Karpia, uszek, a może jeszcze śledzika? Tak, ale tylko odrobinę

Na suto zastawionym świątecznym stole ląduje m.in. karp, śledź, grzybowa, uszka i barszcz, kapusta z grochem, a potem zaraz makowiec czy sernik. Niektóre potrawy smakują tak wyjątkowo tylko w Wigilię i tylko w Wigilię je przyrządzamy. Nie spróbować ich to byłby grzech. Jak i co jeść, by nie odchorować świąt  podpowiada dietetyk dr Justyna Bylinowska.

PAP
PAP

Jeśli prześwietla pani świąteczne menu, gdzie czają największe pułapki dla naszego zdrowia? Majonez w sałatce, gęsta grzybowa?

Święta Bożego Narodzenia oraz poprzedzająca ją Wigilia to czas spotkań z rodziną, wspólnego biesiadowania, pielęgnowania i przekazywania tradycji. Nie upatrywałabym tu żadnych pułapek i cieszyła się wizytą gości, rozmowami i wszystkimi tak pieczołowicie przygotowanymi na tę okazję potrawami. Niektóre z nich pojawiają się na naszym stole tylko raz w roku, dlatego warto się nimi delektować nawet pomimo tego, że w składzie jest na przykład majonez.

Podczas wigilijnej kolacji spokojnie spożywamy dzienne zapotrzebowanie dorosłego mężczyzny, które wynosi  około 2500 - 3000 kcal. Jeden krokiet, kawałek ciasta to może być 300 kcal, smażonego karpia ponad 200 kcal, a jeden pierożek z kapustą i grzybami to ok. 70 kcal. Nikt przecież na jednym nie poprzestaje. Jak jeść, by świąt nie odchorować?

Podczas Wigilii i dwóch dni świątecznych przymknęłabym oko na sute posiłki. To element związany z kulturą i tradycją podobnie jak tłuste dania serwowane podczas Chanuki czy obfite posiłki w noce Ramadanu. Ważne by okres przejadania nie przeciągnął się na kolejne dni. To, co możemy zrobić, by nie czuć się źle podczas świątecznych kolacji to nakładanie małych porcji. Wystarczy łyżka stołowa kutii, bigosu czy sałatki jarzynowej a do tego szklanka barszczu z dwoma uszkami. Porcje degustacyjne sprawią, że poczujemy smak, zaś konsekwencje gastryczne będą o wiele mniej dokuczliwe.

A może rozgrzeszy nas trochę post przed wieczerzą. W końcu to też pewna tradycja, ale czy zdrowa? 

Fot. PAP

Dieta wegańska dla dzieci to nie najlepszy pomysł

Rodzice, którzy bez wsparcia lekarza i dietetyka żywią małe dzieci wyłącznie produktami roślinnymi, narażają je na wiele niebezpieczeństw. Bezpieczniejsza jest dieta wegetariańska.

Nie każdy pewnie wie, że od 2003 roku zniesiono post wigilijny. W wielu domach jest on jednak nadal kultywowany. Zakładając, że ostatnim posiłkiem przed wieczerzą wigilijną jest kolacja dnia poprzedniego, możemy narazić się na pewien dyskomfort. Żołądek, który przez czas postu obkurczył się, nagle zostaje obciążony około 1,5 kg treści pokarmowej, co często przyczynia się do bólów brzucha i niestrawności, odbijania i zgagi. Zalecałabym więc umiarkowanie w jedzeniu i piciu.

Z drugiej strony na co dzień w naszej diecie pojawia się mało buraków, kapusty kiszonej, grochu czy ryb, a to przecież źródło witamin i składników odżywczych, polecanych przez specjalistów w walce z wieloma chorobami.

Pamiętajmy, że od zjedzenia jednej sowitej porcji nawet najzdrowszej potrawy nie wyrównamy potencjalnych niedoborów czy nie sprawimy, że korzystne składniki zostaną zmagazynowane w organizmie. Jak we wszystkim potrzebna jest systematyczność. Owszem buraki to dobroczynne polifenole, magnez, potas, cynk czy pierwiastki śladowe jak cez i rubid. Kapusta kiszona i groch to źródło błonnika. Dbajmy by te korzystne dla zdrowia produkty, pojawiały się w naszym menu częściej niż tylko od święta.

Czy jest jakaś potrawa świąteczna, którą można by uznać za tę najzdrowszą? 

Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Śledzie to źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, białka, cynku oraz często deficytowych witamin B12 i D3. Grzyby zaś są zasobne w potas, witaminę D2, pierwiastki śladowe i błonnik. Mak w wapń, potas, magnez czy witaminy z grupy B. Każda z potraw spożywana z umiarem będzie dostarczała pewnych składników odżywczych. Zwróćmy jednak uwagę na to, by na naszym świątecznym stole znalazło się miejsce dla warzyw i owoców. 

Święta to nie tylko jedzenie, ale też napoje. Czy kompot z suszu jest zdrowy? Sam jego smak ma tyle samo zwolenników, co przeciwników? W wodzie, jeszcze mocno słodzonej, owoce tracą na wartości, prawda? 

W kompocie z suszu próżno doszukiwać się witaminy C, jednak suszone owoce zawierają więcej składników mineralnych niż ich świeże odpowiedniki. Dzieje się tak w wyniku ich zagęszczenia przez odparowanie wody. Stają się jednocześnie bardziej kaloryczne. Ich naturalne cukry sprawiają, że przyrządzany z nich kompot nie wymaga dosładzania. Smakosze kompotu z suszu mogą go pić z przyjemnością, a zawarty w owocach błonnik będzie sprzyjał dobrostanowi mikroorganizmów zasiedlających jelita. Kompot z suszu odradzałabym jednak diabetykom i osobom z insulinoopornością. Napój ten nie sprzyja uregulowaniu gospodarki węglowodanowej.

Wystarczy woda, a może po sutej kolacji dobra mocna herbata?

Fot. PAP/ Wiktor Szczepaniak

Barszcz wigilijny - najzdrowszy z prawdziwkami

Grzyby, uważane przez dziesiątki lat za bezwartościowy dodatek smakowy, są bogatym źródłem przeciwutleniaczy spowalniających procesy starzenia w naszym organizmie.

Woda to najlepszy wybór – zawsze! Osoby, które w wyniku przejedzenia mają problemy trawienne, mogą napić się naparu z mięty. Wspomoże pracę wątroby i jelit. Można też zaparzyć ziele tymianku zadziała przeciwwzdęciowo, rumianek zaś łagodząco. Herbata też będzie dobrym wyborem, sprawi przyjemność i rozgrzeje.

Jeśli jesteśmy już przy napojach, to na wielu stołach pojawia się też alkohol. Jedna lampka wina pobudzi trawienie, ale nalewka, likier to istna bomba kaloryczna…

Do alkoholu radziłabym podejść z rezerwą. Toast jedną lampką wina nie powinien zaszkodzić. O ile wino zawiera korzystne związki przeciwutleniające takie jak resweratrol, to mocne alkohole nie mają już takich wartości. Warto wspomnieć, że każdy gram alkoholu dostarcza aż 7 kcal, co w połączeniu z cukrem lub śmietaną w nalewkach i likierach po wielokroć zwiększa kaloryczność takiego napoju.

A może zdradzi pani jeden sprawdzony przepis na coś dobrego, zdrowego, lekkostrawnego na wigilijny stół?

Myślę, że wart uwagi może być bezmięsny bigos. Będzie to zarówno danie postne, jak i okazja do włączania większej ilości warzyw do diety. Składniki są takie same jak w wersji tradycyjnej, czyli kiszona kapusta, śliwki, grzyby suszone, bulion z włoszczyzny, przyprawy, łyżka oleju a zamiast mięsa dodaje się kotlet sojowy, doprawia sosem sojowym. W pewnych wariacjach można dodać wędzone tofu lub roślinne zamienniki kiełbasy, ale najlepiej będzie popróbować według własnego smaku.

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Adobe Stock

    Wapń dla zdrowych kości

    Bierzemy witaminę D3, bo wiemy, że „jest dobra na kości”. Rzadziej jednak zastanawiamy się nad tym, czy w naszej diecie w ogóle jest wapń, który ta witamina ma pomóc przyswoić. Tymczasem badania pokazują, że to właśnie niedobór wapnia, a nie brak suplementów, bywa dziś najsłabszym ogniwem profilaktyki zdrowia kości.

  • Adobe Stock

    Osiem dobrych powodów, by nie bać się węglowodanów

    Węglowodany od lat znajdują się na cenzurowanym. Często przedstawia się je jako głównego winowajcę nadwagi, cukrzycy czy „rozchwianej” insuliny. Tymczasem badania naukowe pokazują obraz znacznie bardziej zniuansowany: to nie same węglowodany są problemem, lecz ich jakość, kontekst i ilość. Co więcej, ich eliminowanie może przynieść więcej szkody niż pożytku. 

  • Adobe Stock

    Bulion kolagenowy – płynne złoto dla kości i skóry?

    Bulion kolagenowy, sprzedawany jako produkt dostarczający niezbędnego białka, by utrzymać gładką skórę, lśniące włosy, zdrowe kości i jelita, to nic innego jak gotowany przez wiele godzin wywar z kości i chrząstek, czasem z dodatkiem warzyw. To receptura stara jak świat w nowym opakowaniu.

  • Adobe Stock

    Pączki – niezbyt zdrowa tradycja

    Pączki przez niektórych jedzone raz w roku, to spora dawka kalorii, węglowodanów prostych i tłuszczów. Zjedzmy jednego, by tradycji stało się zadość. Nie więcej. Sięgajmy po te mniej wysmażone, raczej z konfiturą, bez lukru. Dlaczego? – wyjaśnia dr inż. Marianna Raczyk z InLife Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN w Olsztynie.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Autoprzeszczep wątroby – szansa dla nieoperacyjnych pacjentów onkologicznych

    Pionierska operacja wyjęcia wątroby i wycięcia z niej guza w warunkach kontrolowanej hipotermii, a potem ponowne wszczepienie narządu, otwiera nowy rozdział w medycynie. To szansa dla pacjentów ze zmianami nowotworowymi w tym narządzie, które do tej pory uznawano za nieoperacyjne i niekwalifikujące się do standardowej transplantacji. Pierwszej udanej autotransplantacji wątroby w Polsce dokonał zespół chirurgów z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM.

  • Igrzyska pełne urazów

  • Priony – patologiczne białka, które niszczą mózg

  • Telefon zaufania dla nastolatków jak tlen

  • Sen – klucz do zdrowego krążenia

  • Adobe Stock

    Hejt to nic nowego, ale ma się coraz lepiej

    Internet pozwala na anonimowość, dlatego obrażanie, ośmieszanie, poniżanie innych jest łatwiejsze. Słowa rzuca się w wirtualną przestrzeń, często bez żadnych zahamowań. A jednak krzywdzą i ranią tak samo, prowadzą do osamotnienia i wykluczenia. Za hejtem może stać m.in. frustracja, poczucie bezkarności. Nie reagując, dajemy mu życie. Jak się przed nim bronić?

  • Trening siłowy to polisa na stare lata

  • Wapń dla zdrowych kości

Serwisy ogólnodostępne PAP