Palenie w cukrzycy pogarsza sytuację chorego

Cukrzyca to zwiększone ryzyko zawału serca, udaru mózgu i zgonu. U palacza z cukrzycą to ryzyko jeszcze wzrasta, dlatego powinno się robić wszystko, żeby chory na cukrzycę rzucił palenie - uważa diabetolog prof. Edward Franek, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii i Diabetologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Fot. PAP/ M.Kmieciński
Fot. PAP/ M.Kmieciński

Jaki jest związek między paleniem tytoniu a cukrzycą?

Palenie tytoniu zwiększa ryzyko rozwoju cukrzycy. Ryzyko to zależy też od tego ile papierosów dana osoba pali i czy jest palaczem czynnym, czy biernym. W Polsce mamy 8 mln czynnych palaczy tytoniu, ale też aż 14 mln palaczy biernych, osób narażonych na tzw. „palenie z drugiej ręki”, czyli na wdychanie dymu papierosowego i eksponowanych na działanie karcynogenów oraz toksyn w tym dymie zawartych. Kiedy chory przestaje palić, to podwyższone ryzyko utrzymuje się jeszcze przez około 5-10 lat, po czym zmniejsza się znowu. Ale jest gorszy kłopot. Chory na cukrzycę ma zwiększone ryzyko zachorowania na zawał serca i udar mózgu oraz zwiększone ryzyko zgonu. A palenie papierosów zwiększa to ryzyko dodatkowo. Dlatego powinno się robić wszystko, żeby chory na cukrzycę rzucił palenie.  

Czy pacjenta z cukrzycą, który pali i ma kłopot z porzuceniem nałogu leczy się inaczej? Jego choroba przebiega inaczej?

Jest kilka prac naukowych sugerujących, że wyrównanie cukrzycy jest u palaczy gorsze. Mówiąc prosto: stężenie cukru w surowicy jest gorsze u palaczy. Jednak nie ma swoistego leczenia cukrzycy u palaczy, które różni się w istotny sposób od leczenia niepalących. Na pewno warto rozważyć takie leczenie, które oprócz obniżenia stężeń cukru, zmniejsza również ryzyko sercowo-naczyniowe, jest ono bowiem u chorych palących wyższe. No i oczywiście należy zrobić wszystko, co można, żeby chory przestał palić.

Fot. Jacek Turczyk/PAP

Nie masz cukrzycy? Lepiej sprawdź!

Na początku nie daje wyraźnych objawów. Dlatego aż 26 proc. osób chorych na cukrzycę w Polsce nie wie o tym, że choruje. To niemal milion osób! Cukier we krwi warto regularnie sprawdzać.

Od jakiegoś czasu dodatkową możliwością dla palaczy są elektroniczne systemy dostarczające nikotynę. Co różni je od papierosów? 

Na rynku oprócz papierosów tradycyjnych mamy obecnie dwa główne rodzaje takich produktów. Jeden rodzaj to tzw. systemy podgrzewające tytoń, w których nie jest on spalany, a jedynie podgrzewany. Dzięki temu dymu jest znacznie mniej, a i ilość wchłanianych toksyn i karcynogenów w dymie jest niższa w porównaniu z papierosem tradycyjnym. Drugi rodzaj  to tzw. e-papierosy, w których nie ma tytoniu, lecz płyny zawierające nikotynę i różne inne dodatki smakowe i aromatyzujące. Te płyny i dodatki mogą niestety być bardzo różne, szczególnie jeśli są gdzieś pokątnie produkowane.

Wzbudzają one sporo kontrowersji. Niektóre środowiska medyczne odrzucają ich stosowanie w całości uznając, że jedyną rekomendacją w kierunku pacjentów palących tytoń powinno być zaprzestanie palenia. Podziela Pan ten pogląd?

Ja jestem człowiekiem pragmatycznym. Na pewno najlepiej jest nie zaczynać palić w ogóle, albo rzucić palenie jak najszybciej. Jednak moim zdaniem lepiej, żeby człowiek palący papierosy tradycyjne przestawił się na takie systemy podgrzewające tytoń, lub na papierosy elektroniczne, albo na inne produkty dostarczające nikotynę (także tabletki albo gumy do żucia z nikotyną), niż żeby dalej palił. Taki punkt widzenia prezentuje też amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA), która w 2020 autoryzowała sprzedaż systemu podgrzewania tytoniu jako elektronicznego produktu o statusie zmodyfikowanego ryzyka dostarczającego palaczom nikotynę.  Twarde trzymanie się „jedynie słusznych” dróg zwykle dobrze brzmi, ale niestety nie zawsze przynosi dobre efekty, czego przykładem jest wprowadzenie prohibicji w USA około 100 lat temu. 
Nie należy natomiast nigdy kupować produktów tego typu z niesprawdzonych źródeł, mogą one bowiem zawierać najrozmaitsze substancje potencjalnie toksyczne. Jeszcze inną sprawą jest, że o ile szkodliwość papierosów tradycyjnych została wielokrotnie udowodniona, o tyle alternatywne produkty zawierające nikotynę nie są jeszcze dobrze przebadane, szczególnie jeśli chodzi o twarde punkty końcowe. Nie chcę tu powiedzieć, że nie są one w ogóle szkodliwe, ale stopień ich szkodliwości – choć zapewne mniejszy niż papierosów tradycyjnych - nie jest tak naprawdę znany.

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Czy e-papierosy szkodzą tak samo jak tradycyjne?

Stanowisko nauki jest jedno: zdrowo jest po prostu nie palić. Jednak panuje przeświadczenie, że e-papierosy są mniej szkodliwe niż te tradycyjne. Ta teza nie została udowodniona naukowo.

Jest Pan członkiem międzynarodowej grupy badawczej, która ma za zadanie ocenić wpływ zdrowotny na pacjentów z cukrzycą typu 2, którzy zaprzestaną palenia tytoniu zastępując papierosy tzw. alternatywnymi systemami dostarczającymi nikotynę bez spalania tytoniu. 

Tak, chcemy ocenić co dzieje się z wagą, ciśnieniem tętniczym oraz różnymi innymi parametrami metabolicznymi. Niestety, nie oceniamy twardych punktów końcowych, badanie jest na to za małe. Liczymy jednak, że wyniki pozwolą lepiej ocenić potencjalną szkodliwość tych elektronicznych systemów u osób rzucających palenie.

Czy są już jakieś dane dotyczące wpływu takich systemów na palących pacjentów z cukrzycą, czy to pierwsze badanie tego typu?

Może nie pierwsze, ale jedno z pierwszych i stosunkowo długie, czas jego trwania bowiem to dwa lata. Tych badań jest wciąż bardzo mało. Niewątpliwym ograniczeniem są tu kwestie etyczne. Dotyczy to również jakości badań, bowiem na pewno godniejsza zaufania byłaby ocena wpływu tych systemów dostarczających nikotynę u osób, które rozpoczynają ich palenie, ale wcześniej nie paliły nic. Zważywszy jednak, że systemy te, jak to ktoś ładnie powiedział, są opcją bezpieczniejszą od papierosów tradycyjnych, ale nie całkowicie bezpieczną, taka konstrukcja badania byłaby nieetyczna. Zostają badania na zwierzętach oraz badania u osób, które paliły wcześniej. 

Jakimi metodami można jeszcze skłonić palących pacjentów do rezygnacji z nałogu? W niektórych państwach stosuje się zachęty ekonomiczne, mające skłonić palaczy do przejścia na tańsze od papierosów produkty alternatywne. W Pańskiej ocenie takie podejście ma sens? 

Polityka fiskalna może być i jest stosowana do realizacji tych celów. Stale rosnąca cena papierosów w jakimś stopniu ogranicza możliwość sięgania po nie przez palaczy, ale również przez osoby nieletnie. Właściwe byłoby dzisiaj rozprawienie się z przystępnością cenową papierosów, bo to poważne wyzwanie zwłaszcza w kontekście ochrony zdrowia młodego pokolenia. Część środowisk medycznych u nas o taką podwyżkę apelowała. Szkoda co prawda, że pieniądze z akcyzy na papierosy nie idą u nas na służbę zdrowia.

Zdjęcie ilustracyjne/ PAP/ M.Kmieciński

E-papierosy: argumenty za i przeciw

Polskie Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że e-papierosy nie są zdrowszą alternatywą dla palenia tytoniu. Resort podkreśla, że najzdrowiej jest nie palić w ogóle. Tymczasem po e-papierosy coraz chętniej sięgają młodzi ludzie.

A czy polityka fiskalna powinna zachęcać palaczy do produktów alternatywnych? Moim zdaniem tak. Nie da się zakazać ludziom palenia. Jeśli się to zrobi, stanie się to, co się stało po wprowadzeniu wspomnianej już prohibicji – przemyt, rozkwit zorganizowanych grup przestępczych i nikły efekt, jeśli chodzi o konsumpcję alkoholu. Zatem trzeba to robić mniejszymi krokami, między innymi promując produkty alternatywne. I to jest w naszym kraju i innych krajach robione. Palenie jest już niemodne, nie ma palaczy w filmach, w reklamach, wszyscy wiedzą o szkodliwości palenia – a jeśli nie wiedzą, wystarczy kupić paczkę papierosów. Cena paczki papierosów jest coraz wyższa, choć nadal niestety mamy jedne z najniższych cen w Unii Europejskiej. To wszystko odnosi skutek. Widzę to jak na dłoni, patrząc wstecz. Kiedy rozpocząłem pracę jako lekarz, w mojej Klinice nie paliło tylko kilku lekarzy. Kiedy zmieniałem pracę i odchodziłem z Kliniki, paliła tylko jedna osoba. W mojej nowej pracy – nie pali już nikt.

Rozmawiała: Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl 

Ekspert

Fot./arch. prywatne

Prof. Edward Franek, diabetolog - Specjalista chorób wewnętrznych, endokrynologii i diabetologii. Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii i Diabetologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. Jego dorobek naukowy to prawie 250 artykułów naukowych opublikowanych w krajowych i zagranicznych czasopismach medycznych (łączny wskaźnik cytowań ponad 500) oraz 70 rozdziałów w różnych podręcznikach.

Autorka

Monika Grzegorowska

Monika Grzegorowska - O dziennikarstwie marzyła od dziecka i się spełniło. Od zawsze to było dziennikarstwo medyczne – najciekawsze i nie do znudzenia. Wstępem była obrona pracy magisterskiej o błędach medycznych na Wydziale Resocjalizacji. Niemal całe swoje zawodowe życie związała z branżowym Pulsem Medycyny. Od kilku lat swoją wiedzę przekłada na bardziej przystępny język w Serwisie Zdrowie PAP, co doceniono przyznając jej Kryształowe Pióro. Nie uznaje poranków bez kawy, uwielbia wieczory przy ogromnym stole z puzzlami. Życiowe baterie ładuje na koncertach i posiadówkach z rodziną i przyjaciółmi.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ PODOBNE

  • Adobe Stock/Photographee.eu

    Kiedy wybrać się po raz pierwszy z córką do ginekologa?

    Pierwsza wizyta dziewczynki u ginekologa to duże przeżycie, ale lepiej jej nie odkładać. Jeśli nic niepokojącego się nie dzieje, to można pojawić się w gabinecie po roku od pierwszego krwawienia, nie później jednak niż do ukończenia przez młodą pacjentkę 15 lat. Przed wizytą warto porozmawiać o tym, co czeka ją w gabinecie – radzi dr n. med. Ewa Kuś, konsultant ds. ginekologii i położnictwa Grupy Luxmed.

  • Fot. PAP/P. Werewka

    Sól jodowana: jak ustrzegliśmy się poważnej choroby

    Niedobór jodu może wywołać chorobę charakteryzującą się głębokim ubytkiem możliwości intelektualnych. To właśnie on odpowiadał w dawnych czasach za występowanie na terenie Szwajcarii tzw. kretynizmu endemicznego. Polska ustrzegła się tego losu, bo w 1935 roku wprowadzono skuteczną profilaktykę - do soli kuchennej dodawany był jodek potasu.

  • fot. tanantornanutra/Adobe Stock

    Jak wygląda świat, gdy traci się wzrok?

    Pewnego dnia obudziłem się i już nic nie widziałem. Całe dzieciństwo przygotowywano mnie na ten moment, ale czy można być na to naprawdę gotowym? Największą szkołę życia dało mi morze. Ono buja każdego tak samo – opowiada Bartosz Radomski, fizjoterapeuta i przewodnik po warszawskiej Niewidzialnej Wystawie.

  • P. Werewka/PAP

    Milowy krok – przeszczep gałki ocznej

    W okulistyce mamy za sobą kolejny krok milowy – przeszczep gałki ocznej. Na razie jednak to operacja kosmetyczna, bo nie umiemy jeszcze połączyć nerwów wzrokowych, a więc przywrócić widzenia. Wszystko jednak przed nami – wyraził nadzieję prof. Edward Wylęgała, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Nadmiar soli sprzyja nie tylko nadciśnieniu i chorobom nerek

    Oprócz problemów z układem krwionośnym i nerkami, nadmiar soli może sprzyjać różnym zaburzeniom ciała oraz umysłu. Naukowcy donoszą o zwiększonym ryzyku cukrzycy, alergii czy depresji.

  • Rozmawiajmy szczerze z dzieckiem o śmierci

  • Sylkistyna i rezylastyna – nowe białka z polskiego laboratorium

  • Niebieskie Igrzyska przekraczają Atlantyk

  • Wstęp do diagnozy autyzmu w bilansie dwulatka

  • AdobeStock

    Szkoła przyszpitalna oferuje coś więcej niż edukację

    Niemal 30 proc. dzieci w wieku szkolnym choruje przewlekle, spora część z nich wiele czasu spędza w szpitalu. Częsta lub dłuższa hospitalizacja sprawia, że po powrocie do szkoły mają zaległości, które trudno im nadrobić. Aby tego uniknąć, mogą uczestniczyć w zajęciach szkoły przyszpitalnej. Ale edukacja to nie jedyna rola tych placówek.

  • Czego nie wiecie o wit. B

  • Szybki test diagnozujący endometriozę