześnie zdaniem naukowca takie wyroby są bardziej przyjazne środowisku niż prawdziwe mięso. Jedno z badań pokazało na przykład, że w porównaniu do burgerów wołowych, te oparte na roślinach powodują o 98 proc. mniejszą emisję dwutlenku węgla do atmosfery. „Coraz częściej widzimy, jak roślinne wyroby przejmują popyt z produktów zwierzęcych dzięki zaspokajaniu trzech głównych wymagań konsumentów - smaku, odpowiedniej ceny i wygody. Ten przegląd badań pokazuje przytłaczające dowody na to, że oprócz stwarzania dużo mniejszego obciążenia dla środowiska w zakresie emisji gazów cieplarnianych, zużycia wody i ziemi, w porównaniu do produktów zwierzęcych alternatywne wyroby przynoszą wiele korzyści zdrowotnych” - twierdzi dr Bryant.

Fot. PAP

Dieta wegańska dla dzieci to nie najlepszy pomysł

Rodzice, którzy bez wsparcia lekarza i dietetyka żywią małe dzieci wyłącznie produktami roślinnymi, narażają je na wiele niebezpieczeństw. Bezpieczniejsza jest dieta wegetariańska.

Jego zdaniem roślinne mięso można jeszcze znacząco udoskonalić. „Pomimo niesamowitych postępów dokonanych przez producentów roślinnej żywności w ostatnim czasie, nadal istnieje ogromny potencjał ulepszenia smaku, tekstury i metod przygotowania takich wyrobów. Duży potencjał drzemie także w możliwościach ulepszenia składu i produkcji, tak aby poprawić walory żywieniowe, na przykład przez zwiększenie zawartości witamin” - uważa ekspert. Dla uczciwości trzeba jednak zaznaczyć, że choć dr Bryant nie zadeklarował żadnego konfliktu interesów w tym konkretnym badaniu, to jak podaje, współpracuje z firmami pracującymi nad alternatywnymi źródłami białka. 

Dla układu krążenia

Inne, przytaczane przez niego badanie przeprowadzone przez ekspertów ze Stanford University School of Medicine wskazało na korzystne oddziaływanie roślinnych produktów mięsopodobnych na ryzyko chorób układu krążenia. Naukowcy sprawdzili poziom różnych biochemicznych markerów we krwi u ochotników, którzy według instrukcji, zależnie od etapu jedli dwa posiłki dziennie oparte na mięsie roślinnym lub naturalnym. Pozostałe składniki diety były przez cały czas podobne. Naukowcy zmierzyli poziom tlenku trimetyloaminy (TMAO), a także insulinozależnego czynnika wzrostowego, lipidów, glukozy, insuliny.

„W grupie ogólnie zdrowych dorosłych żywiących się produktami zwierzęcymi lub roślinnymi, przy zachowaniu innych składników diety na podobnym poziomie, produkty roślinne poprawiły stężenie kilku markerów związanych z ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, w tym TMAO. Nie wystąpiły przy tym żadne skutki niepożądane” - piszą w swojej pracy naukowcy.

Na metabolizm i mózg

Warto pamiętać, że wiele badań wskazuje na korzystne działanie roślin obecnych w diecie. Na przykład analiza prac naukowych opublikowana na łamach „Nature”, wykonana przez specjalistów z  Max Planck Institute for Human Cognitive and Brain Sciences w Lipsku pokazała korzyści z opartego na roślinach stylu żywienia. Autorzy analizy zanotowali poprawę parametrów metabolicznych, redukcję stanów zapalnych, a także korzyści dla rzadziej badanych w tym kontekście zdolności poznawczych. Pozytywne efekty utrzymywały się przez co najmniej przez dwa lata (taka była maksymalna długość uwzględnionych badań). 
Dotyczyły przy tym zarówno osób zdrowych, jak i otyłych oraz chorujących na cukrzycę. Niektóre badania wskazały jednocześnie na wspierane przez rośliny pozytywne działanie jelitowego mikrobiomu, czyli zamieszkujących układ pokarmowy mikroorganizmów. Jednak w tym obszarze można dopiero mówić o wstępnych wynikach.

„Podsumowując, można stwierdzić, że zwiększone zainteresowanie dietami roślinnymi otwiera nowe możliwości opracowania prewencyjnych i terapeutycznych strategii przeciwko otyłości, zaburzeniom odżywiania i towarzyszącymi im chorobami. Domniemane efekty opartej na roślinach diety na zdrowie mózgu i zdolności poznawcze, a także stojące za nimi mechanizmy pozostają jednak w dużej mierze niezbadane i wymagają dalszych analiz” - piszą autorzy opracowania.

Fot. PAP

Dieta roślinna zdrowa, o ile prawidłowo prowadzona

Jeśli ktoś jest miłośnikiem mięsa, może zdecyduje się na „mięso” z roślin. Oczywiście trzeba pamiętać, że przy dietach wykluczających różne, typowe produkty spożywcze (np. prawdziwe mięso) trzeba dołożyć odpowiednich starań do skomponowania jadłospisu, tak aby zapewnić organizmowi wszystkie niezbędne składniki. Warto poradzić się specjalisty.

Gorsze białko?

Można bowiem natknąć się na mniej entuzjastyczne informacje. Badanie opublikowane w czerwcu, na łamach „Journal of Agricultural and Food Chemistry” wskazało na przykład, że pochodzące z roślinnego „mięsa” białko może być trudniejsze w wykorzystaniu przez organizm. Badacze przygotowali przypominający kurczaka substytut mięsa sporządzony z białka sojowego i pszenicznego glutenu, po czym porównali je z białkiem z prawdziwego kurczęcia. Po zmieleniu i oddziaływaniu enzymem używanym przez człowieka w czasie trawienia, białko z roślinnego produktu różniło się pod względem wartości dla komórek.

Powstające w czasie trawienia peptydy, w przypadku białka z roślin trudniej rozpuszczały się w wodzie i nie były z równą łatwością przez komórki przyswajane. Badacze proponują poszukiwanie dodatkowych składników, które wspomogą wchłanianie białka tego typu.

Specjaliści od żywienia przypominają zaś, że przy decyzji o całkowicie roślinnej diecie, należy bardzo dbać o dobór produktów i suplementować te mikro- i makroskładniki, których w roślinach po prostu nie ma lub są nieprzyswajalne z roślin, a są nam konieczne, jak np. witamina B12.

Warto sprawdzać skład

Wnikliwe badanie składu „mięsa” nowego typu zalecają australijscy badacze z Grains & Legumes Nutrition Council. Sprawdzili oni skład 137 różnych naśladujących mięso roślinnych produktów dostępnych na australijskim rynku - 50 burgerów, 10 próbek „mięsa” mielonego, 29 „kiełbas”, 24 „kurczaków”, 9 „owoców morza” i 15 innych. W porównaniu do odpowiadających im wyrobów zwierzęcych, roślinne przysmaki miały zwykle mniej kalorii oraz tłuszczów, w tym nasyconych. Za to zawierały więcej węglowodanów, w tym cukrów, oraz więcej błonnika. Tylko 4 proc. z nich zawierało mniej sodu (a globalnie spożywamy go za dużo niezależnie od rodzaju diety). Jednocześnie, mniej niż jedna czwarta miała dodaną witaminę B12, do 20 proc. dodano żelazo, a do 18 proc. - cynk.

Fot. PAP

Dieta DASH obniża ciśnienie krwi 

To prawdziwa gwiazda wśród diet. Naukowcy udowodnili, że nie tylko skutecznie obniża ciśnienie tętnicze, ale również pomaga zbić cholesterol i zmniejsza ryzyko cukrzycy. Dowiedz się na czym polega ta dieta i jak ją stosować na co dzień.

Według informacji z opakowań, 80 proc. produktów było całkowicie bez mięsa, 34 proc. było oznaczone jako organiczne/niemodyfikowane genetycznie, a 28 proc. jako bezglutenowe. 

„Moda na białko roślinne sprowokowała innowacje w dziedzinie substytutów mięsa, jednak duże rozbieżności w wartościach odżywczych i wyższy poziom sodu wskazują na potrzebę przestrzegania odpowiednich zasad w przygotowaniu takich produktów, aby zapewnić ich podobieństwo do białka zwierzęcego” - stwierdzają w swojej publikacji badacze. Zapewne więc warto spróbować, ale z rozwagą. 

Autor

Marek Matacz

Marek Matacz - Od ponad 15 lat pisze o medycynie, nauce i nowych technologiach. Jego publikacje znalazły się w znanych miesięcznikach, tygodnikach i serwisach internetowych. Od ponad pięciu lat współpracuje serwisem "Zdrowie" oraz serwisem naukowym Polskiej Agencji Prasowej. Absolwent Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

ZOBACZ TEKSTY AUTORA

ZOBACZ WIĘCEJ

  • PAP/ Marcin Bielecki

    Kolka niemowlęca a karmienie piersią

    Dorasta pokolenie, którego matki były przestrzegane, by nie jeść pewnych produktów, gdy karmią piersią, bo niemowlę może mieć kolki. Obecnie eksperci podkreślają, że nie ma takiej korelacji. Wiele badań naukowych dowodzi też, że wyłączne karmienie piersią wiąże się wręcz z niższym ryzykiem kolki.

  • model jelita grubego PAP/Maciej Kulczyński

    Zaburzony mikrobiom jelit może sprzyjać cukrzycy

    U części osób, które dopiero zachorują na cukrzycę typu 2, można wykryć zaburzenia jelitowej mikrobioty. Zmiany pojawiają się nawet lata przed zachorowaniem, a to może oznaczać możliwość wczesnego wykrywania zagrożenia. Wstępne badania sugerują także, że podawanie odpowiednich bakterii może poprawiać niektóre wskaźniki metaboliczne.

  • PAP/Albert Zawada

    Etykieta żywności – drogowskaz dla zdrowia. Jak ją czytać?

    Co oznacza symbol zielonego liścia z gwiazdek na żywności, czy „bio” i „organic” to tożsame pojęcia, dlaczego ostrożnie należy podchodzić do sformułowań „naturalne” i „zdrowe” na etykiecie i jak wybrać mięso dobrej jakości – wyjaśnia dr Katarzyna Wolnicka, specjalistka dietetyki, wykładowczyni akademicka, autorka publikacji „Poradnik świadomego konsumenta” wydanej przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

  • AdobeStock

    Choroby alergiczne lubią się łączyć, co jeszcze bardziej pogarsza jakość życia

    Wystąpienie jednej choroby alergicznej często zwiększa ryzyko rozwoju innych. Najczęściej obejmują one tzw. marsz alergiczny, w którym łączą się: alergiczny nieżyt nosa, astma, atopowe zapalenie skóry (AZS) oraz alergia pokarmowa. Taka wielochorobowość to poważne wyzwanie, ponieważ nakładające się objawy utrudniają codzienne funkcjonowanie i zwiększają ciężkość przebiegu poszczególnych schorzeń.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Pestki moreli, czyli o mitycznej „witaminie B17” i śmiertelnej pułapce

    Badania naukowe nie potwierdzają przeciwnowotworowego wpływu amigdaliny, rozpowszechnionej w medycynie alternatywnej jako „witamina B17”. Wciąż o niej głośno na forach internetowych. Wzbudza wiele kontrowersji, bo to związek chemiczny, zawarty m.in. w pestkach moreli, który w jelicie cienkim rozkłada się do cyjanku, śmiertelnie niebezpiecznej trucizny. Badania naukowe nie dowiodły skuteczności tego „cudownego” suplementu.

  • Nieoczywiste objawy chorób tarczycy

  • Ból krzyża to powszechna dolegliwość

  • Zaburzony mikrobiom jelit może sprzyjać cukrzycy

  • Nastolatki stresują się bardziej niż dorośli

  • PAP/Grzegorz Momot

    Żmija zygzakowata. Co naprawdę grozi po ukąszeniu?

    Latem częściej spotykamy ją na leśnych ścieżkach, polanach i górskich szlakach. Żmija zygzakowata budzi lęk, ale wokół niej narosło wiele mitów. Kiedy jej ukąszenie rzeczywiście jest groźne i jak postępować, by uniknąć poważnych konsekwencji?

  • Kolka niemowlęca a karmienie piersią

  • W końcu postęp w leczeniu raka trzustki

Serwisy ogólnodostępne PAP