Między cukrem trzcinowym i białym znak równości

Cukier trzcinowy to wciąż sacharoza, czyli ta sama cząsteczka, która zawarta jest w cukrze białym. Na ich tle syrop glukozowo-fruktozowy nie jawi się wcale „zdrowszą” alternatywą – wyjaśnia dr Katarzyna Wolnicka, specjalistka w dziedzinie dietetyki i edukacji żywieniowej z Instytutu Zrównoważonego Żywienia.

Adobe Stock
Adobe Stock

Czym słodzone są najczęściej napoje w Polsce?

W praktyce mówimy przede wszystkim o dwóch substancjach: sacharozie, czyli klasycznym cukrze stołowym, oraz syropie glukozowo-fruktozowym. Ten drugi jest szczególnie popularny w napojach gazowanych, izotonicznych, energetycznych czy nawet tych „owocowych”. Warto dodać, że syrop glukozowo-fruktozowy niekoniecznie musi być nazwany wprost na etykiecie. Czasem pojawia się np. jako „syrop kukurydziany”. Konsument, który nie zna tych subtelności, może nie być świadomy, że w jego ulubionym napoju jest coś, co przy regularnym spożyciu może zaburzać gospodarkę węglowodanową, lipidową, a nawet wpływać na funkcjonowanie wątroby.

Czym najzdrowiej w takim razie słodzić?

Z punktu widzenia fizjologii człowieka i zdrowia publicznego najuczciwiej byłoby odpowiedzieć: najlepiej nie słodzić wcale. Ale rozumiem – smak słodki jest silnie zakorzeniony w naszym sposobie żywienia. Jeśli jednak szukamy kompromisu między smakiem a wpływem na zdrowie, a już bardzo potrzebujemy tego smaku słodkiego, to znacznie bezpieczniejsze są niskokaloryczne lub bezkaloryczne zamienniki. 

Przykładowo stewia jest naturalnym słodzikiem roślinnym, który nie podnosi poziomu glukozy we krwi i praktycznie nie dostarcza kalorii. Erytrol to alkohol cukrowy, który nie jest trawiony w klasyczny sposób, więc nie wpływa na glikemię i nie obciąża trzustki. Warto też wymienić ksylitol, z tym że należy zachować ostrożność, bo choć korzystniejszy jest niż cukier, w nadmiarze może powodować dolegliwości żołądkowo-jelitowe w postaci biegunki. Wszystkie te zamienniki mają jedną wspólną cechę – nie stymulują gwałtownych wyrzutów insuliny, co jest niezwykle istotne w kontekście profilaktyki insulinooporności czy cukrzycy typu 2.

PAP/Zdjęcie ilustracyjne

Cukier szkodzi, ale słodzik jeszcze bardziej?

Osoby, które piją dużo słodkich napojów mogą mieć mniejsze mózgi, w tym w obszarach odpowiedzialnych za pamięć. Miłośnicy dietetycznych słodzików prawdopodobnie częściej cierpią z powodu demencji.

Łyżeczka białego cukru z buraka i cukru trzcinowego dostarczają nam tyle samo węglowodanów. Różnice są śladowe. To 5 g i 4,8 g i prawie tyle samo kalorii – 20 kcal i 19,2. Niewielka różnica dla zdrowia i poziomu glukozy we krwi, prawda?

Dokładnie tak, różnice są minimalne i nie mają znaczenia dla poziomu glukozy we krwi i zdrowia. Cukier trzcinowy to wciąż sacharoza, dokładnie ta sama cząsteczka co w cukrze białym, po prostu pochodzi z trzciny cukrowej, a nie z buraka. Ma minimalnie więcej składników mineralnych, ale są to ilości absolutnie śladowe i nie mające znaczenia z punktu widzenia zdrowia. Różnica kaloryczna też praktycznie żadna. W praktyce nie ma to żadnego wpływu na gospodarkę węglowodanową ani na masę ciała w przypadku nadmiernego, regularnego spożywania.

Czy syrop glukozowo-fruktozowy to „zdrowsza” alternatywa? 

Z naukowego punktu widzenia to nieporozumienie. Z perspektywy dietetyki klinicznej nie mamy żadnych danych, które potwierdzałyby, że syrop glukozowo-fruktozowy byłby korzystniejszy niż cukier biały. A wręcz przeciwnie – coraz więcej badań wskazuje, że może być bardziej szkodliwy, właśnie ze względu na swój wpływ na metabolizm wątrobowy. Syrop glukozowo-fruktozowy może zawierać nawet 55 proc. fruktozy, a czasem więcej. I to właśnie fruktoza w nadmiarze jest dziś jednym z istotnych czynników ryzyka rozwoju niealkoholowego stłuszczenia wątroby, zaburzeń lipidowych, a także insulinooporności, przyczynia się do zwiększenia ryzyka dny moczanowej. Mechanizm jest taki, że fruktoza metabolizowana jest wyłącznie w wątrobie. Gdy jej spożycie przekracza możliwości przetwarzania, organizm zaczyna magazynować ją w formie trójglicerydów w postaci tłuszczu. 

Fot. PAP/Jacek Turczyk

Cukier kontra słodziki. Mity i fakty

Dietetyczne napoje najczęściej słodzone są aspartamem. To dobry wybór?

Aspartam to bezkaloryczny słodzik, stosowany od lat 80. XX wieku, a jego bezpieczeństwo zostało bardzo dobrze przebadane. Może być stosowany np. w cukrzycy. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) uznał aspartam za bezpieczny w dawkach do 40 mg/kg masy ciała dziennie. Dla porównania – żeby przekroczyć ten limit, przeciętny dorosły musiałby wypić ponad 15 puszek napoju typu „zero” codziennie. Aspartam ma jednak swoją specyfikę: nie nadaje się do pieczenia (ulega rozkładowi w wysokich temperaturach) i nie jest odpowiedni dla osób chorych na fenyloketonurię, które nie mogą metabolizować jednego z jego składników – fenyloalaniny. Ale nie jest to generalnie dobre rozwiązanie, bo przyzwyczajamy się do smaku słodkiego i pijąc takie napoje, wciąż tego smaku potrzebujemy, może nam też nie dawać poczucia sytości i hamowania uczucia głodu.

Nabieramy się często na napoje niesłodzone, np. soki bez cukru. One też dostarczają nam często węglowodany, bo przecież owoc ma w sobie fruktozę…

Kiedy na etykiecie widzimy hasło „bez dodatku cukru”, wielu konsumentów automatycznie zakłada, że produkt jest niskocukrowy albo dietetyczny. Tymczasem w przypadku soków, nawet tych 100 proc., źródłem cukru naturalnie jest sam owoc, a konkretnie fruktoza. A ta, jak już wspomnieliśmy wcześniej, metabolizowana jest głównie w wątrobie i w nadmiarze może prowadzić do odkładania się tłuszczu trzewnego. Co więcej, pijąc sok, nie dostarczamy sobie błonnika, który w owocach świeżych spowalnia wchłanianie cukru. 

Problem zaczyna się wtedy, gdy pijemy je tak, jakby były wodą – codziennie, w dużych ilościach, bez refleksji. Ale w kontrolowanej porcji typu szklanka i od czasu do czasu, soki mogą być wartościowym uzupełnieniem diety. Zawierają m.in.: witaminę C, szczególnie soki cytrusowe, np. pomarańczowy czy grejpfrutowy, antyoksydanty – np. polifenole w soku z granatu, antocyjany w soku z jagód, flawonoidy w soku z aronii. Czasami sok warzywny z marchwi czy buraka może być korzystnym dodatkiem do diety np. dla osób starszych. Sok pomidorowy z kolei jest źródłem likopenu, który w formie przetworzonej jest lepiej przyswajalny niż w surowym pomidorze. Wszystko leży w umiarze i zachowaniu odpowiednich proporcji poszczególnych grup produktów w całej diecie.

Czyli lepiej nie słodzić wcale, a jeśli już – to z głową?

Nie jestem zwolennikiem podejścia zero-jedynkowego. Czasem coś słodkiego może być źródłem małej przyjemności, być częścią spotkania czy tradycji. Ważne, żeby całodzienna i codzienna dieta była dobrze zbilansowana i zawierała niezbędne grupy produktów zgodnie z zasadami talerza zdrowego żywienia i bogata w potrzebne organizmowi składniki. Wtedy niewielkie ilości cukru czy słodkie przekąski od czasu do czasu nie będą problemem. Ale jeśli słodzimy codziennie i do tego w nadmiarze, to przestaje być sprawa smaku, a zaczyna się robić sprawa zdrowia.
 

Ekspertka

Archiwum prywatne

dr Katarzyna Wolnicka - Dr n. o żywieniu, specjalistka w dziedzinie dietetyki i edukacji żywieniowej. Dietetyk w Instytucie Zrównoważonego Żywienia; wykładowczyni akademicka; przez wiele lat ekspertka Instytutu Żywności i Żywienia i Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH-PIB oraz kierowniczka Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej. Współautorka wielu publikacji i poradników dotyczących roli żywienia w profilaktyce i terapii chorób dietozależnych. Autorka zaleceń żywieniowych w postaci Talerza zdrowego żywienia i materiału "W 3 krokach do zdrowia". Zajmuje się m.in. opracowywaniem i upowszechnianiem zaleceń żywieniowych, koordynacją i ewaluacją projektów z zakresu edukacji żywieniowej, oceną stanu odżywienia i sposobu żywienia, dydaktyką akademicką, doradztwem z zakresu żywienia, popularyzacją nauki.

ZOBACZ TEKSTY EKSPERTKI

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Choroby alergiczne lubią się łączyć, co jeszcze bardziej pogarsza jakość życia

    Wystąpienie jednej choroby alergicznej często zwiększa ryzyko rozwoju innych. Najczęściej obejmują one tzw. marsz alergiczny, w którym łączą się: alergiczny nieżyt nosa, astma, atopowe zapalenie skóry (AZS) oraz alergia pokarmowa. Taka wielochorobowość to poważne wyzwanie, ponieważ nakładające się objawy utrudniają codzienne funkcjonowanie i zwiększają ciężkość przebiegu poszczególnych schorzeń.

  • AdobeStock

    Gorzka czekolada jest dobra dla mózgu

    Już około 20-30 g dziennie (najlepiej z zawartością powyżej 70 proc. kakao) wspiera procesy myślowe i chroni komórki nerwowe przed starzeniem. Co ciekawe, najlepiej działa na mózg seniorów.

  • AdobeStock

    Mózg nie lubi otyłości

    Zbyt duża waga pogarsza różne obszary zdolności poznawczych. Ponadto sprzyja rozwojowi demencji. Seniorzy powinni także zwrócić uwagę na zbyt niską masę ciała.

  • Adobe Stock

    Morwa czarna, morwa biała

    Rozpoczął się sezon na morwę – owoc mniej znany, ale coraz lepiej opisany w badaniach naukowych. Zarówno morwa biała, jak i czarna zawierają substancje, które mogą mieć znaczenie dla zdrowia i profilaktyki chorób metabolicznych.

NAJNOWSZE

  • AdobeStock

    Mikroplastik może szkodzić układowi krążenia

    Nowe badania wskazują na kolejne potencjalne zagrożenie ze strony mikroplastiku. Naukowcy odkrywają związki obecności tych cząstek w organizmie z większym ryzykiem miażdżycy, zawałów czy udarów.

  • Boso i zdrowo

  • Nadmierna ekscytacja meczem finałowym może skończyć się problemami ze zdrowiem

  • Do wspinaczki górskiej trzeba się przygotować

  • Kremy z SPF-em to nie jedyna ochrona przed czerniakiem

  • AdobeStock

    Wakacje to nie wyścig z czasem

    Współczesne podróże często zamieniają się w wyścig z czasem – szczegółowe listy miejsc, zaplanowane dni i chęć, by zobaczyć jak najwięcej. Zamiast czuć się wypoczętym, po urlopie jesteśmy wyczerpani, nawet gdy byliśmy w miejscu, które powinno sprzyjać odpoczynkowi. Łatwo w ten sposób stracić to, co najcenniejsze: spontaniczne chwile, ciszę, lokalną atmosferę i poczucie bycia naprawdę obecnym.

  • Po powrocie z urlopu spuść wodę z kranu

  • Uwaga – długie siedzenie sprzyja nowotworom

Serwisy ogólnodostępne PAP