Czy roślinny burger jest zdrowy?

Burgery, kiełbasy, nuggetsy, filety, paluszki – na rynku dostępnych jest coraz więcej roślinnych produktów, które wyglądają, smakują i pachną jak mięso. Czy warto się na nie przestawić, a może są równie lub nawet bardziej niezdrowe niż pierwowzory? Dotychczasowe wyniki są raczej uspokajające, ale nadal najzdrowsza jest żywność nisko- i nieprzetworzona.

AdobeStock/anaumenko
AdobeStock/anaumenko

Coraz większa świadomość zdrowotna i konsumencka, rosnąca dbałość o ekologię, rozwój żywieniowej techniki i zapewne jeszcze inne czynniki sprawiły, że mieszkańcy zachodniego świata coraz częściej sięgają po produkty zastępujące mięso. Wśród nich można znaleźć coraz więcej wysoce przetworzonych produktów, które czasami do złudzenia przypominają wędliny i inne pokarmy pochodzenia zwierzęcego. Ich wpływ na zdrowie jest obecnie przedmiotem licznych badań.

Roślinne imitacje mięsa a nieufność konsumencka

Naukowcy z Uniwersytetu Marcina Lutra w Halle i Wittenberdze opisali właśnie eksperyment, w którym zbadali nastawienie konsumentów w odniesieniu do roślinnych zamienników mięsa. Wśród ponad 2000 mieszkańców USA przeprowadzili ankietę, w której sprawdzili, od czego zależy akceptacja takich wyrobów. 

Ochotnicy wybierali między: prawdziwym burgerem wołowym; burgerem roślinnym imitującym mięso; zwykłym burgerem wegetariańskim, który naśladował jedynie wygląd, lecz nie smak ani teksturę mięsa; burgerem z falafela. Zgodnie z przewidywaniami badaczy, aż trzy czwarte uczestników wybrało burgery z mięsem, a burger roślinny najbardziej przypominający mięso wybierany był najrzadziej. 

W badaniu zauważono, że większość uczestników była skłonna zdecydować się na różne inne produkty z roślin przy braku opcji mięsnej. Okazało się jednocześnie, że zachętą może być niższa cena. Gdyby roślinny odpowiednik mięsa kosztował ok. połowy ceny zwykłego burgera, liczba osób, które by go wybrały, podwajała się. 

Fot. PAP/P. Werewka

Wegetarianizm może być zapisany w genach

Chciałbyś zostać wegetarianinem, ale to dla ciebie zbyt trudne? Brytyjscy naukowcy przypuszczają, że trzymanie się zasad wegetarianizmu może nie być wyłącznie kwestią silnej woli.

Naukowcy zastanawiając się, dlaczego ludzie rzadko wybierali pełną imitację mięsnego produktu, spekulują, że mogli uznawać ją za wysoce przetworzoną i kojarzyć z gorszym wpływem na zdrowie.

Wysoce przetworzone produkty roślinne – tylko w zbilansowanej diecie

Na rynku dostępnych jest coraz więcej produktów, które przypominają kotlety, kiełbaski czy podobne przetwory mięsne. Otrzymuje się je z soi, roślin strączkowych, pszenicy, owsa czy białek uzyskiwanych z grzybów, a surowce te często poddaje się zaawansowanej obróbce przemysłowej. Naukowcy przyglądają się więc wpływowi takich wyrobów na zdrowie. 

Pod koniec grudnia eksperci z University of Surrey przedstawili wyniki, wśród których znalazł się pewien rezultat może niepokoić. Analiza danych uzyskanych ze znanego projektu UK Biobank pokazała bowiem m.in., że w grupie wegetarian, osoby regularnie spożywające wysoce przetworzone produkty mięsopodobne miały aż o 42 proc. wyższe ryzyko rozwoju depresji. Jednocześnie rzadziej chorowały na zespół jelita drażliwego. 
Badacze nie stwierdzili przy tym znaczących różnic w konsumpcji sodu, cukrów, ani nasyconych kwasów tłuszczowych. Jednak osoby spożywające wysoce przetworzone analogi mięsa miały wyższe ciśnienie krwi oraz świadczącego o stanach zapalnych białka C-reaktywnego (CRP), a także niższy poziom apolipoproteiny A - białka związanego z HDL, czyli tzw. dobrym cholesterolem. 

Adobe Stock

Kotlet z ogródka - czy tzw. roślinne mięso jest zdrowe?

Burgery, mielone kotlety, nawet kurczaki czy krewetki - te i inne przysmaki robi się już dzisiaj z roślin i na świecie stają się one coraz popularniejsze. Jak pokazują badania, takie frykasy mają wiele zalet i to nie tylko smakowych, choć warto sprawdzać ich skład.

„Ogólnie wyniki te uspokajają, sugerując, że roślinne zamienniki mięsa mogą być bezpieczną opcją, gdy stanowią część zbilansowanej diety. Jednak potencjalny związek między tego typu żywnością, stanem zapalnym i depresją wymaga dalszych badań” – mówi autor badania, prof. Nophar Geifman.
„Ultraprzetworzone roślinne zamienniki mięsa mogą być przydatnym środkiem pomagającym w skutecznym przejściu na dietę wegetariańską, co przyczynia się też do wsparcia zrównoważonych praktyk rolniczych. Konieczne są jednak dalsze badania, w tym badania wzdłużne, na próbach z bardziej zróżnicowanymi populacjami, aby potwierdzić uzyskane wyniki oraz zbadać związek między żywnością wegetariańską i nastrojem” – dodaje.

Zamienniki mięsa – ułatwienie w zmianie diety, nie jej podstawa

Również w ubiegłym roku brytyjska The Food Foundation opublikowała raport poświęcony stronie zdrowotnej, ekologicznej i biznesowej różnych zamienników mięsa. Jak podają autorzy, popularność wyrobów z tej kategorii rosła w ostatnich czasach w tempie wykładniczym. 
Specjaliści uwzględnili trzy kategorie produktów – wysoce przetworzone wyroby nowej generacji (czyli np. wspomniane roślinne burgery, kiełbasy itp.), tradycyjne przetworzone produkty (np. tofu, tempe czy seitan) oraz niskoprzetworzone (rośliny strączkowe, ziarna itp.). Jak podkreślają, nie ma jeszcze wielu badań nad wpływem nowoczesnych produktów tego typu na zdrowie. 

Na podstawie dostępnych już informacji badacze stwierdzają, że tego typu wyroby nie są bardziej szkodliwe od mięsa – drobiu, wieprzowiny wołowiny czy jagnięciny. Przypominają przy tym, że najbardziej warto sięgać po zdrowsze, naturalne składniki, takie jak strączki czy ziarna. 
Analiza wskazała przy tym, że wszystkie trzy kategorie roślinnych produktów zawierały średnio mniej kalorii, tłuszczów nasyconych i więcej błonnika w porównaniu do wyrobów mięsnych. Średnio zawierały też mniej białka. 

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Witaminę B12 dostarczysz sobie z roślin?

To MIT! Przyswajalna dla człowieka występuje tylko w żywności pochodzenia zwierzęcego. Jeśli więc jesteś weganinem lub zamierzasz przejść na dietę wegańską, czyli całkowicie roślinną, lepiej zadbaj o skuteczne dostarczanie sobie witaminy B12. Jej niedobór prowadzi do poważnych kłopotów zdrowotnych.

Badacze zwracają także uwagę, że tylko jedna trzecia wysokoprzetworzonych zamienników mięsa była wzbogacona w witaminę B12. Te zaawansowane, nowoczesne produkty miały przy tym najwięcej dodanej soli. 

Jak można się spodziewać, wyjątkowo dobrze pod względem różnych wskaźników żywieniowych wypadły natomiast najmniej przetworzone alternatywy dla mięsa, takie jak fasola czy zboża. Zawierają one znacznie mniej tłuszczów nasyconych, kalorii i soli, a jednocześnie mają najwyższą zawartość błonnika, zarówno w porównaniu do mięsa, jak i jego innych roślinnych zamienników. Są jednocześnie najtańsze w przeliczeniu na wagę. 

Co więc zalecają naukowcy? Jeśli chodzi o mięsopodobne, wysoce przetworzone wyroby, autorzy raportu, podobnie jak badacze z Surrey proponują je wykorzystać raczej do łatwiejszego przechodzenia na dietę o mniejszej zawartości mięsa, a nie jako jej podstawę. Warto przy tym sprawdzać skład takich produktów, szczególnie pod względem zawartości soli, cukru i chemicznych dodatków.

Autor

Marek Matacz

Marek Matacz - Od ponad 15 lat pisze o medycynie, nauce i nowych technologiach. Jego publikacje znalazły się w znanych miesięcznikach, tygodnikach i serwisach internetowych. Od ponad pięciu lat współpracuje serwisem "Zdrowie" oraz serwisem naukowym Polskiej Agencji Prasowej. Absolwent Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

ZOBACZ TEKSTY AUTORA

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Czy te warzywa mogą szkodzić?

    Pomidory, papryka, ziemniaki i bakłażany bywają wykluczane z diety osób z chorobami autoimmunologicznymi, podobnie jak brokuły, kapusta czy kalafior. Powodem mają być zawarte w nich związki, które mogą wpływać na układ odpornościowy lub pracę tarczycy. Problem w tym, że między biologiczną hipotezą a dowodem klinicznym jest spora różnica.

  • Demencja pozbawia apetytu

    Osoby z demencją mogą wykazywać objawy utraty apetytu. Zmniejszona chęć jedzenia może wynikać z upośledzenia funkcji poznawczych lub innych czynników, takich jak ból czy zmęczenie.

  • AdobeStock

    Czy kolagen spowalnia starzenie?

    W większości badań suplementacja hydrolizowanym kolagenem poprawiała nawilżenie i elastyczność skóry, a w dziewięciu na dziesięć analizowanych prób zmniejszała głębokość lub objętość zmarszczek. Najnowszy przegląd badań wskazuje jednak, że nie można jeszcze uznać kolagenu za udowodniony sposób na spowalnianie starzenia skóry. Problemem jest przede wszystkim jakość dotychczasowych badań.

  • PAP/Jakub Kaczmarczyk

    Nie tylko laktoza? Mleko A2 może być lepiej tolerowane przez jelita

    Dolegliwości po mleku nie zawsze muszą wynikać z laktozy. Coraz więcej badań wskazuje, że znaczenie może mieć również rodzaj zawartego w nim białka. Najnowsze randomizowane badanie sugeruje, że mleko zawierające wyłącznie wariant A2 β-kazeiny może powodować mniej niektórych objawów jelitowych niż tradycyjne mleko zawierające zarówno β-kazeinę A1, jak i A2.

NAJNOWSZE

  • PAP/Marcin Bielecki

    Jama ustna – tu często rodzi się problem nie tylko cielesny

    Jama ustna jest integralną częścią naszego organizmu. Jej stan ma wpływ nie tylko na ciało, ale też psychikę. Estetyczny uśmiech i prawidłowe żucie pomagają w zachowaniu dobrej kondycji zdrowotnej, społecznej i poznawczej. W Polsce co trzecia osoba w wieku 60 lat i starsza nie ma już własnych zębów.

  • Jak starzeją się nasze geny

  • Sosna, która leczy

  • Wizyta w gabinecie – jak pokonać lęk

  • Seniorzy chcą być bardziej samodzielni

  • AdobeStock

    Od badania alg do tajemnic ludzkiego mózgu

    „Badając algi, zyskaliśmy narzędzie do tego, aby dowiedzieć się więcej nie tylko o nich samych czy o fizyce, ale również o ludzkim umyśle. Być może uda się je wykorzystać w personalizowaniu terapii chorób neurologicznych i psychiatrycznych (np. depresji czy schizofrenii), a także lepiej zrozumieć, jak codzienne otoczenie wpływa na nasze działanie i myślenie” – komentuje tegoroczną nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii dr Ewa Więsik-Szewczyk, kierowniczka Kliniki Chorób Wewnętrznych i Reumatologii WIM.

  • Obserwator – platforma, która skróci kolejkę do programów lekowych?

  • Pogorszenie funkcji poznawczych: co jest normalne, a co jest sygnałem ostrzegawczym

Serwisy ogólnodostępne PAP